POV JUSTIN
-kurwa ! -krzyknąłem wywalając się na schodach kiedy schodziłem z góry.
-Cześć mamo, gdzie moja ukochana siostrzyczka Jazzy co ? -spytałem całując mamę w policzek.
-Jaśtin ! -krzyknęła Jazzy i wbiegła do kuchni. Podniosłem ją i i mocno przytuliłem.
-Jak się spało, księżniczko ?
-Dobźe ! -odpowiedziała.
-A czemu ona nie w szkole ? -spytałem mamy.
-Przeziębiona jest. Dziś po lekcjach zajmij się nią, dobrze ?
-Mhm. Dobra idę. Pa mamo pa Jazzy !-powiedziałem i postawiłem siostrę.
-Justin ! A śniadanie ?!
-Mamo ...
-Nie Justin ! Masz być zdrowy !
-Zjem w czasie drogi, dobrze ? Na prawdę nie chcę się spóźnić.
-Ok. Uważaj na siebie.
-Będę.- powiedziałem i wyszedłem.Tak, piję i palę. Zabijam. Wiem to brzmi źle ale taki już jestem. Jednak bardzo kocham mamę i Jazzy. Oddałbym za nie życie. Mam do nich wielki szacunek i wiele im zawdzięczam. Ojciec ? Palant, który zostawił mamę jak bardzo go potrzebowała. Wszedłem do szkoły i przywitałem się z chłopakami. Miałem już wchodzić do sali jednak ktoś szarpnął mnie więc odwróciłem się do tyłu.
-Czego ? -warknąłem.
-Gdzie jest Caroline ?!
-Co jaka Caroline ?! -spytałem
-Forbes. Moja siostra kretynie !
-A skąd ja mam kurwa wiedzieć, co ?! -krzyknąłem podirytowany.
-Bo ty się ostatnio z nią zadajesz ! Nie wróciła na noc !
-Ja nic nie wiem. Sorry koleś pilnuj lepiej laski.
-Oh wal się.-powiedział i odszedł. Nie mogłem powiedzieć jej bratu że się z nią widziałem. Ale jak to nie wróciła do domu ? Więc co się wczoraj stało i gdzie aktualnie przebywa Caro ? Wyszedłem ze szkoły. Nie poszedłem na resztę lekcji. Ważniejsza jest dziewczyna. Nie to że mi zależy czy coś. Po prostu mamy zakład a jak jej brat się dowie że ja z nią byłem mam przechlapane.
POV CAROLINE
-Bieber się ucieszy jak zobaczy ze Cię złapałem ! Od zawsze chciał Cię zabić za to co zrobił mu Twój brat szmato ! -powiedział i kolejny raz przejechał nożem po mojej dłoni na co skrzywiłam się z bólu.
-Ja z nim kurwa była ]m na spacerze ! Zabije Cię za to. Jak nie on to mój brat. Obiecuję !
-Zamknij mordę. -powiedział i zranił moje udo.
POV JUSTIN
Poszedłem w tamto miejsce co wczoraj. Nie było żadnych śladów. Postanowiłem wrócić do domu. Chłopaki pomogą mi ją odnaleźć a ja będę miał spokój.
-Siema chłopaki ! Jest spawa ! -krzyknąłem i wszedłem do salonu.
-Czekaj ! Mam dla Ciebie niespodziankę ! -powiedział uradowany Chaz.
-Mam ważniejszą sprawę. Słuchaj ... -przerwał mi
-Nie. To na pewno poprawi Ci humorek. Chodź ! -powiedział a ja poszedłem za nim. Otworzył piwnicę. Zobaczyłem tył jakiejś dziewczyny. Z boków lała się krew.
-Kto to ? -spytałem nie pewnie. Boże aby to tylko nie była ...
-Caroline Forbes ! -powiedział zadowolony Chaz.
-Ja pierdole kurwa mać stary co ty jej zrobiłeś ?!-powiedziałem i podbiegłem do Caro. Lekko podniosła głowę. Jej oczy były pełne łez. Była wszędzie pocięta. Ręce miała związane z tyłu krzesła. -Nic Ci nie jest ?
- Nie, kurwa wszystko w porządku, wiesz ? -wyszeptała. Podejrzewam że chciała krzyczeć ale nie miała siły. Odwiązałem jej ręce. Chaz przyniósł apteczkę.
-Co ?! Zakochałeś się w tej suce i teraz dla Ciebie taka ważna tak ?! Jeszcze nie dawno jej nienawidziłeś !
-I nienawidzę. Spierdalaj stąd teraz !-powiedziałam i wyjąłem z apteczki wodę oraz bandaż. Polałem na rękę Caroline a ona się skrzywiła. -Przepraszam. Wstaniesz ? -spytałem a ona tak postąpiła lekko się chwiejąc. -Zadzwoń do brata i powiedz że jutro wrócisz.
-Co ? Nie. Dziś wrócę.
-Ale spójrz na siebie. Jak ty wyglądasz ...
-Tak wiem jestem brzydka mówiłeś już mi to cześć. -powiedziała i wyszła. ZAJEBIŚCIE.
POV CAROLINA
I need u love. I need ... znów ten budzik ! Wstałam, ubrałam się i zeszłam na dół. Wczoraj wytłumaczyłam rodzicom że nocowałam u Nataszy i że się przewaliłam. Przecież nie powiem im prawdy. Zjadłam i wyszłam z domu. Pierwsza lekcja ? WF. Nie ciepię go !
-Caroline ?-spytał Bieber
-Co ? -powiedziałam niechętnie zmęczona już tym wszystkim.
-Dziś musisz na WF powiedzieć pani że śmierdzi.
-Ok. A ty masz dziś się jej oświadczyć.
-Co, proszę ?
-To co słyszałeś. Nara.
(WF)
Siedzę na ławce i słucham aż pani wypowie moje nazwisko aby podejść do próby przewrotów w przód i tył.
-Caroline Forbes. Zapraszam.
-Proszę pani ?
-Tak ?
-Strasznie od pani śmierdzi. Myje się pani ? -zapytałam unosząc brwi.
-Dostajesz naganną ! Nie bierzesz udziału na dzisiejszym WF. Z rodzicami się skontaktuję. -powiedziała wściekła a wszyscy się śmieli. Czas na Biebsa. Ten podszedł do niej i uklęknął.
-Co ty robisz Justin ?
-Kocham panią. Moje życie nie ma sensu bez pani. Wyjdzie pani za mnie ? -spytał a cała klasa dławiła się śmiechem.
-Bieber !Do dyrektora ! Może od razu pan wziąć ze sobą pannę Forbes ! -powiedziała. Zamiast do gabinetu poszliśmy koło szafek.
-Dobra. To jeszcze jedno zadanie dziś. Masz mówić wszystkim że kochasz Matta.-powiedział Bieber.
-Na pewno ?
-Tak.
-Ok. A wiesz że to mój brat ? I każdy wie że go kocham..
-Kurwa zapomniałem !
-No widzisz. Ale nie ma odwracania. A ty masz chodzić i mówić wszystkim że kochałeś się ze swoją mamą.
-Co ?! Pogięło Cię ?
-Trochę. Wymiękasz ?
-Tak ! Wygrałaś ! Nie zrobię tego swojej matce.
- I dobrze ! Więc od dziś jesteśmy parą !
PONIEDZIAŁEK
To dziś mamy udawać parę przed wszystkimi ze szkoły. Właśnie wchodzę do szkoły. Za dziesięć minut mam dzwonek na lekcję.
-Hej kochanie. -powiedział Justin i pocałował mnie w policzek.
-Fuj. Co ty robisz co ?! -spytałam wkurzona.
-No co ? Wygrałaś więc tak jak chciałaś spełniam twoje życzenie. A i nie obrazisz się za to że powiedziałem każdemu że już z Tobą spałem ?
-Co ?! Przecież my się nawet nie widzieliśmy !
-No wiem ale w końcu tak robią pary. -powiedział uśmiechnięty.
-Dobra. Koniec z Tym. Nie udajemy. Załóżmy że ty wygrałeś ! Nie chcę tego ! Jesteś walnięty.
-Jezu żartowałem. -powiedział.
-Nie na widzę Cię.
-Wiem że mnie kochasz.
-Uhg ! -powiedziałam. Justin splótł moją rękę ze swoją i poszliśmy. Wszyscy się na nas gapili. To dziwne.
-Spotkamy się dziś ? Przyjdź do parku ok ? -poprosił Justin.
-Po co ?
-W końcu udajemy parę, tak ?
-Tak ale tylko w szkole, Justin.
-No proszę. -zrobił oczka.
-Ok.
--------
Siedzę w parku i czekam na Justina który idzie już w moją stronę z papierosem.
-Chcesz ? -spytał dosiadając się.
-Nie. Nie palę i nie umiem.
-Otwórz buzię.
-Co ? -spytałam zdezorientowana.
-No rozchyl wargi. -powiedział. Zrobiłam jak prosił. Przybliżył swoje usta do moich i wypuścił dym z ust który powędrował do moich płuc. Zaczęłam się lekko dusić.
-Eh to pierwszy raz. Potem będzie lepiej. -powiedział uśmiechnięty. -Powinnaś mi podziękować.
-Niby za co ?
- Wtedy jak Cię uratowałem. Wiesz jaki ochrzan w domu dostałem ? Miałem iść opiekować się siostrą a ja ratowałem Ciebie. -powiedział dumnie.
-Dziękuje. -powiedziałam.
-Przytul mnie. -powiedział
-Co ? -spytałam nie dosłyszając.
-No za to że Ci pomogłem i wgl. A po za tym będzie Ci cieplej. -wtuliłam się w Justina i tak posiedzieliśmy milcząc. To dziwne. Przytulam się do chłopaka którego nienawidzę. Tu nie jest tak jak w bajce że każdy się zakochuje. Nie to nie to.
KOMENTUJCIE ŻEBYM WIEDZIAŁA KTO CZYTA :))))))))))
Wszyscy czytamy k.c bardzok zajeb isty! !! ;**
OdpowiedzUsuńOn jest super ahhha jesli mozemy wiedziec dlaczego usunelas wczesniejszego bloga? Bo od rszu zaczelas isac nowego ale z jakiego powodu ? Rozdzial super czekam na nn ;)
OdpowiedzUsuń