środa, 30 października 2013
środa, 23 października 2013
Rozdział 13
-Co ale jak to ... zginiemy ? Justin co ty mówisz ?
- Po prostu odpowiedź.
-Tak. Zgadzam się zostać Twoją dziewczyną.
-Okey więc teraz słuchaj. -powiedział i zbliżył się do mnie chwytając mnie za biodra. -Nie wiemy ilu jest tam ludzi. Wiemy tylko że nas jest dwojga. Jeśli każę Ci uciekać -uciekasz. Jeśli każę Ci zostawić mnie i ratować siebie tak robisz rozumiesz ? Nie wiemy kto tam jest, naprawdę Caroline. Musisz być ostrożna bo jeśli coś Ci się stanie ... nie wybaczę sobie tego. Obiecujesz ?
-Obiecuję. -powiedziałam. Jus delikatnie uchylił drzwi od magazynu. Przemknął się przez nie i trzymając mnie za rękę pociągnął. Szłam na palcach za nim. Podeszliśmy do drugich drzwi i delikatnie je uchyliliśmy nadsłuchując się rozmowy. Zachciało mi się kichać. Nie, nie teraz Caroline ! Mówiłam do siebie w myślach ale za późno. Kichnęłam. Nie wincie mnie !
POV JUSTIN
Serio Caroline ? Akurat teraz ?! Pomyślałem.
-Uciekaj ! Tam ! -krzyknąłem do dziewczyny i wskazałem palcem na zasłonę. Nie no chyba już nic głupszego nie mogłem wymyślić. Gdy zorientowałem się że jest około dwóch ludzi odetchnąłem z ulgą. Cofnąłem się do tyłu a zza drzwi wyszedł brunet, zaraz za nim jego kolega.
-Mixley zajmij się nim. Ja zajmę się tą ślicznotką. -powiedział blondyn. Więc tak jak się teraz dowiedziałem Mixley podszedł do mnie i chciał kopnąć w brzuch jednak zrobiłem unik. Odwróciłem się na chwile w stronę Caro by zobaczyć czy daje sobie radę. Jest świetna. Poczułem na plecach coś ostrego. Nóż. Odwróciłem się szybko i wyrzuciłem ,,broń" chłopaka. Serio ? Czy oni nie mają pistoletu ? Nie widziałem jeszcze słabszych osób. Wyciągnąłem moją piękną i prawdziwą broń i strzeliłem w nogę chłopaka który natychmiastowo upadł. Haha błagam was! On zwija się z bólu. Odwróciłem się na pięcie i wycelowałem pistoletem w brzuch chłopaka który zbliżał się do Caroline. Kula przeleciała przez całego jego i ... wcelowała również w klatkę dziewczyny. Ja pierdole !
-Caroline !-krzyknąłem i podbiegłem do upadającej dziewczyny.
-Justin idź po Jaxona. Szybko. -wyszeptała.
-Nie mogę Cię zostawić ! Zwariowałaś ?! Jedziemy do szpitala.
-Justin Jaxon ! -krzyknęła
POV CAROLINE
To bolało. Cholernie bolało ale ważniejszy jest Jaxon. Ja dam sobie radę. Kula tylko musnęła mój brzuch. Justin wstał i pobiegł do innego pokoju wracając za raz z pięknym, malutkich chłopcem z loczkami. Spojrzałam na Justina i zobaczyłam że po jego policzku spływa łza. Spojrzał na mnie i podbiegł. Chciał wziąść mnie na ręce.
-Nie, poradzę sobie. -powiedziałam. Miałam już wstawać gdy :
-Jaxon uważaj ! -krzyknęłam po czym usłyszałam jak kula przelatuje przez nogę dziecka.
NIE !!! -krzyknął Justin.
-----------------
Macie dziś. Hmm co myślicie co stanie się z Jaxonem ?
- Po prostu odpowiedź.
-Tak. Zgadzam się zostać Twoją dziewczyną.
-Okey więc teraz słuchaj. -powiedział i zbliżył się do mnie chwytając mnie za biodra. -Nie wiemy ilu jest tam ludzi. Wiemy tylko że nas jest dwojga. Jeśli każę Ci uciekać -uciekasz. Jeśli każę Ci zostawić mnie i ratować siebie tak robisz rozumiesz ? Nie wiemy kto tam jest, naprawdę Caroline. Musisz być ostrożna bo jeśli coś Ci się stanie ... nie wybaczę sobie tego. Obiecujesz ?
-Obiecuję. -powiedziałam. Jus delikatnie uchylił drzwi od magazynu. Przemknął się przez nie i trzymając mnie za rękę pociągnął. Szłam na palcach za nim. Podeszliśmy do drugich drzwi i delikatnie je uchyliliśmy nadsłuchując się rozmowy. Zachciało mi się kichać. Nie, nie teraz Caroline ! Mówiłam do siebie w myślach ale za późno. Kichnęłam. Nie wincie mnie !
POV JUSTIN
Serio Caroline ? Akurat teraz ?! Pomyślałem.
-Uciekaj ! Tam ! -krzyknąłem do dziewczyny i wskazałem palcem na zasłonę. Nie no chyba już nic głupszego nie mogłem wymyślić. Gdy zorientowałem się że jest około dwóch ludzi odetchnąłem z ulgą. Cofnąłem się do tyłu a zza drzwi wyszedł brunet, zaraz za nim jego kolega.
-Mixley zajmij się nim. Ja zajmę się tą ślicznotką. -powiedział blondyn. Więc tak jak się teraz dowiedziałem Mixley podszedł do mnie i chciał kopnąć w brzuch jednak zrobiłem unik. Odwróciłem się na chwile w stronę Caro by zobaczyć czy daje sobie radę. Jest świetna. Poczułem na plecach coś ostrego. Nóż. Odwróciłem się szybko i wyrzuciłem ,,broń" chłopaka. Serio ? Czy oni nie mają pistoletu ? Nie widziałem jeszcze słabszych osób. Wyciągnąłem moją piękną i prawdziwą broń i strzeliłem w nogę chłopaka który natychmiastowo upadł. Haha błagam was! On zwija się z bólu. Odwróciłem się na pięcie i wycelowałem pistoletem w brzuch chłopaka który zbliżał się do Caroline. Kula przeleciała przez całego jego i ... wcelowała również w klatkę dziewczyny. Ja pierdole !
-Caroline !-krzyknąłem i podbiegłem do upadającej dziewczyny.
-Justin idź po Jaxona. Szybko. -wyszeptała.
-Nie mogę Cię zostawić ! Zwariowałaś ?! Jedziemy do szpitala.
-Justin Jaxon ! -krzyknęła
POV CAROLINE
To bolało. Cholernie bolało ale ważniejszy jest Jaxon. Ja dam sobie radę. Kula tylko musnęła mój brzuch. Justin wstał i pobiegł do innego pokoju wracając za raz z pięknym, malutkich chłopcem z loczkami. Spojrzałam na Justina i zobaczyłam że po jego policzku spływa łza. Spojrzał na mnie i podbiegł. Chciał wziąść mnie na ręce.
-Nie, poradzę sobie. -powiedziałam. Miałam już wstawać gdy :
-Jaxon uważaj ! -krzyknęłam po czym usłyszałam jak kula przelatuje przez nogę dziecka.
NIE !!! -krzyknął Justin.
-----------------
Macie dziś. Hmm co myślicie co stanie się z Jaxonem ?
Dla wyjaśnienia !!!!!!!!!!!!!
Piszecie że nie będziecie tego czytać jak teraz nie dodam. Czy ktoś wam każe ? Myślałam że to czytać bo LUBICIE ! Nowy rozdział pojawi się w piątek. Dlaczego ? Bo mam dwie jedynki z historii, geografii i wf. A i jeszcze z niemca i polaka. Super co ? Naprawdę jeśli dam radę dodać wcześniej to DODAM. Obiecuję ! I po co mi komentarze ? Bo chcę wiedzieć ile osób czyta. W tez byście chcieli wiedzieć czy piszecie dla pięciu, piętnastu czy może czterdziestu osób. I błagam dawajcie mi linki do waszych OPOWIADAŃ. Proszęęęę. Napiszcie tutaj. To ważn,e
niedziela, 20 października 2013
Rozdział 12-,,Tak jak myślałem"
,,Drogi pamiętniczku ... obiecuje sobie że już nigdy się nie zakocham. Nie od śmierci mojego chłopaka. To koniec. Koniec tej nędznej walki. Koniec słowa miłość. "
Przeczytałam mój wpis do pamiętnika parę lat temu. Przewinęłam parę kartek do przodu aby znów wpisać co teraźniejszego.
,,Drogi pamiętniku. Czym jest życie ? Zwykłą codzienną sprawą. Nudnym powtarzaniem się. Wstawaniem i spaniem. Po prostu niczym"
Zamknęłam pamiętnik i położyłam się spać. Około 01:00 poczułam szturchanie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą uśmiechniętego Justina.
-Wstawaj.-powiedział śpiewająco.
-Justin spadaj. Ja chcę spać. -westchnęłam.
-No dalej. Chodź. Masz pół godziny. Ubierz się i jedziemy szukać Jaxona.
-Dobra.-wymamrotałam i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki, przemyłam wodą twarz, założyłam ciemne ubrania i wyszłam.
-Już ?-spytał zaskoczony Bieber. Szeptał aby nie obudzić współlokatorów mieszkających obok.
-No a czego się spodziewałeś ? Że godzinę będę siedzieć? -również pytałam szeptem. W pokoju paliła się tylko lampka więc było ciemno.
-No bo dziewczyną to się z godzinę schodzi. Aż się umalują, ubiorą i tak dalej.
-Ja się nie maluje. Idziemy ?
-A tak, tak.- powiedział. Justin wziął moją torbę a ja zamknęłam nasz pokój na klucz. Podeszliśmy do recepcji aby się wymeldować. Zaraz po tym wyszliśmy z hotelu i wsiedliśmy do TAXI.
-To gdzie teraz ?-spytał.
-Na Mahtter Sand. Masz. -podałam mu mapę oraz adres. Ruszyliśmy w drogę. Włączyłam cicho muzykę aby się rozbudzić. Po około godzinnej jeździe zatrzymaliśmy się przy plaży. Wyszliśmy z samochodu i poszliśmy na sam brzeg.
-Justin co my tu robimy ? -spytałam lekko zaskoczona.
POV JUSTIN
-Justin co my tu robimy ?-spytała Caroline.
-Ja chciałem ...-nie wiedziałem jak to powiedzieć. Złapałem Caroline za rękę i odwróciłem przodem do siebie. Nasze twarze oświetlał tylko księżyc.
-Słuchaj Caroline. Wiele się zmieniło. My się zmieniliśmy. Polubiłem Cię a nawet ... pokochałem. -powiedziałem i spuściłem głowę w dół nadal trzymając rękę Caro.
-Am ja nie wiem co powiedzieć. -wyszeptała. Tak jak myślałem. Ona nic do mnie nie czuje. Odwróciłem się na pięcie i zacząłem iść w stronę samochodu. -Nie czekaj ! -krzyknęła za mną. Odwróciłem się w jej stronę i poczułem jak dziewczyna na mnie wskakuje. Przez chwilę byłem zdezorientowany ale zaraz po tym chwyciłem ją za uda a ona mnie nimi oplotła. Patrzeliśmy chwilę na siebie po czym postawiłem Caroline na ziemi. Położyłem ręce na jej bokach i przysunąłem do siebie. Lekko musnąłem jej wargi i się oddaliłem ale nadaj jej nie puszczałem. Caro położyła dłoń na moim policzku dzięki czemu pod jej dotykiem zamknąłem oczy. Przybliżyła się do mnie i złączyła nasze usta. Przybliżyłem ją jeszcze bliżej jeśli w ogóle się dało. Przejechałem swoim językiem po jej dolnej wardze prosząc i większy dostęp którego natychmiastowo dostałem.
POV CAROLINE
Owinęłam swoje ręce w okół szyi Jusa. Ten zjechał rękami niżej na mój tyłek i delikatnie go ścisnął. Odsunęłam się od niego aby złapać powietrza.
-Kocham Cię Justin. -wyszeptałam.
-Kocham Cię Caroline. -również odpowiedział z wielkim uśmiechem. Znów się pocałowaliśmy jednak tym razem krótko. Chciałam wsiąść do samochodu jednak Justin złapał mnie za ręce i usadowił na swoich kolanach. Cały czas się śmieliśmy i żartowaliśmy. Muszę wam coś przyznać. Jestem w nim bezgranicznie zakochana.
Gdy dojechaliśmy do wskazanego adresu wyszliśmy z samochodu a przed naszymi oczami ukazał się wielki magazyn. Można powiedzieć że jest on w ciemnym lesie.
-Masz. -powiedział Justin i dał mi nóż.
-Co po co to ?
-Żebyś przeżyła kochanie. A tak w ogóle zgodzisz się zostać moją dziewczyną zanim zginiemy ?-spytał i spojrzał na mnie.
-----------------------------------------------
http://ask.fm/karolinazd Mój ask :)) 4 komentarze = nowy rozdział ! :PPP
Przeczytałam mój wpis do pamiętnika parę lat temu. Przewinęłam parę kartek do przodu aby znów wpisać co teraźniejszego.
,,Drogi pamiętniku. Czym jest życie ? Zwykłą codzienną sprawą. Nudnym powtarzaniem się. Wstawaniem i spaniem. Po prostu niczym"
Zamknęłam pamiętnik i położyłam się spać. Około 01:00 poczułam szturchanie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą uśmiechniętego Justina.
-Wstawaj.-powiedział śpiewająco.
-Justin spadaj. Ja chcę spać. -westchnęłam.
-No dalej. Chodź. Masz pół godziny. Ubierz się i jedziemy szukać Jaxona.
-Dobra.-wymamrotałam i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki, przemyłam wodą twarz, założyłam ciemne ubrania i wyszłam.
-Już ?-spytał zaskoczony Bieber. Szeptał aby nie obudzić współlokatorów mieszkających obok.
-No a czego się spodziewałeś ? Że godzinę będę siedzieć? -również pytałam szeptem. W pokoju paliła się tylko lampka więc było ciemno.
-No bo dziewczyną to się z godzinę schodzi. Aż się umalują, ubiorą i tak dalej.
-Ja się nie maluje. Idziemy ?
-A tak, tak.- powiedział. Justin wziął moją torbę a ja zamknęłam nasz pokój na klucz. Podeszliśmy do recepcji aby się wymeldować. Zaraz po tym wyszliśmy z hotelu i wsiedliśmy do TAXI.
-To gdzie teraz ?-spytał.
-Na Mahtter Sand. Masz. -podałam mu mapę oraz adres. Ruszyliśmy w drogę. Włączyłam cicho muzykę aby się rozbudzić. Po około godzinnej jeździe zatrzymaliśmy się przy plaży. Wyszliśmy z samochodu i poszliśmy na sam brzeg.
-Justin co my tu robimy ? -spytałam lekko zaskoczona.
POV JUSTIN
-Justin co my tu robimy ?-spytała Caroline.
-Ja chciałem ...-nie wiedziałem jak to powiedzieć. Złapałem Caroline za rękę i odwróciłem przodem do siebie. Nasze twarze oświetlał tylko księżyc.
-Słuchaj Caroline. Wiele się zmieniło. My się zmieniliśmy. Polubiłem Cię a nawet ... pokochałem. -powiedziałem i spuściłem głowę w dół nadal trzymając rękę Caro.
-Am ja nie wiem co powiedzieć. -wyszeptała. Tak jak myślałem. Ona nic do mnie nie czuje. Odwróciłem się na pięcie i zacząłem iść w stronę samochodu. -Nie czekaj ! -krzyknęła za mną. Odwróciłem się w jej stronę i poczułem jak dziewczyna na mnie wskakuje. Przez chwilę byłem zdezorientowany ale zaraz po tym chwyciłem ją za uda a ona mnie nimi oplotła. Patrzeliśmy chwilę na siebie po czym postawiłem Caroline na ziemi. Położyłem ręce na jej bokach i przysunąłem do siebie. Lekko musnąłem jej wargi i się oddaliłem ale nadaj jej nie puszczałem. Caro położyła dłoń na moim policzku dzięki czemu pod jej dotykiem zamknąłem oczy. Przybliżyła się do mnie i złączyła nasze usta. Przybliżyłem ją jeszcze bliżej jeśli w ogóle się dało. Przejechałem swoim językiem po jej dolnej wardze prosząc i większy dostęp którego natychmiastowo dostałem.
POV CAROLINE
Owinęłam swoje ręce w okół szyi Jusa. Ten zjechał rękami niżej na mój tyłek i delikatnie go ścisnął. Odsunęłam się od niego aby złapać powietrza.
-Kocham Cię Justin. -wyszeptałam.
-Kocham Cię Caroline. -również odpowiedział z wielkim uśmiechem. Znów się pocałowaliśmy jednak tym razem krótko. Chciałam wsiąść do samochodu jednak Justin złapał mnie za ręce i usadowił na swoich kolanach. Cały czas się śmieliśmy i żartowaliśmy. Muszę wam coś przyznać. Jestem w nim bezgranicznie zakochana.
Gdy dojechaliśmy do wskazanego adresu wyszliśmy z samochodu a przed naszymi oczami ukazał się wielki magazyn. Można powiedzieć że jest on w ciemnym lesie.
-Masz. -powiedział Justin i dał mi nóż.
-Co po co to ?
-Żebyś przeżyła kochanie. A tak w ogóle zgodzisz się zostać moją dziewczyną zanim zginiemy ?-spytał i spojrzał na mnie.
-----------------------------------------------
http://ask.fm/karolinazd Mój ask :)) 4 komentarze = nowy rozdział ! :PPP
czwartek, 17 października 2013
ROZDZIAŁ 11-,,Dom Strachów"
CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM
-Caroline ! -krzyknąłem i pomogłem wstać Caro. Cała się trzęsła. Mocno ją do siebie przyciągnąłem i przytuliłem głaszcząc po plecach. -Cii. Już nie płacz, proszę.
-Justin pomóż. -wyszeptała. Odszedłem trochę od dziewczyny i puściłem ją a ta upadła na ziemie.
-Cholera przepraszam !-krzyknąłem. Posadziłem ją na moich kolanach i głaskałem jej plecy.
-To jego wina ! On powiedział że nie dostaniemy Jaxona, Justin !-powiedziała.
-Cii. Nie rozmawiajmy teraz o tym. -powiedziałem. Wziąłem ją na ręce i wyszedłem z klubu. Wsiedliśmy do taksi i pojechaliśmy.
POV CAROLINE
Dojechaliśmy ale nie do domu. Bardziej przypomina mi to wesołe miasteczko.
-Justin co my tu robimy?
-Zabawimy się i zapomnimy. Choć. -Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy na karuzelę ,,Dom Strachów" Wsiedliśmy do wagoników i odjechaliśmy.
-Justin ! -krzyknęłam.
-Co ?
-Boje się !-krzyknęłam na co się zaśmiał.
-Nie ma czego. -powiedział i mnie przytulił. Jezu ale on jest gorący. Gdy już wyszliśmy z wagonika poszliśmy po zimną kole. Kiedy sobie piłam Justin na mnie wylał swój napój.
-Idioto !-powiedziałam i mu oddałam.
-Ej !-krzyknął i wylał na mnie. Tak toczyła się nasza ,,walka". Cali mokrzy udaliśmy się po lody.
-Poproszę czekoladowo- śmietankowego. -powiedział Justin. -A ty ?
-Ja nie chcę.
-Okey. -powiedział i zabrał swojego loda.
POV JUSTIN.
Oblizałem loda. Mmm pycha ! Podstawiłem go pod nos Caroline aby również spróbowała.
-Nie, dzięki.-zaprzeczyła uśmiechnięta.
-Proooszę.-zrobiłem oczka. Zaśmiała się i spróbowała.
-Mniam ! krzyknęła i mi go zabrała.
-Ej ! Oddaj to moje ! -powiedziałem i pobiegłem za nią szybko ją łapiąc co nie było trudne.
-Justin!-krzyknęła śmiejąc się.-Dobra już masz.-powiedziała. Puściłem ją i odwróciłem przodem do siebie. Kiedy już wystawiła rękę aby mi oddać loda podbiegło jakiś dziecko i nam je zabrało. Spojrzeliśmy się w uciekającego chłopca. Następnie spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Chodźmy. -powiedziała nagle.
-Gdzie ?
-Puścić lampion. -powiedziała i pociągnęła mnie za rękę.
-A czy tego nie robią pary ? -spytałem gdy Caroline podpalała lampiona.
-Wiesz .. to tak na znak przyjaźni. -podszedłem do niej od tyłu łapiąc ją za biodra i kładąc brodę na jej ramieniu. -Oh więc jesteśmy przyjaciółmi ?-wyszeptałem jej do ucha trzymając rękę na ręce Caroline, która trzymała lampiona którego puściliśmy patrząc jak odlatuje.
-Jeśli chcesz. -powiedziała a ja jako odpowiedz pocałowałem ją w policzek.
-Lubię Cię.
-Też Cię lubię Justin. -powiedziała odwracając się w moją stronę.
POV CAROLINE
Patrzeliśmy sobie w oczy przez ok minuty. Justin zbliżył się do mnie trzymając rękę na moich bokach i otarł swoje wargi o moje. Oddalił się trochę ode mnie aby znów na mnie spojrzeć jednak po chwili znów przycisnął swoje usta do moich. Mały całus przerodził się w namiętny pocałunek a atmosfera wokół nas się zagenstrzała. Pozostaliśmy tylko my. Ja i on. Justin przejechał delikatnie językiem po mojej dolnej wardze prosząc o dostęp który pewnie mu dałam. Nasza walka toczyła się nieustannie. Jus chwycił w zęby moją wargę i delikatnie nią pociągnął na co jęknęłam.
-----
Rozdział krótki, wiem ale brak czasu :) Bardzo się cieszę że lubicie to opowiadanie i komentujecie. Generalnie jeśli będą 3 komentarze to dam następny rozdział :)) I dawajcie mi WASZE BLOGI !! Sama nawet chętnie poczytam. Proszę !!! Kocham opowiadania o JB <333 A szczególnie jak jest nie sławny i NIE grzeczny ! :)) P.S. Mogą pojawić się błędy ponieważ nie sprawdzałam :((
-Caroline ! -krzyknąłem i pomogłem wstać Caro. Cała się trzęsła. Mocno ją do siebie przyciągnąłem i przytuliłem głaszcząc po plecach. -Cii. Już nie płacz, proszę.
-Justin pomóż. -wyszeptała. Odszedłem trochę od dziewczyny i puściłem ją a ta upadła na ziemie.
-Cholera przepraszam !-krzyknąłem. Posadziłem ją na moich kolanach i głaskałem jej plecy.
-To jego wina ! On powiedział że nie dostaniemy Jaxona, Justin !-powiedziała.
-Cii. Nie rozmawiajmy teraz o tym. -powiedziałem. Wziąłem ją na ręce i wyszedłem z klubu. Wsiedliśmy do taksi i pojechaliśmy.
POV CAROLINE
Dojechaliśmy ale nie do domu. Bardziej przypomina mi to wesołe miasteczko.
-Justin co my tu robimy?
-Zabawimy się i zapomnimy. Choć. -Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy na karuzelę ,,Dom Strachów" Wsiedliśmy do wagoników i odjechaliśmy.
-Justin ! -krzyknęłam.
-Co ?
-Boje się !-krzyknęłam na co się zaśmiał.
-Nie ma czego. -powiedział i mnie przytulił. Jezu ale on jest gorący. Gdy już wyszliśmy z wagonika poszliśmy po zimną kole. Kiedy sobie piłam Justin na mnie wylał swój napój.
-Idioto !-powiedziałam i mu oddałam.
-Ej !-krzyknął i wylał na mnie. Tak toczyła się nasza ,,walka". Cali mokrzy udaliśmy się po lody.
-Poproszę czekoladowo- śmietankowego. -powiedział Justin. -A ty ?
-Ja nie chcę.
-Okey. -powiedział i zabrał swojego loda.
POV JUSTIN.
Oblizałem loda. Mmm pycha ! Podstawiłem go pod nos Caroline aby również spróbowała.
-Nie, dzięki.-zaprzeczyła uśmiechnięta.
-Proooszę.-zrobiłem oczka. Zaśmiała się i spróbowała.
-Mniam ! krzyknęła i mi go zabrała.
-Ej ! Oddaj to moje ! -powiedziałem i pobiegłem za nią szybko ją łapiąc co nie było trudne.
-Justin!-krzyknęła śmiejąc się.-Dobra już masz.-powiedziała. Puściłem ją i odwróciłem przodem do siebie. Kiedy już wystawiła rękę aby mi oddać loda podbiegło jakiś dziecko i nam je zabrało. Spojrzeliśmy się w uciekającego chłopca. Następnie spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Chodźmy. -powiedziała nagle.
-Gdzie ?
-Puścić lampion. -powiedziała i pociągnęła mnie za rękę.
-A czy tego nie robią pary ? -spytałem gdy Caroline podpalała lampiona.
-Wiesz .. to tak na znak przyjaźni. -podszedłem do niej od tyłu łapiąc ją za biodra i kładąc brodę na jej ramieniu. -Oh więc jesteśmy przyjaciółmi ?-wyszeptałem jej do ucha trzymając rękę na ręce Caroline, która trzymała lampiona którego puściliśmy patrząc jak odlatuje.
-Jeśli chcesz. -powiedziała a ja jako odpowiedz pocałowałem ją w policzek.
-Lubię Cię.
-Też Cię lubię Justin. -powiedziała odwracając się w moją stronę.
POV CAROLINE
Patrzeliśmy sobie w oczy przez ok minuty. Justin zbliżył się do mnie trzymając rękę na moich bokach i otarł swoje wargi o moje. Oddalił się trochę ode mnie aby znów na mnie spojrzeć jednak po chwili znów przycisnął swoje usta do moich. Mały całus przerodził się w namiętny pocałunek a atmosfera wokół nas się zagenstrzała. Pozostaliśmy tylko my. Ja i on. Justin przejechał delikatnie językiem po mojej dolnej wardze prosząc o dostęp który pewnie mu dałam. Nasza walka toczyła się nieustannie. Jus chwycił w zęby moją wargę i delikatnie nią pociągnął na co jęknęłam.
-----
Rozdział krótki, wiem ale brak czasu :) Bardzo się cieszę że lubicie to opowiadanie i komentujecie. Generalnie jeśli będą 3 komentarze to dam następny rozdział :)) I dawajcie mi WASZE BLOGI !! Sama nawet chętnie poczytam. Proszę !!! Kocham opowiadania o JB <333 A szczególnie jak jest nie sławny i NIE grzeczny ! :)) P.S. Mogą pojawić się błędy ponieważ nie sprawdzałam :((
niedziela, 13 października 2013
Rozdział 10 -,,Ej dajcie klucze"
POV CAROLINE
Bóg seksu dotykał mnie. Ja dotykałam Boga seksu. Bóg seksu mnie całował. Ja całowałam Boga seksu. To dziwne ... aż tyle się zmieniło od jednego dotyku ? Moje serce było pokryte lodem. Nie osiągalne dla nikogo a on to zmienił ? Za jednym dotknięciem moje serce się roztopiło. Została woda. Co mam zrobić ? Znów je zamrozić czy odparować wodę ? Ma zostać lód na których będą zarysy od innych osób czy zwykle miękkie serce niczym wygodna kanapa ? Czy możliwe jest to że od dotknięcia drugiej osoby zmieniamy do nie go nastawienie ? Mowa o Justinie. O chłopaku którego nienawidziłam a teraz ... sama nie wiem. Czego lubię ? A może nadal nienawidzę ? Chyba jednak go lubię. Ale przecież to nie znaczy ze coś się zmieni. Prawda ? To dla niego nic nie znaczyło. Dla mnie też. Mam rację ? To dziwne bo ja sama odpowiedzi nie znam ale może ty znasz ? Może mi powiesz, wyjaśnisz ? Mogę na Ciebie liczyć ? Leże na brzuchu i patrzę w sufit zerkając na Justina. W tej chwili nasze oczy się spotkały. Szybko odwróciłam wzrok.
-Hej, Caroline. -wyszeptał Justin. Nie zareagowałam. -Caroline. Spójrz na mnie. -poprosił. Nie zrobiłam tak. Odwrócił się na bok w moją stronę i delikatnie przechylił moją twarz tak że na niego patrzyłam. -Wiem że to dziwne ale...
-Nie Justin. To nie jest dziwne tylko złe.
-Co jest w tym złego Caroline ? To że się pocałowaliśmy czy to że zaczęliśmy się lubić ? I nie udawaj że tak nie jest. -mówił cicho trzymając rękę na moim policzku.
-Złe jest to Justin, że moje nastawienie co do Ciebie się zmieniło w ciągu sekundy. Przecież to nie możliwe. Tak nie powinno być.
-Czyli co się zmieniło ? Jakie jest twoje uczucie teraz ?
-Ja .. ja Cię lubię Justin.
-Ja też Cię lubię Caroline. -powiedział i uśmiechnął się do mnie. -Musimy iść. -powiedział i wstał z łóżka.
-Co ? Gdzie ?-spytałam zdezorientowana.
-Na imprezę. Jeremi załatwił bilety.
-Ale ja nie mam Co założyć. -westchnęłam. -Nie mam nic ze sobą. Nie wiem czy pamiętasz ale wyjechaliśmy od razu ze szkoły.
-Twoja torba jest w szafie, skarbie.
-Co ? Ale przecież ...
-Wziąłem ją okey ? Proszę pośpiesz się. -powiedział i podszedł do lustra układając swoją fryzurę. Poszłam do łazienki. umalowałam oczy. Lekko pomalowałam policzki różem i nałożyłam jasną szminkę. Zrobiłam sobie zdjęcie i wstawiłam na facebooka. Zawszę tak robię. Założyłam czarną sukienkę i jeszcze raz
spojrzałam w lustro. Hmm. Wyglądam nie źle chyba nie ? Po perfumowałam się i wyszłam z łazienki. Justina nie było w pokoju. Cóż. Ale jakie mam założyć buty ? Mam tylko adidasy. Zobaczyłam koło łóżka piękne, czarne, świecące buty które szybko założyłam. Wstałam i podeszłam do okna wlepiając się w nie.
Usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi. Wiedziałam że to Juju.
Odwróciłam się z głową w dół i wzięłam torbę. Podniosłam głowę i zamarłam. Jego włosy, jego usta, jego
twarz, jego ciuchy tak idealne. Jest to możliwe żeby jakiś człowiek wyglądał tak gorąco ?
-Justin ? -spytałam upewniając się że to na pewno on.
-Nie. Michel Jackson. -powiedział i pociągnął mnie za rękę. Wyszliśmy przed. Pokój. Chłopak szybko zamknął i drzwi i kazał iść do samochodu. Tak też zrobiłam. Udałam się w jego stronę ale nie miałam kluczyków. Po chwili doszli chłopcy.
-Ej dajcie klucze.
-Jedziemy Taxi. -powiedział Jeremi.
-Czemu ? -spytałam.
-Bo się upijemy. -powiedział Bieber podchodząc do mnie z Jeremim. Czekaliśmy w ciszy na pojazd który po chwili podjechał. Jer wsiadł z przodu a ja z Justinem z tyłu. -A tak swoją drogą ślicznie wyglądasz. -wyszeptał mi do ucha na co się zarumieniłam.
-Dzięki.
-Proszę, skarbie. -powiedział i zachichotał.
POV JUSTIN
Ta dziewczyna na prawdę wygląda gorąco. Chętnie zdarłbym z niej te ciuszki no ale nie mogę. Podoba mi się to jak na nią działam. Znaczy każda dziewczyna ślini się na mój widok co mnie cieszy ale to że robi to też Caroline to bardzo motywujące do dalszych działań. Jest ona strasznie wkurzająca i irytująca ale miła (czasami), śliczna i taka no idealna. Nie to że ją kocham czy coś haha. Zdecydowanie nie ale ona jest po prostu zabawna i inna niż każda. Dojechaliśmy do klubu. Wyszedłem z samochodu a za raz za mną Jer i Caro. Dałem bilety ochroniarzowi i weszliśmy do środka. Muzyka rozbrzmiewała się po całym lokalu a moje bębenki zaraz pękną. Ludzie piją i palą marihuanę. Laski tańczą na róże. Czego można chcieć więcej ? Szykuje się niezła zabawa.
POV CAROLINE
Głośno. Zdecydowanie za głośno. Zaraz oszaleję ! Poszłam do łazienki nie zamykając się. Dopiero co przyszłam a moja głowa pęka na miliony kawałeczków. Usłyszałam jak drzwi się otwierają na co momentalnie podskoczyłam. Odwróciłam się w stronę drzwi i zobaczyłam Jeremiego. Całe szczęście. Wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.
-Czemu zamykasz ? Otwórz i tak już idę. -powiedziałam uśmiechnięta.
-Nie. -powiedział i podszedł do mnie. Cofałam się do tyłu aż walnęłam plecami o ścianę.
-Co ty robisz ?
-Nie dostaniecie Jaxona ! -powiedział i uderzył mnie pięścią w brzuch. Upadłam na podłogę.
-O czym ty mówisz ?! Jeremi co się z Tobą stało ? Zostaw mnie ! -krzyczałam.
-Zabawimy się suko. -powiedział. Wyciągnął ze spodni liny i przywiązał mnie do krzesła. Zaraz ? Krzesło w łazience ? Dobra nie ważne ! Caroline skup się ! Jak on może robić mi krzywdę. -Jesteś małą suką. -powiedział i usiadł na mnie. Zaczął odpinać mi koszulę. Krzyczałam ile miałam sił ale ten przykleił mi taśmę do ust.
Zaczął odpinać mi spodnie gdy ktoś zapukał do ubikacji.
POV JUSTIN
Szukałem wszędzie przyjaciół ale nie mogłem ich znaleźć. Postanowiłem pójść do łazienki. Może się razem pieprzą ? Może Caroline to rzeczywiście suka ? Zapukałem do drzwi ale nie dostałem odpowiedzi. Zapukałem jeszcze raz i drzwi otworzył mi Jer.
-Mogę ? -spytałem i pchnąłem lekko drzwi ale Jeremi mi to uniemożliwił.
-Nie.-powiedział ostro ?
-Czemu ? spytałem.
-B jestem zajęty. -powiedział. Zobaczyłem wystającą nogę więc pchnąłem drzwi o zobaczyłem leżącą Caroline na podłodze przywiązaną do krzesła. Pchnąłem Jerego i podbiegłem do dziewczyny.
DWA ROZDZIAŁY W JEDEN DZIEŃ ! KOMENTARZE PROSZĘ !!!
Bóg seksu dotykał mnie. Ja dotykałam Boga seksu. Bóg seksu mnie całował. Ja całowałam Boga seksu. To dziwne ... aż tyle się zmieniło od jednego dotyku ? Moje serce było pokryte lodem. Nie osiągalne dla nikogo a on to zmienił ? Za jednym dotknięciem moje serce się roztopiło. Została woda. Co mam zrobić ? Znów je zamrozić czy odparować wodę ? Ma zostać lód na których będą zarysy od innych osób czy zwykle miękkie serce niczym wygodna kanapa ? Czy możliwe jest to że od dotknięcia drugiej osoby zmieniamy do nie go nastawienie ? Mowa o Justinie. O chłopaku którego nienawidziłam a teraz ... sama nie wiem. Czego lubię ? A może nadal nienawidzę ? Chyba jednak go lubię. Ale przecież to nie znaczy ze coś się zmieni. Prawda ? To dla niego nic nie znaczyło. Dla mnie też. Mam rację ? To dziwne bo ja sama odpowiedzi nie znam ale może ty znasz ? Może mi powiesz, wyjaśnisz ? Mogę na Ciebie liczyć ? Leże na brzuchu i patrzę w sufit zerkając na Justina. W tej chwili nasze oczy się spotkały. Szybko odwróciłam wzrok.
-Hej, Caroline. -wyszeptał Justin. Nie zareagowałam. -Caroline. Spójrz na mnie. -poprosił. Nie zrobiłam tak. Odwrócił się na bok w moją stronę i delikatnie przechylił moją twarz tak że na niego patrzyłam. -Wiem że to dziwne ale...
-Nie Justin. To nie jest dziwne tylko złe.
-Co jest w tym złego Caroline ? To że się pocałowaliśmy czy to że zaczęliśmy się lubić ? I nie udawaj że tak nie jest. -mówił cicho trzymając rękę na moim policzku.
-Złe jest to Justin, że moje nastawienie co do Ciebie się zmieniło w ciągu sekundy. Przecież to nie możliwe. Tak nie powinno być.
-Czyli co się zmieniło ? Jakie jest twoje uczucie teraz ?
-Ja .. ja Cię lubię Justin.
-Ja też Cię lubię Caroline. -powiedział i uśmiechnął się do mnie. -Musimy iść. -powiedział i wstał z łóżka.
-Co ? Gdzie ?-spytałam zdezorientowana.
-Na imprezę. Jeremi załatwił bilety.
-Ale ja nie mam Co założyć. -westchnęłam. -Nie mam nic ze sobą. Nie wiem czy pamiętasz ale wyjechaliśmy od razu ze szkoły.
-Twoja torba jest w szafie, skarbie.
-Co ? Ale przecież ...
-Wziąłem ją okey ? Proszę pośpiesz się. -powiedział i podszedł do lustra układając swoją fryzurę. Poszłam do łazienki. umalowałam oczy. Lekko pomalowałam policzki różem i nałożyłam jasną szminkę. Zrobiłam sobie zdjęcie i wstawiłam na facebooka. Zawszę tak robię. Założyłam czarną sukienkę i jeszcze raz
spojrzałam w lustro. Hmm. Wyglądam nie źle chyba nie ? Po perfumowałam się i wyszłam z łazienki. Justina nie było w pokoju. Cóż. Ale jakie mam założyć buty ? Mam tylko adidasy. Zobaczyłam koło łóżka piękne, czarne, świecące buty które szybko założyłam. Wstałam i podeszłam do okna wlepiając się w nie.
Usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi. Wiedziałam że to Juju.
Odwróciłam się z głową w dół i wzięłam torbę. Podniosłam głowę i zamarłam. Jego włosy, jego usta, jego
twarz, jego ciuchy tak idealne. Jest to możliwe żeby jakiś człowiek wyglądał tak gorąco ?
-Justin ? -spytałam upewniając się że to na pewno on.
-Nie. Michel Jackson. -powiedział i pociągnął mnie za rękę. Wyszliśmy przed. Pokój. Chłopak szybko zamknął i drzwi i kazał iść do samochodu. Tak też zrobiłam. Udałam się w jego stronę ale nie miałam kluczyków. Po chwili doszli chłopcy.
-Ej dajcie klucze.
-Jedziemy Taxi. -powiedział Jeremi.
-Czemu ? -spytałam.
-Bo się upijemy. -powiedział Bieber podchodząc do mnie z Jeremim. Czekaliśmy w ciszy na pojazd który po chwili podjechał. Jer wsiadł z przodu a ja z Justinem z tyłu. -A tak swoją drogą ślicznie wyglądasz. -wyszeptał mi do ucha na co się zarumieniłam.
-Dzięki.
-Proszę, skarbie. -powiedział i zachichotał.
POV JUSTIN
Ta dziewczyna na prawdę wygląda gorąco. Chętnie zdarłbym z niej te ciuszki no ale nie mogę. Podoba mi się to jak na nią działam. Znaczy każda dziewczyna ślini się na mój widok co mnie cieszy ale to że robi to też Caroline to bardzo motywujące do dalszych działań. Jest ona strasznie wkurzająca i irytująca ale miła (czasami), śliczna i taka no idealna. Nie to że ją kocham czy coś haha. Zdecydowanie nie ale ona jest po prostu zabawna i inna niż każda. Dojechaliśmy do klubu. Wyszedłem z samochodu a za raz za mną Jer i Caro. Dałem bilety ochroniarzowi i weszliśmy do środka. Muzyka rozbrzmiewała się po całym lokalu a moje bębenki zaraz pękną. Ludzie piją i palą marihuanę. Laski tańczą na róże. Czego można chcieć więcej ? Szykuje się niezła zabawa.
POV CAROLINE
Głośno. Zdecydowanie za głośno. Zaraz oszaleję ! Poszłam do łazienki nie zamykając się. Dopiero co przyszłam a moja głowa pęka na miliony kawałeczków. Usłyszałam jak drzwi się otwierają na co momentalnie podskoczyłam. Odwróciłam się w stronę drzwi i zobaczyłam Jeremiego. Całe szczęście. Wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.
-Czemu zamykasz ? Otwórz i tak już idę. -powiedziałam uśmiechnięta.
-Nie. -powiedział i podszedł do mnie. Cofałam się do tyłu aż walnęłam plecami o ścianę.
-Co ty robisz ?
-Nie dostaniecie Jaxona ! -powiedział i uderzył mnie pięścią w brzuch. Upadłam na podłogę.
-O czym ty mówisz ?! Jeremi co się z Tobą stało ? Zostaw mnie ! -krzyczałam.
-Zabawimy się suko. -powiedział. Wyciągnął ze spodni liny i przywiązał mnie do krzesła. Zaraz ? Krzesło w łazience ? Dobra nie ważne ! Caroline skup się ! Jak on może robić mi krzywdę. -Jesteś małą suką. -powiedział i usiadł na mnie. Zaczął odpinać mi koszulę. Krzyczałam ile miałam sił ale ten przykleił mi taśmę do ust.
Zaczął odpinać mi spodnie gdy ktoś zapukał do ubikacji.
POV JUSTIN
Szukałem wszędzie przyjaciół ale nie mogłem ich znaleźć. Postanowiłem pójść do łazienki. Może się razem pieprzą ? Może Caroline to rzeczywiście suka ? Zapukałem do drzwi ale nie dostałem odpowiedzi. Zapukałem jeszcze raz i drzwi otworzył mi Jer.
-Mogę ? -spytałem i pchnąłem lekko drzwi ale Jeremi mi to uniemożliwił.
-Nie.-powiedział ostro ?
-Czemu ? spytałem.
-B jestem zajęty. -powiedział. Zobaczyłem wystającą nogę więc pchnąłem drzwi o zobaczyłem leżącą Caroline na podłodze przywiązaną do krzesła. Pchnąłem Jerego i podbiegłem do dziewczyny.
DWA ROZDZIAŁY W JEDEN DZIEŃ ! KOMENTARZE PROSZĘ !!!
Rozdział 9,,Czemu jesteś taki pewien co ?"
Wstawaj !-ktoś mną szturchnął.
-Co ? -mruknęłam i otworzyłam zaspane oczy.
-Zatrzymamy się w hotelu. Choć. -powiedział Justin.
-A Jeremi ? spytałam wysiadając z samochodu.
-Czy ty możesz chociaż na chwilę przestać o nim myśleć ?-spytał błagalnym tonem.
-Odpowiedź. -poprosiłam.
-Poszedł załatwić nam pokojecia. Zadowolona ?
-Nawet nie wiesz jak. -mruknęłam nadal zaspana i weszłam do budynku. Był śliczny. Wszystko w nim błyszczało złotem. Ciekawe ile kosztował. Dobra jednak nie chcę wiedzieć.
-Okej. To tak. Ty i Justin razem a ja mam osobny. -powiedział Jeremi i dał Justinowi klucze. Ja momentalnie się rozbudziłam.
-Co ?!-spytałam a moje oczy się rozszerzyły.
-No co ? Chyba chcesz być ze swoim chłopakiem, prawda ?
-Justin to nie mój chłopak !
-Trudno. Pa. -powiedział i odszedł. Yhg ! nie cierpię go za to. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Po chwili poczułam że ktoś na mnie siada. Otworzyłam oczy i zobaczyłam
-Bieber ?! Co ty robisz ?!-powiedziałam przerażona i próbowałam go z siebie zepchnąć.
-Żartowałem. Nie muszę Cię do niczego zmuszać. W końcu będziesz chciała sama.-powiedział. Podniosłam się z łóżka i usiadłam na ladzie.
-Czemu jesteś taki pewien co ?
-Bo. -powiedział i zbliżył się do mnie. Stał między moimi nogami.- Bardzo mnie lubisz. -powiedział a ja czułam jego oddech na moich wargach. -I ja lubię Ciebie i - musnął moje usta. - Lubisz to tak mocno jak ja, skarbie. -powiedział i złączył nasze usta. Odepchnęłam go lekko od siebie.
-Justin proszę. -wyszeptałam. Ten mnie nie posłuchał i zbliżył się do mojej szyi. Lekko ją musną a następnie zaczął ssać. -Justin. -jęknęłam. -Nie możemy. My się nie lubimy i ...-nie dokończyłam bo zaczął całować mnie w usta. Położył rękę na mojej tali i lekko ścisnął na co jęknęłam w jego usta. Przejechał swoim językiem po mojej wardze prosząc o pozwolenie którego mu nie dałam. Przecież nie mogę. Lekko ścisnął mój tyłek przez co otworzyłam usta by nabrać powietrza. Biebs wykorzystał ten moment i wsunął swój język do mojej buzi. Po chwili walczyliśmy o dominację. Oplotłam soje ręce w okół jego szyi i przybliżyłam go do siebie jeszcze bardziej. Oderwałam się od niego i zaczęłam przygryzać jego szyje na co głośno jęknął.
-Kochanie. -powiedział. Oplotłam nogami jego bok. Ten wziął mnie i położył na łóżku kładąc się na mnie. Usiadł dokładnie na moim kroczu i pchnął się lekko do góry na co bardzo głośno jęknęłam.
-Justin.
-Cii. -powiedział i ze mnie zszedł. Położył się obok. Zastała nas bardzo krępująca cisza.
POV JUSTIN
Zastała nas krępująca cisza. Podejrzewam że to przez to co przed chwilą mogło się wydarzyć.
-Am to było ...-zaczęła.
-Spontaniczne i namiętne. -dokończyłem i zachichotałem.
-Dokładnie.-powiedziała uśmiechnięta. Coś się zmieniło między nami. Jak przebywa ona z Jeremim to jestem hmm. Zazdrosny ? Tak, to chyba to. Jestem zazdrosny. Caroline jest prześliczną dziewczyną ale ibardzo wkurzającą. Jeszcze wczoraj jej nie nawidziłem a dziś ? Dziś ją lubię. Nawet bardzo. Czy to prawda że doceniasz coś jak to jest już stracone ? Czy ona jest z Jeremim ? I Boże czemu mnie to obchodzi... moje myśli są postrzępione. Nie wiem co mam myśleć.
KOMENTUJCIE PROSZĘ. CHOCIAŻ RAZ DAJCIE KOMENTARZE. TĄ JEDNĄ KROPKĘ PROSZĘ. I BARDZOO DZIĘKUJĘ ZA WASZE KOM. KC <333
-Co ? -mruknęłam i otworzyłam zaspane oczy.
-Zatrzymamy się w hotelu. Choć. -powiedział Justin.
-A Jeremi ? spytałam wysiadając z samochodu.
-Czy ty możesz chociaż na chwilę przestać o nim myśleć ?-spytał błagalnym tonem.
-Odpowiedź. -poprosiłam.
-Poszedł załatwić nam pokojecia. Zadowolona ?
-Nawet nie wiesz jak. -mruknęłam nadal zaspana i weszłam do budynku. Był śliczny. Wszystko w nim błyszczało złotem. Ciekawe ile kosztował. Dobra jednak nie chcę wiedzieć.
-Okej. To tak. Ty i Justin razem a ja mam osobny. -powiedział Jeremi i dał Justinowi klucze. Ja momentalnie się rozbudziłam.
-Co ?!-spytałam a moje oczy się rozszerzyły.
-No co ? Chyba chcesz być ze swoim chłopakiem, prawda ?
-Justin to nie mój chłopak !
-Trudno. Pa. -powiedział i odszedł. Yhg ! nie cierpię go za to. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Po chwili poczułam że ktoś na mnie siada. Otworzyłam oczy i zobaczyłam
-Bieber ?! Co ty robisz ?!-powiedziałam przerażona i próbowałam go z siebie zepchnąć.
-Żartowałem. Nie muszę Cię do niczego zmuszać. W końcu będziesz chciała sama.-powiedział. Podniosłam się z łóżka i usiadłam na ladzie.
-Czemu jesteś taki pewien co ?
-Bo. -powiedział i zbliżył się do mnie. Stał między moimi nogami.- Bardzo mnie lubisz. -powiedział a ja czułam jego oddech na moich wargach. -I ja lubię Ciebie i - musnął moje usta. - Lubisz to tak mocno jak ja, skarbie. -powiedział i złączył nasze usta. Odepchnęłam go lekko od siebie.
-Justin proszę. -wyszeptałam. Ten mnie nie posłuchał i zbliżył się do mojej szyi. Lekko ją musną a następnie zaczął ssać. -Justin. -jęknęłam. -Nie możemy. My się nie lubimy i ...-nie dokończyłam bo zaczął całować mnie w usta. Położył rękę na mojej tali i lekko ścisnął na co jęknęłam w jego usta. Przejechał swoim językiem po mojej wardze prosząc o pozwolenie którego mu nie dałam. Przecież nie mogę. Lekko ścisnął mój tyłek przez co otworzyłam usta by nabrać powietrza. Biebs wykorzystał ten moment i wsunął swój język do mojej buzi. Po chwili walczyliśmy o dominację. Oplotłam soje ręce w okół jego szyi i przybliżyłam go do siebie jeszcze bardziej. Oderwałam się od niego i zaczęłam przygryzać jego szyje na co głośno jęknął.
-Kochanie. -powiedział. Oplotłam nogami jego bok. Ten wziął mnie i położył na łóżku kładąc się na mnie. Usiadł dokładnie na moim kroczu i pchnął się lekko do góry na co bardzo głośno jęknęłam.
-Justin.
-Cii. -powiedział i ze mnie zszedł. Położył się obok. Zastała nas bardzo krępująca cisza.
POV JUSTIN
Zastała nas krępująca cisza. Podejrzewam że to przez to co przed chwilą mogło się wydarzyć.
-Am to było ...-zaczęła.
-Spontaniczne i namiętne. -dokończyłem i zachichotałem.
-Dokładnie.-powiedziała uśmiechnięta. Coś się zmieniło między nami. Jak przebywa ona z Jeremim to jestem hmm. Zazdrosny ? Tak, to chyba to. Jestem zazdrosny. Caroline jest prześliczną dziewczyną ale ibardzo wkurzającą. Jeszcze wczoraj jej nie nawidziłem a dziś ? Dziś ją lubię. Nawet bardzo. Czy to prawda że doceniasz coś jak to jest już stracone ? Czy ona jest z Jeremim ? I Boże czemu mnie to obchodzi... moje myśli są postrzępione. Nie wiem co mam myśleć.
KOMENTUJCIE PROSZĘ. CHOCIAŻ RAZ DAJCIE KOMENTARZE. TĄ JEDNĄ KROPKĘ PROSZĘ. I BARDZOO DZIĘKUJĘ ZA WASZE KOM. KC <333
czwartek, 10 października 2013
ROZDZIAŁ 8 ,,Oh czyżby Justin był zazdrosny ? "
Siedzę na lekcji biologii i zastanawiam się czy dobrze zrobiłam mieszkając u Bieberów. Wybaczcie ale nie marzy mi się widzenie go co dziennie rano, popołudniu i wieczorem. Zwariować można. A tak w ogóle tęsknię za Mattem, mamą i tatą. Chyba źle zrobiłam. Zdecydowanie źle. Jutro wrócę do domu. Mam nadzieję że Patte zrozumie. Patrzę na prawo i widzę obok siebie bardzo skupionego Matta. Nie, nie na lekcji tylko na patrzeniu w długopis. Interesujące, prawda ? Hmm może to jego hobby ? Parzę w lewo i zaraz obok mnie na drugiej ławce siedzi Roksana grzebiąca w swoich paznokciach i obgryzająca je. Zaraz koło niej siedzi Natasza. Rysuje coś niebieskim długopisem po zeszycie. Odwracam lekko głowę w tył i widzę Alexa który śpi. Obok niego siedzi klasowy kujon który uważnie słucha nauczyciela. Westchnęłam cicho i spojrzałam w sam róg po prawo. Na końcu klasy. Justin i Rayan. Bieber słucha muzyki i patrzy przed siebie. A jego kolega ? Flirtuje z dziewczyną. Doskonale. A ja ? Nudzę się i czuje że zaraz umrę jak coś się nie stanie. Jak na zawołanie dostałam kartką w głowę. Podniosłam ją i spojrzałam kto ją rzucił. Bieber. Ugh. Rozwinęłam fioletową kartkę i przeczytałam.
,,Dziś jedziemy po mojego brata i nie ma żadnych ,,ale". Rozumiesz, prawda ? Od razu po szkole. A ... i tak na zapas. Nie martw się. Jeremi też jedzie,skarbie."
Serio ? Skarbie ? Pff. kretyn. I jak to dziś jedziemy, jak to zaraz ? Przecież jest wtorek! Jutro szkoła. Oj nie. Sorry. Piątek dziś. Eh ale to nie zmienia faktu że musimy wyruszać tak szybko. Chociaż to jego brat .. pewnie się martwi. Co ja gadam ?! Na pewno się martwi ! Odwróciłam się w jego stronę i kiwnęłam głową na zgodę. Zadzwonił dzwonek a ja z prędkością wiatru pobiegłam koło samochodu Justina czekając na niego.
-Wsiadaj. -krzyknął i rzucił mi kluczyki które ledwo złapałam. Otworzyłam drzwi i wsiadłam do samochodu.
-Boo !-ktoś krzyknął z tyłu a ja podskoczyłam. Moje serce na sekundę stanęło. Odwróciłam głowę do tyłu i zobaczyłam Jeremiego który dusił się ze śmichu.
-Idiota ! -krzyknęłam z uśmiechem. On wysiadł z samochodu jak i ja aby się przywitać. Mocno się do niego przytuliłam a on pocałował mnie w głowę.
-Tęskniłem, skarbie. -powiedział.
-Ja też Jeremi ! -krzyknęłam z entuzjazmem. Po chwili doszedł Bieber i kazał nam wsiąść. Chciałam iść na tył ale Jeremi zaciągną mnie na kolana z przodu. Oparłam się o drzwi i tuliłam się do Jeremiego.
-Czemu nie ruszasz ? -spytał Jerremi.
-No chyba nie zamierzacie tak jechać ?-spytał Bieber.
-Zamierzamy.-odpowiedział. Ten tylko westchnął i odpalił samochód. Jer mocno mnie przycisnął do siebie i dał buziaka w usta. -Kocham Cię.
-Ja bardziej.-powiedziałam i się uśmiechnęłam. To nie tak że ja z nim jestem czy coś. To tylko przyjaciel tak jak brat. Kocham go mocno.
-Przestańcie kurwa.-warknął Bieber.
-Bo ?-spytałam.
-Bo ...-próbował coś powiedzieć ale nie wiedział co.
-Oh czyżby Justin był zazdrosny ? -spytał Jeremi.
-Bardzo.-szepnął myśląc że nie słyszymy.
-Co ?!-krzyknęłam.
-Nie nic. -powiedział i włączył głośno radio. Zarumieniłam się i przeszłam na tył. Powiedziałam gdzie ma jechać Jus więc tam się udaliśmy.
JUTRO DŁUŻSZY. Komentarze proszę. Nawet zwykłą KROPKĘ. Zdradzę wam coś ... niedługo Justin pocałuje Caroline. To tak na zachęte haha
,,Dziś jedziemy po mojego brata i nie ma żadnych ,,ale". Rozumiesz, prawda ? Od razu po szkole. A ... i tak na zapas. Nie martw się. Jeremi też jedzie,skarbie."
Serio ? Skarbie ? Pff. kretyn. I jak to dziś jedziemy, jak to zaraz ? Przecież jest wtorek! Jutro szkoła. Oj nie. Sorry. Piątek dziś. Eh ale to nie zmienia faktu że musimy wyruszać tak szybko. Chociaż to jego brat .. pewnie się martwi. Co ja gadam ?! Na pewno się martwi ! Odwróciłam się w jego stronę i kiwnęłam głową na zgodę. Zadzwonił dzwonek a ja z prędkością wiatru pobiegłam koło samochodu Justina czekając na niego.
-Wsiadaj. -krzyknął i rzucił mi kluczyki które ledwo złapałam. Otworzyłam drzwi i wsiadłam do samochodu.
-Boo !-ktoś krzyknął z tyłu a ja podskoczyłam. Moje serce na sekundę stanęło. Odwróciłam głowę do tyłu i zobaczyłam Jeremiego który dusił się ze śmichu.
-Idiota ! -krzyknęłam z uśmiechem. On wysiadł z samochodu jak i ja aby się przywitać. Mocno się do niego przytuliłam a on pocałował mnie w głowę.
-Tęskniłem, skarbie. -powiedział.
-Ja też Jeremi ! -krzyknęłam z entuzjazmem. Po chwili doszedł Bieber i kazał nam wsiąść. Chciałam iść na tył ale Jeremi zaciągną mnie na kolana z przodu. Oparłam się o drzwi i tuliłam się do Jeremiego.
-Czemu nie ruszasz ? -spytał Jerremi.
-No chyba nie zamierzacie tak jechać ?-spytał Bieber.
-Zamierzamy.-odpowiedział. Ten tylko westchnął i odpalił samochód. Jer mocno mnie przycisnął do siebie i dał buziaka w usta. -Kocham Cię.
-Ja bardziej.-powiedziałam i się uśmiechnęłam. To nie tak że ja z nim jestem czy coś. To tylko przyjaciel tak jak brat. Kocham go mocno.
-Przestańcie kurwa.-warknął Bieber.
-Bo ?-spytałam.
-Bo ...-próbował coś powiedzieć ale nie wiedział co.
-Oh czyżby Justin był zazdrosny ? -spytał Jeremi.
-Bardzo.-szepnął myśląc że nie słyszymy.
-Co ?!-krzyknęłam.
-Nie nic. -powiedział i włączył głośno radio. Zarumieniłam się i przeszłam na tył. Powiedziałam gdzie ma jechać Jus więc tam się udaliśmy.
JUTRO DŁUŻSZY. Komentarze proszę. Nawet zwykłą KROPKĘ. Zdradzę wam coś ... niedługo Justin pocałuje Caroline. To tak na zachęte haha
poniedziałek, 7 października 2013
Rozdział 7 ,,No co ? Mówiłem że pożałujesz"
Jak nie będzie komentarzy to nie będzie nowego rozdziały więc PLZ
Środa.
Jest jak dawniej. Nic się nie zmieniło.Prawie. W następną środę jadę z Justinem szukać jego brata. Myślicie że coś między mną a nim jest ? To powiem wam że nie macie racji.Dalej jestem jego pośmiewiskiem. Można powiedzieć że teraz jeszcze większym. Chociaż wiem że nie jest mu łatwo mam go dość. Chociaż widzę że cierpi z powodu swojego brata nadal jest skurwysynem.
-Wstawaj ! -krzyknęła osoba górująca nade mną. Nie odpowiedziałam.-Ja pierdole Caro budzę Cię godzinę! -krzyknął męski głos.
-Nie pierdol bo rodzinę powiększysz-odpowiedziałam cicho. Na szczęście nikt nie usłyszał. Po chwili usłyszałam jak ktoś wychodzi z pokoju. Odetchnęłam z ulgą i przekręciłam się na bok w stronę ściany. Znów ktoś wszedł do pokoju. Kurwa. Ja chcę spać ludzie !
-Wstań albo pożałujesz. Mówię poważnie. -zagroził. Olałam to i coraz bardziej wkurzona próbowałam zasnąć. Po chwili poczułam się cała mokra i dostałam gęsiej skórki. Szybko zeskoczyłam z łóżka.
-Chuju ! -krzyknęłam w stronę Matta.
-No co ? Mówiłem że pożałujesz. -powiedział uśmiechnięty i puścił w moją stronę buziaka.
-Oh i dla tego wylałeś na mnie wodę ?! -powiedziałam wkurzona.
-Tak, tak ja też Cię kocham siostra. A teraz się ubieraj. -powiedział i wyszedł uśmiechnięty z pokoju. Jak. Ja. Go. Nienawidzę. Poszłam do łazienki wzięłam szczotkę i przeczesałam moje włosy. Następnie założyłam bieliznę a na to dresy i luźną koszulkę. Zeszłam na dół.
-Haha -ojciec zaczął się śmiać z Bóg wie czego kiedy dosiadłam się do stołu.
-Co ?-warknęłam.
-Ty haha wyglądasz jak haha worek haha na haha kartofle haha-powiedział tata dławiąc się śmiechem.Mama klepnęła go w rękę aby go uspokoić ale widziałam że sama powstrzymuje się od śmiechu.
-Ej ! Aż tak źle ? -odwróciłam spojrzenie na brata.
-No. -kiwnął głową.
-Ugh ! -wydałam z siebie cichy jęk i wzięłam kanapkę do rąk. Zjadłam i poszłam na górę się przebrać bo oczywiście kurwa im się coś nie podoba. Założyłam jeansy, luźną bluzkę z małym dekoltem i naszyjnik.
-Idę.-powiedziałam i wszyłam z domu. -Siema. -przywitałam się z przyjaciółmi i poszłam na geografię. Pani gadała i jakiś parkach a ja zastanawiałam się jak mogłabym zarobić kasę która na pewno mi się przyda. Lekcje mijały bardzo szybko i zwyczajnie. Nie widziałam dziś Biebera. To chyba dobrze ? Wracając do domu zauważyłam przyczepioną na słupie kartkę z ogłoszeniem.
,,Szukam opiekunki do dzieci ! Nr. 665594246"
Eh strasznie mało informacji ale cóż. Wyjęłam komórkę i wykręciłam dany numer.
-Halo ? -odezwała się osoba po drugiej stronie słuchawki.
-Dzień dobry. Ja w sprawie ogłoszenia.
-Ah tak ! Miło.
-Mi również. Em to jak jest z tą pracą ?
-Tak przez telefon to nie będziemy rozmawiać. Proszę przyjść do nas do domu. Sraton 245. -podała adres.
-Oczywiście a kiedy mam przyjść ?
-Teraz jak by pani mogła.
-Oczywiście. Do zobaczenia.-powiedziałam i się rozłączyłam. Poszłam pod wskazany numer. Dom strasznie mi coś przypominał ale nie wiem co. Oh trudno. Zapukałam do drzwi.Po chwili otworzyła mi je kobieta. Czy mi się wydaje czy to mama Justina Patte ?
-Zawołać Justina, tak ? -spytała.
-Nie. Ja w sprawie ogłoszenia. To ja dzwoniłam do pani.
-Mhm. No cóż. Nie wiem czy będzie Ci się dobrze pracowało z Justinem po ostatnim- powiedziała i wpuściła mnie do środka. Dom był ogromny i dobrze wyposażony. -Więc tak Potrzebuje dziewczyny która zajęła by się Jazzy. Moją córką. Jazzy choć na chwilkę !-krzyknęła a zaraz przybiegła mała, słodka dziewczynka.
-Oo dziewcyna Jaśtina !-krzyknęła i usiadła mi na kolanach mocno się we mnie wtulając.
-Haha chyba Cię polubiła. Więc tak za godzinę 8 zł. Pasuje ?
-Jasne. -powiedziałam uśmiechnięta.
-Am i jest taka jeszcze jedna sprawa. Teraz naprawdę będę rzadko w domu z powodu mojej pracy. Czy mogłabyś tu na trochę zamieszkać ? Wtedy byłabyś cały czas przy Jazzy.
-A-ale ja mam szkołę. -jęknęłam się i westchnęłam
-Wiem. Wtedy ja z nią będę.
-Hmm. Muszę porozmawiać z rodzicami.
-Dobrze to do zobaczenia.
-Do widzenia. -powiedziałam i wyszłam.
-MAMO !!! -wydarłam się ile sił w płucach.
-Czego się grzesz ?-spytała.
-Mamo potrzebuję kasy. Znalazłam świetną pracę.
-To dobrze. Nareszcie. -powiedziała uśmiechnięta.
-Tak ale muszę nocować gdzie indziej. W domu u Bieberów. -powiedziałam nie pewnie.
-Ale czy jesteś na to gotowa ? -spytała.
-Tak mamo. Ja potrzebuję pieniędzy.
-Dobra. -powiedziała smutno. -Kiedy idziesz ?
-Mogłabym teraz ? Proszę, proszę,proszę ! -pisnęłam
-Idź się pakuj. -szybko wbiegłam na górę i zapakowałam potrzebne rzeczy. Po chwili byłam już pod domem mamy Justina. Oh mam nadzieje że się nie zobaczę z nim.
-Dziecinko sama to przyciągałaś ?! Mogłam zadzwonić po Justina ! -powiedziała kiedy wchodziłyśmy po schodach.
-Nie lepiej nie. Dałam sobie radę. -powiedziałam pewnie.
-Okey. Więc tu masz swój pokój. Obok ma Justin.
-Mhm.-jęknęłam niezadowolona. Weszłam do środka. Pokój był bardzo przytulny. Ściany myły pomalowane na fioletowo. Mam wrażenie że to był pokój dziecka. Rozpakowałam się i zeszłam do salonu.
-Czuj się jak u siebie w domu. Ja idę spać. -powiedziała kobieta. -To dziwne już 23 : 00 a Justina nie ma. -mówiła. Poszłam znów na górę i położyłam się w ciuchach na łóżku. Usłyszałam czyjeś kroki i śmiechy. Uchyliłam lekko drzwi i zobaczyłam Justina całującego się z jakąś dziewczyną. Przytulali się do siebie i całowali. Zszedł pocałunkami na jej szyję. FUJ ! Pomyślałam i wróciłam do pokoju. Zasnęłam. Przebudziłam się około piętnastu minut później słysząc krzyki i jęki. Przykryłam poduszkę głową i próbowałam dalej spać. Nie zadziałało. Wstałam i ziewnęłam udając się do pokoju obok. Dobrze wiedziałam co oni robili. Weszłam bez pukania i zobaczyłam dwie postacie pod kołdrą.
-Przepraszam zamknijcie się kurwa ! Jutro szkoła ! -powiedziałam i wyszłam udając się z powrotem do siebie. Jęki ucichły więc spokojnie zasnęłam.
Obudziłam się i zeszłam na dół by coś zjeść i się napić. Zajrzałam do lodówki.Nic nie było takiego więc zrobiłam sobie kawę.
-Co ty tu robisz ?! -ktoś krzyknął za mną i odwrócił mnie do siebie.
-Ja tu jestem opiekunką Jazzy. I zostaw mnie ! -wydarłam się na Justina. Ten mnie puścił i usiadł przy stole.
-Wczoraj przerwałaś mi najlepszy seks w życiu. -westchną przypominając sobie wczorajszą noc. Bynajmniej tak mi się wydawało.
-Oh wybacz że chciałam się wyspać do szkoły. -powiedziałam podirytowana.
-Wiesz że nie długo jedziemy szukać Jaxona ? -spytał zaciskając szczękę.
-Tak. -powiedziałam i poszłam na górę się ubrać. Zeszłam i poszłam do łazienki. Zadzwonił mi telefon.
-Tak ? -spytałam.
-Hej Caroline ! To ja Jeremi ! Pamiętasz jeszcze ?! -spytał wesoło.
-Ah tak ! Siema ! -powiedziałam uradowana i skakałam ze szczęścia. To mój najlepszy przyjaciel. Znamy się od piaskownicy. Jeremi zna również Justina. Są dla siebie jak bracia. Kiedyś ja i Jus się lubiliśmy. Ale wszystko się zmieniło.
-Wiesz co ?! Będę nocować u Justina parę dni ! Może się zobaczymy ?! Stęskniłem się kochanie ! -powiedział podniecony. Zaśmiałam się w duchu z jego entuzjazmu.
-Jasne ! Ja też tu nocuję.
-Oo ! Czy wt jesteście razem ?! Robiliście już to ?! -spytał a ja wybuchłam śmiechem.
-Jeremi przestań haha. My nie jesteśmy razem. Nawet za sobą nie przepadamy. Po prostu jestem opiekunką.
-Justina ? -spytał zaskoczony.
-Jego siostry idioto. -zaśmiałam się. -Dobra idę. Szkoła czeka. A kiedy będziesz ?
-Dziś. Pa. -powiedział i się rozłączył.Wyszłam z łazienki i skakałam jak głupia wbiegając do pokoju.
-Dobrze się czujesz ?-mruknął Justin.
-Jezu czy ty wiesz że Jeremi wraca ?
-Co ty nie powiesz. Możesz się zamknąć bo muszę się skoncentrować ?!-warknął.
-Na czym ? Na jedzeniu ? -spytałam i popatrzyłam na niego jak na głupka.
Środa.
Jest jak dawniej. Nic się nie zmieniło.Prawie. W następną środę jadę z Justinem szukać jego brata. Myślicie że coś między mną a nim jest ? To powiem wam że nie macie racji.Dalej jestem jego pośmiewiskiem. Można powiedzieć że teraz jeszcze większym. Chociaż wiem że nie jest mu łatwo mam go dość. Chociaż widzę że cierpi z powodu swojego brata nadal jest skurwysynem.
-Wstawaj ! -krzyknęła osoba górująca nade mną. Nie odpowiedziałam.-Ja pierdole Caro budzę Cię godzinę! -krzyknął męski głos.
-Nie pierdol bo rodzinę powiększysz-odpowiedziałam cicho. Na szczęście nikt nie usłyszał. Po chwili usłyszałam jak ktoś wychodzi z pokoju. Odetchnęłam z ulgą i przekręciłam się na bok w stronę ściany. Znów ktoś wszedł do pokoju. Kurwa. Ja chcę spać ludzie !
-Wstań albo pożałujesz. Mówię poważnie. -zagroził. Olałam to i coraz bardziej wkurzona próbowałam zasnąć. Po chwili poczułam się cała mokra i dostałam gęsiej skórki. Szybko zeskoczyłam z łóżka.
-Chuju ! -krzyknęłam w stronę Matta.
-No co ? Mówiłem że pożałujesz. -powiedział uśmiechnięty i puścił w moją stronę buziaka.
-Oh i dla tego wylałeś na mnie wodę ?! -powiedziałam wkurzona.
-Tak, tak ja też Cię kocham siostra. A teraz się ubieraj. -powiedział i wyszedł uśmiechnięty z pokoju. Jak. Ja. Go. Nienawidzę. Poszłam do łazienki wzięłam szczotkę i przeczesałam moje włosy. Następnie założyłam bieliznę a na to dresy i luźną koszulkę. Zeszłam na dół.
-Haha -ojciec zaczął się śmiać z Bóg wie czego kiedy dosiadłam się do stołu.
-Co ?-warknęłam.
-Ty haha wyglądasz jak haha worek haha na haha kartofle haha-powiedział tata dławiąc się śmiechem.Mama klepnęła go w rękę aby go uspokoić ale widziałam że sama powstrzymuje się od śmiechu.
-Ej ! Aż tak źle ? -odwróciłam spojrzenie na brata.
-No. -kiwnął głową.
-Ugh ! -wydałam z siebie cichy jęk i wzięłam kanapkę do rąk. Zjadłam i poszłam na górę się przebrać bo oczywiście kurwa im się coś nie podoba. Założyłam jeansy, luźną bluzkę z małym dekoltem i naszyjnik.
-Idę.-powiedziałam i wszyłam z domu. -Siema. -przywitałam się z przyjaciółmi i poszłam na geografię. Pani gadała i jakiś parkach a ja zastanawiałam się jak mogłabym zarobić kasę która na pewno mi się przyda. Lekcje mijały bardzo szybko i zwyczajnie. Nie widziałam dziś Biebera. To chyba dobrze ? Wracając do domu zauważyłam przyczepioną na słupie kartkę z ogłoszeniem.
,,Szukam opiekunki do dzieci ! Nr. 665594246"
Eh strasznie mało informacji ale cóż. Wyjęłam komórkę i wykręciłam dany numer.
-Halo ? -odezwała się osoba po drugiej stronie słuchawki.
-Dzień dobry. Ja w sprawie ogłoszenia.
-Ah tak ! Miło.
-Mi również. Em to jak jest z tą pracą ?
-Tak przez telefon to nie będziemy rozmawiać. Proszę przyjść do nas do domu. Sraton 245. -podała adres.
-Oczywiście a kiedy mam przyjść ?
-Teraz jak by pani mogła.
-Oczywiście. Do zobaczenia.-powiedziałam i się rozłączyłam. Poszłam pod wskazany numer. Dom strasznie mi coś przypominał ale nie wiem co. Oh trudno. Zapukałam do drzwi.Po chwili otworzyła mi je kobieta. Czy mi się wydaje czy to mama Justina Patte ?
-Zawołać Justina, tak ? -spytała.
-Nie. Ja w sprawie ogłoszenia. To ja dzwoniłam do pani.
-Mhm. No cóż. Nie wiem czy będzie Ci się dobrze pracowało z Justinem po ostatnim- powiedziała i wpuściła mnie do środka. Dom był ogromny i dobrze wyposażony. -Więc tak Potrzebuje dziewczyny która zajęła by się Jazzy. Moją córką. Jazzy choć na chwilkę !-krzyknęła a zaraz przybiegła mała, słodka dziewczynka.
-Oo dziewcyna Jaśtina !-krzyknęła i usiadła mi na kolanach mocno się we mnie wtulając.
-Haha chyba Cię polubiła. Więc tak za godzinę 8 zł. Pasuje ?
-Jasne. -powiedziałam uśmiechnięta.
-Am i jest taka jeszcze jedna sprawa. Teraz naprawdę będę rzadko w domu z powodu mojej pracy. Czy mogłabyś tu na trochę zamieszkać ? Wtedy byłabyś cały czas przy Jazzy.
-A-ale ja mam szkołę. -jęknęłam się i westchnęłam
-Wiem. Wtedy ja z nią będę.
-Hmm. Muszę porozmawiać z rodzicami.
-Dobrze to do zobaczenia.
-Do widzenia. -powiedziałam i wyszłam.
-MAMO !!! -wydarłam się ile sił w płucach.
-Czego się grzesz ?-spytała.
-Mamo potrzebuję kasy. Znalazłam świetną pracę.
-To dobrze. Nareszcie. -powiedziała uśmiechnięta.
-Tak ale muszę nocować gdzie indziej. W domu u Bieberów. -powiedziałam nie pewnie.
-Ale czy jesteś na to gotowa ? -spytała.
-Tak mamo. Ja potrzebuję pieniędzy.
-Dobra. -powiedziała smutno. -Kiedy idziesz ?
-Mogłabym teraz ? Proszę, proszę,proszę ! -pisnęłam
-Idź się pakuj. -szybko wbiegłam na górę i zapakowałam potrzebne rzeczy. Po chwili byłam już pod domem mamy Justina. Oh mam nadzieje że się nie zobaczę z nim.
-Dziecinko sama to przyciągałaś ?! Mogłam zadzwonić po Justina ! -powiedziała kiedy wchodziłyśmy po schodach.
-Nie lepiej nie. Dałam sobie radę. -powiedziałam pewnie.
-Okey. Więc tu masz swój pokój. Obok ma Justin.
-Mhm.-jęknęłam niezadowolona. Weszłam do środka. Pokój był bardzo przytulny. Ściany myły pomalowane na fioletowo. Mam wrażenie że to był pokój dziecka. Rozpakowałam się i zeszłam do salonu.
-Czuj się jak u siebie w domu. Ja idę spać. -powiedziała kobieta. -To dziwne już 23 : 00 a Justina nie ma. -mówiła. Poszłam znów na górę i położyłam się w ciuchach na łóżku. Usłyszałam czyjeś kroki i śmiechy. Uchyliłam lekko drzwi i zobaczyłam Justina całującego się z jakąś dziewczyną. Przytulali się do siebie i całowali. Zszedł pocałunkami na jej szyję. FUJ ! Pomyślałam i wróciłam do pokoju. Zasnęłam. Przebudziłam się około piętnastu minut później słysząc krzyki i jęki. Przykryłam poduszkę głową i próbowałam dalej spać. Nie zadziałało. Wstałam i ziewnęłam udając się do pokoju obok. Dobrze wiedziałam co oni robili. Weszłam bez pukania i zobaczyłam dwie postacie pod kołdrą.
-Przepraszam zamknijcie się kurwa ! Jutro szkoła ! -powiedziałam i wyszłam udając się z powrotem do siebie. Jęki ucichły więc spokojnie zasnęłam.
Obudziłam się i zeszłam na dół by coś zjeść i się napić. Zajrzałam do lodówki.Nic nie było takiego więc zrobiłam sobie kawę.
-Co ty tu robisz ?! -ktoś krzyknął za mną i odwrócił mnie do siebie.
-Ja tu jestem opiekunką Jazzy. I zostaw mnie ! -wydarłam się na Justina. Ten mnie puścił i usiadł przy stole.
-Wczoraj przerwałaś mi najlepszy seks w życiu. -westchną przypominając sobie wczorajszą noc. Bynajmniej tak mi się wydawało.
-Oh wybacz że chciałam się wyspać do szkoły. -powiedziałam podirytowana.
-Wiesz że nie długo jedziemy szukać Jaxona ? -spytał zaciskając szczękę.
-Tak. -powiedziałam i poszłam na górę się ubrać. Zeszłam i poszłam do łazienki. Zadzwonił mi telefon.
-Tak ? -spytałam.
-Hej Caroline ! To ja Jeremi ! Pamiętasz jeszcze ?! -spytał wesoło.
-Ah tak ! Siema ! -powiedziałam uradowana i skakałam ze szczęścia. To mój najlepszy przyjaciel. Znamy się od piaskownicy. Jeremi zna również Justina. Są dla siebie jak bracia. Kiedyś ja i Jus się lubiliśmy. Ale wszystko się zmieniło.
-Wiesz co ?! Będę nocować u Justina parę dni ! Może się zobaczymy ?! Stęskniłem się kochanie ! -powiedział podniecony. Zaśmiałam się w duchu z jego entuzjazmu.
-Jasne ! Ja też tu nocuję.
-Oo ! Czy wt jesteście razem ?! Robiliście już to ?! -spytał a ja wybuchłam śmiechem.
-Jeremi przestań haha. My nie jesteśmy razem. Nawet za sobą nie przepadamy. Po prostu jestem opiekunką.
-Justina ? -spytał zaskoczony.
-Jego siostry idioto. -zaśmiałam się. -Dobra idę. Szkoła czeka. A kiedy będziesz ?
-Dziś. Pa. -powiedział i się rozłączył.Wyszłam z łazienki i skakałam jak głupia wbiegając do pokoju.
-Dobrze się czujesz ?-mruknął Justin.
-Jezu czy ty wiesz że Jeremi wraca ?
-Co ty nie powiesz. Możesz się zamknąć bo muszę się skoncentrować ?!-warknął.
-Na czym ? Na jedzeniu ? -spytałam i popatrzyłam na niego jak na głupka.
sobota, 5 października 2013
ROZDZIAŁ 6 ,,Amm... przyjacielem Caroline"
-Wstawaj, słyszysz ?! Wstawaj kurwa ! -krzyknęła postać nade mną. Rozchyliłam lekko powieki i podparłam się na łokciu. Syknęłam głośno i znów upadłam na podłogę czując ogromny ból w okolicach brzucha. -Wstawaj szmato ! Nie ma czasu ! -krzyknął Bieber.
-J-ja nie m-mogę. Boli. -powiedziałam a po moim policzku spłynęła łza.
-Może boleć mocniej. -powiedział i kopnął mnie w brzuch.
-Aaał -krzykłam zwijając się z bólu. To sparaliżowało moje ciało. Ból jakiego nigdy nie doznalam. Zobaczyłam otwierające się drzwi od wejścia w garażu.
-Justin ! Kolacja ! -krzyknęła kobieta. -C-co ty r-robisz ?! -krzyknęła i podbiegła do mnie.
-Mamo zostaw ją ! To szmata ! Ona zabiła Jaxona !
-Co ty mówisz ?! -spytała starsza kobieta syna.
-To co słyszysz !
-Justin to na pewno da się jakoś wytłumaczyć ! Wysłuchałeś ją chociaż do końca ?
-N-nie. -teraz on się za jąkał.
-Właśnie ! Jak mogłeś zrobić krzywdę kobiecie ?! Chcesz być jak Twój ojciec ?!
POV JUSTIN
Słowa mojej matki uderzyły we mnie z ogromną siłą. Nie jestem taki jak mój ojciec. Nie jestem takim skurwysynem, prawda ?
-Mamo ona zabiła Twojego syna ! Czy to do Ciebie nie dociera ?!
-Justin ! Wysłuchaj jej a nie ! Jeśli to prawda to powiemy policji ale nie krzywdź jej ! Proszę. -powiedziała a po jej policzku spłynęła łza.
-Dobrze mamo. -wyszeptałem. Mama wyszła zalana łzami a ja usiadłem na krześle patrząc na zwijającą się z bólu dziewczynę. -Więc mów.- brak odpowiedzi. -Mów kurwa !-krzyknąłem i już zamachnąłem się by kopnąć dziewczynę jednak przypomniały mi się słowa mojej mamy.
-J-ja g-go nie zabiłam.-powiedziała cicho.
-Nie kłam !
-O-on został porwany. -powiedziała słabiej
-I ? -brak odpowiedzi. -I co dalej szmato ?! -spytałem. Zobaczyłem że dziewczyna znów jest nie przytomna. Eh nic jej nie będzie. Niech się wyśpi a ja ją jutro obudzę. Tak, wiem zachowuje się jak palant ale to wszystko jej wina ! Wsiadłem samochód i odjechałem.
-Dobry wieczór. Mógłbym wejść ?-spytałem rodziców Caroline.
-Dobry wieczór. A kim jesteś ?
-Amm... przyjacielem Caroline. -skłamałem.
-Dobrze. Proszę.- powiedziała i zaprosiła mnie do środka. Usiadłem na skórzanej kanapie. -Więc o co chodzi ?
-Bo ja .. chciałbym powiedzieć że ja ... że my ... no że ona zanocuje u mnie pardę dni. -wymyśliłem szybko kłamstwo.
-Co ? Jak to ? A szkoła ? I tylko z Tobą ?
-Em nie. Będą jeszcze nasi przyjaciele. A do szkoły oczywiście pójdziemy. -powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej znacząco.
-No dobrze. W takim razie niech tu przyjdzie i się spakuje.
-Taak ale jest mały problem. Bo Caroline jest zajęta. Szykują imprezę urodzinową i poprosiła abym ja ją spakował.
-Aha. A to kto ma urodziny ?-uśmiechnęła się starsza kobieta.
-Ja. -powiedziałem.
-Oh to wszystkiego najlepszego Justin !
-Skąd pani wie jak mam na imię ? -spytałem zaciekawiony.
-W naszym domu dużo się o Tobie mówi chłopcze.
-Co on tu robi ? -spytał jakiś chłopak schodząc po schodach i udając się na przeciwko mnie.
-Przyszedł po rzeczy twojej siostry.
-Pff co ?-spytał Matt.
-Tak. Zanocuje u mnie trochę.
-Caroline u Ciebie ? -spytał. Kiwnąłem głową i poszedłem na górę do jej pokoju. Wziąłem torbę i spakowałem parę ładnych rzeczy. Wyszedłem od nich szybko aby nie natrafić na Matta. Wróciłem do domu. Torbę wepchnąłem do mojej dużej szafy. Zszedłem do garażu. Podniosłem zakrwawioną dziewczynę na ręce i zaniosłem do swojego pokoju. Była cały czas zgięta więc wziąłem jej nogi i lekko wyprostowałem. Zdjąłem z niej bluzkę i wyciągnąłem z mojej apteczki bandaż.Przejechałem mokrą ścierką po jej brzuchu.Po chwili ścierka z białego koloru zamieniła się w czerwony. Dosłownie. Kiedy obmyłem ciało dziewczyny nie zakładając już nic na nią przykryłem ją ciemnym kocem w razie czego aby mi nic nie ubrudziła. Sam położyłem się na materacu i zasnąłem.
POV CAROLINE
Światło poparzyło moje oczy. Zamrugałam parę razy aby się do niego przyzwyczaić. Zobaczyłam że leżę na łóżku. Nie swoim. Wstałam prawą nogą i nacisnęłam na coś miękkiego.
-Kurwa !-ktoś krzyknął. Spojrzałam w dół i zorientowałam się że nadepnęłam na Justina. -Na reszcie wstałaś. -powiedział i stanął na nogach. Pchnął mnie na łóżko. Usiadłam na nim a Justin usiadł na przeciwko mnie w fotelu. -Mów !
-Ale co ? -spytałam. Wszystko mnie bolało. Nie miałam na nic siły.
-O Jaxonie.
-Czemu mam tylko stanik i spodnie ? Gdzie moja bluzka ? -spytałam i zaczęłam rozglądać się po pokoju.
-Słuchaj suko nie mam czasu ! -powiedział i uderzył mnie w policzek na co się skrzywiłam. Po moim policzku zaczęły spływać łzy.
-Bo ja ... pracowałam w gangu i miałam zadanie. Musiałam coś wybrać.
-Mów dalej.-poprosił.
-On .. on mi kazał wybierać. Miałam uratować w-was czyli Jazzy Ciebie i twoją mamę albo samego Jaxona. -powiedziałam i zaszlochałam
-A co gdybyś nie wybrała ? -spytał zaciekawiony i wkurzony.
-Każdy by zginął. -powiedziała i zwinęła się w kłębek.
-Kto Ci kazał ? Kto ci do cholery kazał wybierać ?! -krzyknął.
-Jonson. -wyszeptałam.
POV JUSTIN
Ja pierdole. Kurwa mać. Ja pierdole.Kurwa mać !!! Jestem głupi ! Ale ze mnie chuj ! Ja pierdole ! Kurwa ! Mogłem ją wysłuchać ! Ona tyle cierpiała ! Kurwa !
-Słuchaj ja przepraszam ! Ja ... -nie mogłem więcej powiedzieć bo zacząłem płakać jak dziecko. Nie usłyszałem od niej odpowiedzi. Dosiadłem się do niej i mocno przytuliłem. Ona nic nie odwzajemniła. Nadal siedziała zawinięta w kłębek. -Przepraszam. -powiedziałem. Podniosłem delikatnie jej podbródek i popatrzyłem w jej piękne niebieskie oczy przepełnione bólem. -Musisz pomóc mi go znaleźć. Proszę.
-Ale ja nie mam siły.-wyszeptała. -A jak Ci pomogę zabijesz mnie ? -spytała z nadzieją.
-Nie.Nie ma takiej mowy. -powiedziałam pewnie.
-Dlaczego ? Proszę, błagam. Wtedy Ci pomogę. To moja wina. To wszystko moja wina. -powiedziała nadal płacząc i patrząc mi w oczy.
-Dzięki dobie żyje Zazzy i mama. To nie twoja wina. Odpocznij.
POV CAROLINE
Minęły trzy dni odkąd nie widziałam się z Justinem. Mam tego wszystkiego dość. Dziś gram w przedstawieniu Romeo i Julia.
-Szybko ! Ustawcie się ! -krzyknęła profesorka. -Boże najświętszy gdzie jest Rayan ?! -krzyknęła prawie się dusząc.
-Rayan jest chory. Nie będzie go. -powiedział chłopak wychodząc zza drzwi. Ze sceny wiedziałam że to był Justin.
-Co ?! NIE ! To nie może być prawda ! Wszyscy są Zaproszeni ! Nawet prezydent miasta będzie ! Kto zagra Romeo ?! Nie ! -histeryzowała nauczycielka.
-Ja mogę- powiedział Bieber.
-A umiesz rolę ? -spytała pani z wielką nadzieją.
-Od przedszkola. -uśmiechnął się do niej.
-Więc panie Bieber ! Do roboty ! -zgasły światła. Po chwili zostały rzucone reflektory na scenę. Weszłam ja a za mną Romeo - Justin. Nie chcę z nim grać. Wolę sto razy Rayana. On mnie bił. Mam z nim wiele złych wspomnień. Chcę zapomnieć o tym co było.
-Miłość, na oko łagodna, w istocie bywa jak pantera głodna ! I chociaż ślepa, drogi przyjacielu, najkrótszą drogą podąża do celu. -powiedział Justin patrząc mi w oczy. Świetnie wczuliśmy się w role. On ma świeny talent co nie zmienia go że jest dupkiem.
-Jedyna moja miłość, jaką dotąd znałam, tam weszła, gdzie jedyną nienawiść zasiałam. Za późno i za wcześnie znany i nie znany- nienawiść kochanku,wrogu mój kochany. -powiedziałam patrząc w jego oczy. Spojrzałam na chwilę na publiczność. Wszyscy płakali. Czyli dobrze gramy ? Szczerze ? To wydaje się takie prawdziwe.
-Nasz smutek będzie dla nas kiedyś miłym wspomnieniem -powiedział mój Romeo.
- Niechaj czterdzieści tysięcy Braci, połączy serca- suma uczuć. Wciąż będzie mniejsza od mojej miłości. Cóż ty chcesz dla niej zrobić ? -po tym zbliżyliśmy się do siebie aby się pocałować. Na sam koniec. Na początku Justin musnął moje warki. Potem zaczęliśmy się całować. Musieliśmy przestać ale nie mogliśmy. Kurtyna opadła a mnie dalej toczyliśmy walkę z naszymi językami.
CZYTASZ +KOMENTUJESZ :)) Rozdział specjalnie dla was dziś !
-J-ja nie m-mogę. Boli. -powiedziałam a po moim policzku spłynęła łza.
-Może boleć mocniej. -powiedział i kopnął mnie w brzuch.
-Aaał -krzykłam zwijając się z bólu. To sparaliżowało moje ciało. Ból jakiego nigdy nie doznalam. Zobaczyłam otwierające się drzwi od wejścia w garażu.
-Justin ! Kolacja ! -krzyknęła kobieta. -C-co ty r-robisz ?! -krzyknęła i podbiegła do mnie.
-Mamo zostaw ją ! To szmata ! Ona zabiła Jaxona !
-Co ty mówisz ?! -spytała starsza kobieta syna.
-To co słyszysz !
-Justin to na pewno da się jakoś wytłumaczyć ! Wysłuchałeś ją chociaż do końca ?
-N-nie. -teraz on się za jąkał.
-Właśnie ! Jak mogłeś zrobić krzywdę kobiecie ?! Chcesz być jak Twój ojciec ?!
POV JUSTIN
Słowa mojej matki uderzyły we mnie z ogromną siłą. Nie jestem taki jak mój ojciec. Nie jestem takim skurwysynem, prawda ?
-Mamo ona zabiła Twojego syna ! Czy to do Ciebie nie dociera ?!
-Justin ! Wysłuchaj jej a nie ! Jeśli to prawda to powiemy policji ale nie krzywdź jej ! Proszę. -powiedziała a po jej policzku spłynęła łza.
-Dobrze mamo. -wyszeptałem. Mama wyszła zalana łzami a ja usiadłem na krześle patrząc na zwijającą się z bólu dziewczynę. -Więc mów.- brak odpowiedzi. -Mów kurwa !-krzyknąłem i już zamachnąłem się by kopnąć dziewczynę jednak przypomniały mi się słowa mojej mamy.
-J-ja g-go nie zabiłam.-powiedziała cicho.
-Nie kłam !
-O-on został porwany. -powiedziała słabiej
-I ? -brak odpowiedzi. -I co dalej szmato ?! -spytałem. Zobaczyłem że dziewczyna znów jest nie przytomna. Eh nic jej nie będzie. Niech się wyśpi a ja ją jutro obudzę. Tak, wiem zachowuje się jak palant ale to wszystko jej wina ! Wsiadłem samochód i odjechałem.
-Dobry wieczór. Mógłbym wejść ?-spytałem rodziców Caroline.
-Dobry wieczór. A kim jesteś ?
-Amm... przyjacielem Caroline. -skłamałem.
-Dobrze. Proszę.- powiedziała i zaprosiła mnie do środka. Usiadłem na skórzanej kanapie. -Więc o co chodzi ?
-Bo ja .. chciałbym powiedzieć że ja ... że my ... no że ona zanocuje u mnie pardę dni. -wymyśliłem szybko kłamstwo.
-Co ? Jak to ? A szkoła ? I tylko z Tobą ?
-Em nie. Będą jeszcze nasi przyjaciele. A do szkoły oczywiście pójdziemy. -powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej znacząco.
-No dobrze. W takim razie niech tu przyjdzie i się spakuje.
-Taak ale jest mały problem. Bo Caroline jest zajęta. Szykują imprezę urodzinową i poprosiła abym ja ją spakował.
-Aha. A to kto ma urodziny ?-uśmiechnęła się starsza kobieta.
-Ja. -powiedziałem.
-Oh to wszystkiego najlepszego Justin !
-Skąd pani wie jak mam na imię ? -spytałem zaciekawiony.
-W naszym domu dużo się o Tobie mówi chłopcze.
-Co on tu robi ? -spytał jakiś chłopak schodząc po schodach i udając się na przeciwko mnie.
-Przyszedł po rzeczy twojej siostry.
-Pff co ?-spytał Matt.
-Tak. Zanocuje u mnie trochę.
-Caroline u Ciebie ? -spytał. Kiwnąłem głową i poszedłem na górę do jej pokoju. Wziąłem torbę i spakowałem parę ładnych rzeczy. Wyszedłem od nich szybko aby nie natrafić na Matta. Wróciłem do domu. Torbę wepchnąłem do mojej dużej szafy. Zszedłem do garażu. Podniosłem zakrwawioną dziewczynę na ręce i zaniosłem do swojego pokoju. Była cały czas zgięta więc wziąłem jej nogi i lekko wyprostowałem. Zdjąłem z niej bluzkę i wyciągnąłem z mojej apteczki bandaż.Przejechałem mokrą ścierką po jej brzuchu.Po chwili ścierka z białego koloru zamieniła się w czerwony. Dosłownie. Kiedy obmyłem ciało dziewczyny nie zakładając już nic na nią przykryłem ją ciemnym kocem w razie czego aby mi nic nie ubrudziła. Sam położyłem się na materacu i zasnąłem.
POV CAROLINE
Światło poparzyło moje oczy. Zamrugałam parę razy aby się do niego przyzwyczaić. Zobaczyłam że leżę na łóżku. Nie swoim. Wstałam prawą nogą i nacisnęłam na coś miękkiego.
-Kurwa !-ktoś krzyknął. Spojrzałam w dół i zorientowałam się że nadepnęłam na Justina. -Na reszcie wstałaś. -powiedział i stanął na nogach. Pchnął mnie na łóżko. Usiadłam na nim a Justin usiadł na przeciwko mnie w fotelu. -Mów !
-Ale co ? -spytałam. Wszystko mnie bolało. Nie miałam na nic siły.
-O Jaxonie.
-Czemu mam tylko stanik i spodnie ? Gdzie moja bluzka ? -spytałam i zaczęłam rozglądać się po pokoju.
-Słuchaj suko nie mam czasu ! -powiedział i uderzył mnie w policzek na co się skrzywiłam. Po moim policzku zaczęły spływać łzy.
-Bo ja ... pracowałam w gangu i miałam zadanie. Musiałam coś wybrać.
-Mów dalej.-poprosił.
-On .. on mi kazał wybierać. Miałam uratować w-was czyli Jazzy Ciebie i twoją mamę albo samego Jaxona. -powiedziałam i zaszlochałam
-A co gdybyś nie wybrała ? -spytał zaciekawiony i wkurzony.
-Każdy by zginął. -powiedziała i zwinęła się w kłębek.
-Kto Ci kazał ? Kto ci do cholery kazał wybierać ?! -krzyknął.
-Jonson. -wyszeptałam.
POV JUSTIN
Ja pierdole. Kurwa mać. Ja pierdole.Kurwa mać !!! Jestem głupi ! Ale ze mnie chuj ! Ja pierdole ! Kurwa ! Mogłem ją wysłuchać ! Ona tyle cierpiała ! Kurwa !
-Słuchaj ja przepraszam ! Ja ... -nie mogłem więcej powiedzieć bo zacząłem płakać jak dziecko. Nie usłyszałem od niej odpowiedzi. Dosiadłem się do niej i mocno przytuliłem. Ona nic nie odwzajemniła. Nadal siedziała zawinięta w kłębek. -Przepraszam. -powiedziałem. Podniosłem delikatnie jej podbródek i popatrzyłem w jej piękne niebieskie oczy przepełnione bólem. -Musisz pomóc mi go znaleźć. Proszę.
-Ale ja nie mam siły.-wyszeptała. -A jak Ci pomogę zabijesz mnie ? -spytała z nadzieją.
-Nie.Nie ma takiej mowy. -powiedziałam pewnie.
-Dlaczego ? Proszę, błagam. Wtedy Ci pomogę. To moja wina. To wszystko moja wina. -powiedziała nadal płacząc i patrząc mi w oczy.
-Dzięki dobie żyje Zazzy i mama. To nie twoja wina. Odpocznij.
POV CAROLINE
Minęły trzy dni odkąd nie widziałam się z Justinem. Mam tego wszystkiego dość. Dziś gram w przedstawieniu Romeo i Julia.
-Szybko ! Ustawcie się ! -krzyknęła profesorka. -Boże najświętszy gdzie jest Rayan ?! -krzyknęła prawie się dusząc.
-Rayan jest chory. Nie będzie go. -powiedział chłopak wychodząc zza drzwi. Ze sceny wiedziałam że to był Justin.
-Co ?! NIE ! To nie może być prawda ! Wszyscy są Zaproszeni ! Nawet prezydent miasta będzie ! Kto zagra Romeo ?! Nie ! -histeryzowała nauczycielka.
-Ja mogę- powiedział Bieber.
-A umiesz rolę ? -spytała pani z wielką nadzieją.
-Od przedszkola. -uśmiechnął się do niej.
-Więc panie Bieber ! Do roboty ! -zgasły światła. Po chwili zostały rzucone reflektory na scenę. Weszłam ja a za mną Romeo - Justin. Nie chcę z nim grać. Wolę sto razy Rayana. On mnie bił. Mam z nim wiele złych wspomnień. Chcę zapomnieć o tym co było.
-Miłość, na oko łagodna, w istocie bywa jak pantera głodna ! I chociaż ślepa, drogi przyjacielu, najkrótszą drogą podąża do celu. -powiedział Justin patrząc mi w oczy. Świetnie wczuliśmy się w role. On ma świeny talent co nie zmienia go że jest dupkiem.
-Jedyna moja miłość, jaką dotąd znałam, tam weszła, gdzie jedyną nienawiść zasiałam. Za późno i za wcześnie znany i nie znany- nienawiść kochanku,wrogu mój kochany. -powiedziałam patrząc w jego oczy. Spojrzałam na chwilę na publiczność. Wszyscy płakali. Czyli dobrze gramy ? Szczerze ? To wydaje się takie prawdziwe.
-Nasz smutek będzie dla nas kiedyś miłym wspomnieniem -powiedział mój Romeo.
- Niechaj czterdzieści tysięcy Braci, połączy serca- suma uczuć. Wciąż będzie mniejsza od mojej miłości. Cóż ty chcesz dla niej zrobić ? -po tym zbliżyliśmy się do siebie aby się pocałować. Na sam koniec. Na początku Justin musnął moje warki. Potem zaczęliśmy się całować. Musieliśmy przestać ale nie mogliśmy. Kurtyna opadła a mnie dalej toczyliśmy walkę z naszymi językami.
CZYTASZ +KOMENTUJESZ :)) Rozdział specjalnie dla was dziś !
ROZDZIAŁ 5 ,,To powiedz mi kurwa o co chodzi"
O co chodzi z moim bratem ? Co on takiego zrobił ?-zobaczyłam jak Justin zaciska ręce w pięść a na jego szyi pojawia się żyła.
-Daj spokój. To nie twoja sprawa. -warknął
-Och czyżby ?
-Proszę Cię. Nie wkurwiaj mnie.
-Bo co ?
-Przestań ! -krzyknął.
-To powiedz mi kurwa o co chodzi ! -krzyknęłam a zaraz tego pożałowałam. Justin wstał z ławki łapiąc mnie za łokieć i stawiając przed sobą.
-Kazałem Ci się zamknąć !-krzyknął i przejechał nożem po moim nadgarstku.
-Auu ! Co ty robisz ?! Justin przepraszam ! Puść ! -nie zadziałało. Zaciągnął mnie do samochodu i odpalił silnik. Po pewnym czasie byliśmy w jakimś garażu. Wepchnął mnie do niego. Kazał usiąść na krześle.
-Już dawno powinienem był Cię zabić,suko. -powiedział kopiąc krzesło obok które znalazło się po chwili na podłodze. -Musisz mi za to zapłacić ! Największą karą dla twojego pieprzonego brata będzie to kiedy ty zginiesz tak samo jak zginął mój brat !
-Co ? O czym ty mówisz ? -krzyknęłam.
-Ten twój kutas zabił mi brata ! -powiedział i zwalił mnie z krzesła. Leżałam na podłodze. -Kochałem go ! -powiedział i kopnął mnie nogą w brzuch. -To mój brat kurwa! -krzyknął i znów dostałam od niego w brzuch. Po co ja pytałam ?! Po co naciskałam ?!-Teraz ty zapłacisz dziwko ! -powiedział.
-Justin przestań. Proszę.
-A kiedy ja prosiłem Matta żeby przestał ? Zrobił to ? NIE ! Więc kurwa zamknij mordę.
POV JUSTIN
Brat tej suki zabił mi mojego brata. Jaxon. Jak wspomnę to imię dostaję gęsiej skórki. Przykro mi że jej to robię. Lubię ją. Ale dla swojego brata zrobię wszystko. Miałem już ją dźgnąć nożem gdy ktoś wparował do garażu.
-Jaśtin ! Am am ! -krzyknęła moja siostra prosząc o jedzenie. -O twoja dziewćina ?- spytała i podbiegła do zakrwawionej, pół przytomnej Caro. Co ja mogłem zrobić ? Nic stałem w bez ruchu i obserwowałem wszystko nie mogąc się ruszyć. -Ladna. -powiedziała Jazzy. Pogładziła ją delikatnie po policzku. -Cemu ona place ? -spytała a ja w tej chwili zrozumiałem co zrobiłem. Jestem pieprzonym gnojem ! Kurwa.
- Am Jazzy idź do siebie. -poprosiłem i ukucnąłem przy niej i przy Caroline.
-Nje. -powiedziała i wtuliła się do Caro. Wyglądały przesłodko.
-Jazzy idź do domu !-lekko krzyknąłem.
-Mhm. -powiedziała i udała się do domu gdy po jej policzku spłynęła łza. Wziąłem Caroline za ręce i znów posadziłem na krześle.
-Przepraszam ! Ja nie chciałem ! Ja ... -próbowałem się bronić.
-Zabij mnie. -poprosiła. Zupełnie wybiła mnie z tropu.
-Co ?
-To co słyszałeś. -wyszeptała a po jej policzku spłynęła łza.
-Nie. Ty na to nie zasługujesz tylko twój brat. -powiedziałem i dotknąłem jej policzka.
-Przestań. To moja wina. Twój brat żyje.
-Co ? O czym ty mówisz ? -wyszeptałem kładąc rękę na jej kolanie.
-B-bo o-on z-został porwany. -za jąkała się/
-Mój brat kurw nie żyje ! A po za tym co ty masz z tym wspólnego i skąd o tym wiesz co ?
-Bo ja pomagałam w ... porwaniu go. -powiedziała i zemdlała. Co ?! Co ona kurwa mówi ?! To wszystko zrobił jej brat ! Przecież to jego wina, prawda ?!
POV CAROLINE
Tak to ja pomogłam w porwaniu Jaxona. Miałam do wyboru : albo uratować Justina, jego mamę i Jazzy albo Jaxona. Pracowałam w gangu ,,MITELX" Mój wujek Jonatan mnie w niego wciągnął ale już dawno nie mam ,,kontaktu" z moją przeszłością. Gdy bym nie wybrała zginąłby każdy z nich ! Co miałam robić ?! A po za tym są szanse na odzyskanie brata Justina. Wiem gdzie on może być. Ale czy będę miała szanse powiedzieć to Justinowi zanim mnie zabije ? Poczułam lekkie szturchanie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Jusa.
-Kto to zrobił ? -spytał zaciskając szczękę.
-J-ja. -za jąkałam się. Nie dał mi do kończyć bo strzelił mi kulką w brzuch.
POV JUSTIN
-Camborne 241 -powiedziała po czym zamknęła oczy. O co chodzi ? Kurwa może jeszcze ta suka mi się przydać.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ !!!!
-Daj spokój. To nie twoja sprawa. -warknął
-Och czyżby ?
-Proszę Cię. Nie wkurwiaj mnie.
-Bo co ?
-Przestań ! -krzyknął.
-To powiedz mi kurwa o co chodzi ! -krzyknęłam a zaraz tego pożałowałam. Justin wstał z ławki łapiąc mnie za łokieć i stawiając przed sobą.
-Kazałem Ci się zamknąć !-krzyknął i przejechał nożem po moim nadgarstku.
-Auu ! Co ty robisz ?! Justin przepraszam ! Puść ! -nie zadziałało. Zaciągnął mnie do samochodu i odpalił silnik. Po pewnym czasie byliśmy w jakimś garażu. Wepchnął mnie do niego. Kazał usiąść na krześle.
-Już dawno powinienem był Cię zabić,suko. -powiedział kopiąc krzesło obok które znalazło się po chwili na podłodze. -Musisz mi za to zapłacić ! Największą karą dla twojego pieprzonego brata będzie to kiedy ty zginiesz tak samo jak zginął mój brat !
-Co ? O czym ty mówisz ? -krzyknęłam.
-Ten twój kutas zabił mi brata ! -powiedział i zwalił mnie z krzesła. Leżałam na podłodze. -Kochałem go ! -powiedział i kopnął mnie nogą w brzuch. -To mój brat kurwa! -krzyknął i znów dostałam od niego w brzuch. Po co ja pytałam ?! Po co naciskałam ?!-Teraz ty zapłacisz dziwko ! -powiedział.
-Justin przestań. Proszę.
-A kiedy ja prosiłem Matta żeby przestał ? Zrobił to ? NIE ! Więc kurwa zamknij mordę.
POV JUSTIN
Brat tej suki zabił mi mojego brata. Jaxon. Jak wspomnę to imię dostaję gęsiej skórki. Przykro mi że jej to robię. Lubię ją. Ale dla swojego brata zrobię wszystko. Miałem już ją dźgnąć nożem gdy ktoś wparował do garażu.
-Jaśtin ! Am am ! -krzyknęła moja siostra prosząc o jedzenie. -O twoja dziewćina ?- spytała i podbiegła do zakrwawionej, pół przytomnej Caro. Co ja mogłem zrobić ? Nic stałem w bez ruchu i obserwowałem wszystko nie mogąc się ruszyć. -Ladna. -powiedziała Jazzy. Pogładziła ją delikatnie po policzku. -Cemu ona place ? -spytała a ja w tej chwili zrozumiałem co zrobiłem. Jestem pieprzonym gnojem ! Kurwa.
- Am Jazzy idź do siebie. -poprosiłem i ukucnąłem przy niej i przy Caroline.
-Nje. -powiedziała i wtuliła się do Caro. Wyglądały przesłodko.
-Jazzy idź do domu !-lekko krzyknąłem.
-Mhm. -powiedziała i udała się do domu gdy po jej policzku spłynęła łza. Wziąłem Caroline za ręce i znów posadziłem na krześle.
-Przepraszam ! Ja nie chciałem ! Ja ... -próbowałem się bronić.
-Zabij mnie. -poprosiła. Zupełnie wybiła mnie z tropu.
-Co ?
-To co słyszałeś. -wyszeptała a po jej policzku spłynęła łza.
-Nie. Ty na to nie zasługujesz tylko twój brat. -powiedziałem i dotknąłem jej policzka.
-Przestań. To moja wina. Twój brat żyje.
-Co ? O czym ty mówisz ? -wyszeptałem kładąc rękę na jej kolanie.
-B-bo o-on z-został porwany. -za jąkała się/
-Mój brat kurw nie żyje ! A po za tym co ty masz z tym wspólnego i skąd o tym wiesz co ?
-Bo ja pomagałam w ... porwaniu go. -powiedziała i zemdlała. Co ?! Co ona kurwa mówi ?! To wszystko zrobił jej brat ! Przecież to jego wina, prawda ?!
POV CAROLINE
Tak to ja pomogłam w porwaniu Jaxona. Miałam do wyboru : albo uratować Justina, jego mamę i Jazzy albo Jaxona. Pracowałam w gangu ,,MITELX" Mój wujek Jonatan mnie w niego wciągnął ale już dawno nie mam ,,kontaktu" z moją przeszłością. Gdy bym nie wybrała zginąłby każdy z nich ! Co miałam robić ?! A po za tym są szanse na odzyskanie brata Justina. Wiem gdzie on może być. Ale czy będę miała szanse powiedzieć to Justinowi zanim mnie zabije ? Poczułam lekkie szturchanie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Jusa.
-Kto to zrobił ? -spytał zaciskając szczękę.
-J-ja. -za jąkałam się. Nie dał mi do kończyć bo strzelił mi kulką w brzuch.
POV JUSTIN
-Camborne 241 -powiedziała po czym zamknęła oczy. O co chodzi ? Kurwa może jeszcze ta suka mi się przydać.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ !!!!
czwartek, 3 października 2013
ROZDZIAŁ 4 ,,Zabawisz się ze mną"
Widzę ile osób wchodzi na bloga ale nwm kto czyta dlatego KOMENTARZE :) I zmienię zdjęcie jak się dowiem jak to się robi haha podpowie ktoś ? :ppp
-Dzieci kolacja ! -krzyknęła mama z dołu. Zbiegłam po schodach i usiadłam przy stole.
-Smacznego. -powiedział tata. Odpowiedzieliśmy tym samym.
Tararara... zadzwonił mój telefon. Odebrałam go i odeszłam od stołu.
-Tak ? -spytałam.
-Siema ! Idziemy dziś do klubu. Idziesz ?-spytała Roksana.
-Jasne a o której ?
-Znaczy my już jesteśmy ale zaraz po Ciebie przyjedzie Alex ok ?
-Spoko pa. -powiedziałam i się rozłączyłam. -Mamo idę dziś na imprę ! -powiedziałam uradowana.
-Wiesz ze jutro szkoła ?
-Matt poszedł !
-Ale on ..
-To nie fair mamo.
-Dobra idź. Nie wróć późno.
-Kocham Cię !-powiedziałam i pobiegłam na górę się przebrać. Założyłam obcisłą czarną, krótką sukienkę i wyszłam przed dom. Po chwili podjechał samochód z którego wysiadł Bieber.
-Co ty tu kurwa robisz Bieber ?
-Nie tak ostro,skarbie.Wsiadaj.
-Co ?! Pogięło Cię ?! Miał przyjechać Alex a nie ty!
-Tak ale oni wszyscy już są pijani.Serio wskakuj i jedziemy.
-To niby po co mam jechać jak oni są nawaleni ? Co będę robiła ?
-Zabawisz się ze mną.- powiedział i ruszył ramionami.
-Pff. Chciałbyś. Nie jadę. Pa. -powiedziałam i odwróciłam się plecami. Chciałam chwycić za klamkę jednak Justin mi to uniemożliwił. Odwróciłam się w jego stronę.
- Po pierwsze nie jechałem tu kurwa żeby się wracać a po drugie nie chcę żeby ta ładna sukienka się zmarnowała więc wsiądź w ten pieprzony samochód i jedziemy.-warknął.
-Po pierwsze to i tak będziesz musiał się wracać bez względu czy ze mną czy nie, po drugie nie krzycz na mnie, po trzecie nie martw się o nią, a po czwarte ranisz mnie. To boli. Puść.
-Wsiadasz sama czy mam Ci pomóc ? -powiedział już normalnym głosem i puścił mnie.
-Ja nie .. -nie zdążyłam powiedzieć bo wziął mnie przez ramie i usadził na fotelu w samochodzie. Odjechał.
-Jesteś popierdolonym chujem ! Kiedy mówię że nie chcę to nie kurwa ! -krzyknęłam.
-Zamknij tą mordę kurwa !- warknął. Dojechaliśmy do klubu. Wysiadłam z samochodu i i poszłam za Bieberem. Szanse że znajdę przyjaciół są hmm zerowe ? Jest tu tłoczno jak w żadnym innym klubie. Zobaczyłam jak Justin odchodzi ode mnie i idzie do bardzo skąpo ubranej dziewczyny i z nią flirtuje. Westchnęłam głośno i udałam się do baru przeciskając się przez tłum.
-Coś mocnego proszę. -powiedziałam do przystojnego barmana. Podał mi napój.
-Jestem Tyler. -podał mi swoją dłoń.
-A ja jestem Caroline. -uśmiechnęłam się.
-Ślicznie się ubrałaś. -powiedział i puścił mi oczko. Nie zdążyłam nic powiedzieć bo dosiadł się palant numer jeden -bieber !
-Ona jest moja stary. -powiedział zdenerwowany.
-Wcale nie. -powiedziałam uśmiechnięta.
-Jesteś !
-Tak, ale za wygrana i tylko w szkole Bieber. Mam prawo chociaż gadać z innymi to nic złego.
-Ok to ja idę się ruchać, tak ? Przecież to nic złego. -powiedział w sarkazmie.
- No i masz rację Bieber. To NIC złego. Chcesz to idź. Tylko pamiętaj. Ta dziewczyna ma uczucia i nie jest Ciebie warta.
-Dobra nie będę wam przeszkadzać. Nara. -powiedział Tyler.
-Idioto ! Spławiłeś to ciacho ! -powiedziałam zła.
-W dupie z nim. Chodź się przejść. Strasznie tu głośno. -tak też zrobiłam. Szliśmy po pustej ulicy aż usiedliśmy na ławce.
-Justin ?
-Co ?
-O co chodzi z moim bratem ? Co on takiego zrobił ?-zobaczyłam ja Justin zaciska ręce w pięść a na jego szyi pojawia się żyła.
C.D.N. KOMENTARZEE
-Dzieci kolacja ! -krzyknęła mama z dołu. Zbiegłam po schodach i usiadłam przy stole.
-Smacznego. -powiedział tata. Odpowiedzieliśmy tym samym.
Tararara... zadzwonił mój telefon. Odebrałam go i odeszłam od stołu.
-Tak ? -spytałam.
-Siema ! Idziemy dziś do klubu. Idziesz ?-spytała Roksana.
-Jasne a o której ?
-Znaczy my już jesteśmy ale zaraz po Ciebie przyjedzie Alex ok ?
-Spoko pa. -powiedziałam i się rozłączyłam. -Mamo idę dziś na imprę ! -powiedziałam uradowana.
-Wiesz ze jutro szkoła ?
-Matt poszedł !
-Ale on ..
-To nie fair mamo.
-Dobra idź. Nie wróć późno.
-Kocham Cię !-powiedziałam i pobiegłam na górę się przebrać. Założyłam obcisłą czarną, krótką sukienkę i wyszłam przed dom. Po chwili podjechał samochód z którego wysiadł Bieber.
-Co ty tu kurwa robisz Bieber ?
-Nie tak ostro,skarbie.Wsiadaj.
-Co ?! Pogięło Cię ?! Miał przyjechać Alex a nie ty!
-Tak ale oni wszyscy już są pijani.Serio wskakuj i jedziemy.
-To niby po co mam jechać jak oni są nawaleni ? Co będę robiła ?
-Zabawisz się ze mną.- powiedział i ruszył ramionami.
-Pff. Chciałbyś. Nie jadę. Pa. -powiedziałam i odwróciłam się plecami. Chciałam chwycić za klamkę jednak Justin mi to uniemożliwił. Odwróciłam się w jego stronę.
- Po pierwsze nie jechałem tu kurwa żeby się wracać a po drugie nie chcę żeby ta ładna sukienka się zmarnowała więc wsiądź w ten pieprzony samochód i jedziemy.-warknął.
-Po pierwsze to i tak będziesz musiał się wracać bez względu czy ze mną czy nie, po drugie nie krzycz na mnie, po trzecie nie martw się o nią, a po czwarte ranisz mnie. To boli. Puść.
-Wsiadasz sama czy mam Ci pomóc ? -powiedział już normalnym głosem i puścił mnie.
-Ja nie .. -nie zdążyłam powiedzieć bo wziął mnie przez ramie i usadził na fotelu w samochodzie. Odjechał.
-Jesteś popierdolonym chujem ! Kiedy mówię że nie chcę to nie kurwa ! -krzyknęłam.
-Zamknij tą mordę kurwa !- warknął. Dojechaliśmy do klubu. Wysiadłam z samochodu i i poszłam za Bieberem. Szanse że znajdę przyjaciół są hmm zerowe ? Jest tu tłoczno jak w żadnym innym klubie. Zobaczyłam jak Justin odchodzi ode mnie i idzie do bardzo skąpo ubranej dziewczyny i z nią flirtuje. Westchnęłam głośno i udałam się do baru przeciskając się przez tłum.
-Coś mocnego proszę. -powiedziałam do przystojnego barmana. Podał mi napój.
-Jestem Tyler. -podał mi swoją dłoń.
-A ja jestem Caroline. -uśmiechnęłam się.
-Ślicznie się ubrałaś. -powiedział i puścił mi oczko. Nie zdążyłam nic powiedzieć bo dosiadł się palant numer jeden -bieber !
-Ona jest moja stary. -powiedział zdenerwowany.
-Wcale nie. -powiedziałam uśmiechnięta.
-Jesteś !
-Tak, ale za wygrana i tylko w szkole Bieber. Mam prawo chociaż gadać z innymi to nic złego.
-Ok to ja idę się ruchać, tak ? Przecież to nic złego. -powiedział w sarkazmie.
- No i masz rację Bieber. To NIC złego. Chcesz to idź. Tylko pamiętaj. Ta dziewczyna ma uczucia i nie jest Ciebie warta.
-Dobra nie będę wam przeszkadzać. Nara. -powiedział Tyler.
-Idioto ! Spławiłeś to ciacho ! -powiedziałam zła.
-W dupie z nim. Chodź się przejść. Strasznie tu głośno. -tak też zrobiłam. Szliśmy po pustej ulicy aż usiedliśmy na ławce.
-Justin ?
-Co ?
-O co chodzi z moim bratem ? Co on takiego zrobił ?-zobaczyłam ja Justin zaciska ręce w pięść a na jego szyi pojawia się żyła.
C.D.N. KOMENTARZEE
TATATA :DDD
pytacie czemu zminiłam bloga. Ponieważ tamten nie był poukładany. Za szybko wszystko poszło Był mega chaos :)). Rozdziały będą dodawane w piątki, poniedziałki i środy. ale dziś MOŻE też dodam. Więc w te dni dodaje rozdziały POD WARUNKIEM że będa komentarze. Jak nie będzie nawet jednego to nie będzie rozdziału :)) KOCHAAM WAS
środa, 2 października 2013
ROZDZIAŁ 3 ,,I nienawidzę"
POV JUSTIN
-kurwa ! -krzyknąłem wywalając się na schodach kiedy schodziłem z góry.
-Cześć mamo, gdzie moja ukochana siostrzyczka Jazzy co ? -spytałem całując mamę w policzek.
-Jaśtin ! -krzyknęła Jazzy i wbiegła do kuchni. Podniosłem ją i i mocno przytuliłem.
-Jak się spało, księżniczko ?
-Dobźe ! -odpowiedziała.
-A czemu ona nie w szkole ? -spytałem mamy.
-Przeziębiona jest. Dziś po lekcjach zajmij się nią, dobrze ?
-Mhm. Dobra idę. Pa mamo pa Jazzy !-powiedziałem i postawiłem siostrę.
-Justin ! A śniadanie ?!
-Mamo ...
-Nie Justin ! Masz być zdrowy !
-Zjem w czasie drogi, dobrze ? Na prawdę nie chcę się spóźnić.
-Ok. Uważaj na siebie.
-Będę.- powiedziałem i wyszedłem.Tak, piję i palę. Zabijam. Wiem to brzmi źle ale taki już jestem. Jednak bardzo kocham mamę i Jazzy. Oddałbym za nie życie. Mam do nich wielki szacunek i wiele im zawdzięczam. Ojciec ? Palant, który zostawił mamę jak bardzo go potrzebowała. Wszedłem do szkoły i przywitałem się z chłopakami. Miałem już wchodzić do sali jednak ktoś szarpnął mnie więc odwróciłem się do tyłu.
-Czego ? -warknąłem.
-Gdzie jest Caroline ?!
-Co jaka Caroline ?! -spytałem
-Forbes. Moja siostra kretynie !
-A skąd ja mam kurwa wiedzieć, co ?! -krzyknąłem podirytowany.
-Bo ty się ostatnio z nią zadajesz ! Nie wróciła na noc !
-Ja nic nie wiem. Sorry koleś pilnuj lepiej laski.
-Oh wal się.-powiedział i odszedł. Nie mogłem powiedzieć jej bratu że się z nią widziałem. Ale jak to nie wróciła do domu ? Więc co się wczoraj stało i gdzie aktualnie przebywa Caro ? Wyszedłem ze szkoły. Nie poszedłem na resztę lekcji. Ważniejsza jest dziewczyna. Nie to że mi zależy czy coś. Po prostu mamy zakład a jak jej brat się dowie że ja z nią byłem mam przechlapane.
POV CAROLINE
-Bieber się ucieszy jak zobaczy ze Cię złapałem ! Od zawsze chciał Cię zabić za to co zrobił mu Twój brat szmato ! -powiedział i kolejny raz przejechał nożem po mojej dłoni na co skrzywiłam się z bólu.
-Ja z nim kurwa była ]m na spacerze ! Zabije Cię za to. Jak nie on to mój brat. Obiecuję !
-Zamknij mordę. -powiedział i zranił moje udo.
POV JUSTIN
Poszedłem w tamto miejsce co wczoraj. Nie było żadnych śladów. Postanowiłem wrócić do domu. Chłopaki pomogą mi ją odnaleźć a ja będę miał spokój.
-Siema chłopaki ! Jest spawa ! -krzyknąłem i wszedłem do salonu.
-Czekaj ! Mam dla Ciebie niespodziankę ! -powiedział uradowany Chaz.
-Mam ważniejszą sprawę. Słuchaj ... -przerwał mi
-Nie. To na pewno poprawi Ci humorek. Chodź ! -powiedział a ja poszedłem za nim. Otworzył piwnicę. Zobaczyłem tył jakiejś dziewczyny. Z boków lała się krew.
-Kto to ? -spytałem nie pewnie. Boże aby to tylko nie była ...
-Caroline Forbes ! -powiedział zadowolony Chaz.
-Ja pierdole kurwa mać stary co ty jej zrobiłeś ?!-powiedziałem i podbiegłem do Caro. Lekko podniosła głowę. Jej oczy były pełne łez. Była wszędzie pocięta. Ręce miała związane z tyłu krzesła. -Nic Ci nie jest ?
- Nie, kurwa wszystko w porządku, wiesz ? -wyszeptała. Podejrzewam że chciała krzyczeć ale nie miała siły. Odwiązałem jej ręce. Chaz przyniósł apteczkę.
-Co ?! Zakochałeś się w tej suce i teraz dla Ciebie taka ważna tak ?! Jeszcze nie dawno jej nienawidziłeś !
-I nienawidzę. Spierdalaj stąd teraz !-powiedziałam i wyjąłem z apteczki wodę oraz bandaż. Polałem na rękę Caroline a ona się skrzywiła. -Przepraszam. Wstaniesz ? -spytałem a ona tak postąpiła lekko się chwiejąc. -Zadzwoń do brata i powiedz że jutro wrócisz.
-Co ? Nie. Dziś wrócę.
-Ale spójrz na siebie. Jak ty wyglądasz ...
-Tak wiem jestem brzydka mówiłeś już mi to cześć. -powiedziała i wyszła. ZAJEBIŚCIE.
POV CAROLINA
I need u love. I need ... znów ten budzik ! Wstałam, ubrałam się i zeszłam na dół. Wczoraj wytłumaczyłam rodzicom że nocowałam u Nataszy i że się przewaliłam. Przecież nie powiem im prawdy. Zjadłam i wyszłam z domu. Pierwsza lekcja ? WF. Nie ciepię go !
-Caroline ?-spytał Bieber
-Co ? -powiedziałam niechętnie zmęczona już tym wszystkim.
-Dziś musisz na WF powiedzieć pani że śmierdzi.
-Ok. A ty masz dziś się jej oświadczyć.
-Co, proszę ?
-To co słyszałeś. Nara.
(WF)
Siedzę na ławce i słucham aż pani wypowie moje nazwisko aby podejść do próby przewrotów w przód i tył.
-Caroline Forbes. Zapraszam.
-Proszę pani ?
-Tak ?
-Strasznie od pani śmierdzi. Myje się pani ? -zapytałam unosząc brwi.
-Dostajesz naganną ! Nie bierzesz udziału na dzisiejszym WF. Z rodzicami się skontaktuję. -powiedziała wściekła a wszyscy się śmieli. Czas na Biebsa. Ten podszedł do niej i uklęknął.
-Co ty robisz Justin ?
-Kocham panią. Moje życie nie ma sensu bez pani. Wyjdzie pani za mnie ? -spytał a cała klasa dławiła się śmiechem.
-Bieber !Do dyrektora ! Może od razu pan wziąć ze sobą pannę Forbes ! -powiedziała. Zamiast do gabinetu poszliśmy koło szafek.
-Dobra. To jeszcze jedno zadanie dziś. Masz mówić wszystkim że kochasz Matta.-powiedział Bieber.
-Na pewno ?
-Tak.
-Ok. A wiesz że to mój brat ? I każdy wie że go kocham..
-Kurwa zapomniałem !
-No widzisz. Ale nie ma odwracania. A ty masz chodzić i mówić wszystkim że kochałeś się ze swoją mamą.
-Co ?! Pogięło Cię ?
-Trochę. Wymiękasz ?
-Tak ! Wygrałaś ! Nie zrobię tego swojej matce.
- I dobrze ! Więc od dziś jesteśmy parą !
PONIEDZIAŁEK
To dziś mamy udawać parę przed wszystkimi ze szkoły. Właśnie wchodzę do szkoły. Za dziesięć minut mam dzwonek na lekcję.
-Hej kochanie. -powiedział Justin i pocałował mnie w policzek.
-Fuj. Co ty robisz co ?! -spytałam wkurzona.
-No co ? Wygrałaś więc tak jak chciałaś spełniam twoje życzenie. A i nie obrazisz się za to że powiedziałem każdemu że już z Tobą spałem ?
-Co ?! Przecież my się nawet nie widzieliśmy !
-No wiem ale w końcu tak robią pary. -powiedział uśmiechnięty.
-Dobra. Koniec z Tym. Nie udajemy. Załóżmy że ty wygrałeś ! Nie chcę tego ! Jesteś walnięty.
-Jezu żartowałem. -powiedział.
-Nie na widzę Cię.
-Wiem że mnie kochasz.
-Uhg ! -powiedziałam. Justin splótł moją rękę ze swoją i poszliśmy. Wszyscy się na nas gapili. To dziwne.
-Spotkamy się dziś ? Przyjdź do parku ok ? -poprosił Justin.
-Po co ?
-W końcu udajemy parę, tak ?
-Tak ale tylko w szkole, Justin.
-No proszę. -zrobił oczka.
-Ok.
--------
Siedzę w parku i czekam na Justina który idzie już w moją stronę z papierosem.
-Chcesz ? -spytał dosiadając się.
-Nie. Nie palę i nie umiem.
-Otwórz buzię.
-Co ? -spytałam zdezorientowana.
-No rozchyl wargi. -powiedział. Zrobiłam jak prosił. Przybliżył swoje usta do moich i wypuścił dym z ust który powędrował do moich płuc. Zaczęłam się lekko dusić.
-Eh to pierwszy raz. Potem będzie lepiej. -powiedział uśmiechnięty. -Powinnaś mi podziękować.
-Niby za co ?
- Wtedy jak Cię uratowałem. Wiesz jaki ochrzan w domu dostałem ? Miałem iść opiekować się siostrą a ja ratowałem Ciebie. -powiedział dumnie.
-Dziękuje. -powiedziałam.
-Przytul mnie. -powiedział
-Co ? -spytałam nie dosłyszając.
-No za to że Ci pomogłem i wgl. A po za tym będzie Ci cieplej. -wtuliłam się w Justina i tak posiedzieliśmy milcząc. To dziwne. Przytulam się do chłopaka którego nienawidzę. Tu nie jest tak jak w bajce że każdy się zakochuje. Nie to nie to.
KOMENTUJCIE ŻEBYM WIEDZIAŁA KTO CZYTA :))))))))))
-kurwa ! -krzyknąłem wywalając się na schodach kiedy schodziłem z góry.
-Cześć mamo, gdzie moja ukochana siostrzyczka Jazzy co ? -spytałem całując mamę w policzek.
-Jaśtin ! -krzyknęła Jazzy i wbiegła do kuchni. Podniosłem ją i i mocno przytuliłem.
-Jak się spało, księżniczko ?
-Dobźe ! -odpowiedziała.
-A czemu ona nie w szkole ? -spytałem mamy.
-Przeziębiona jest. Dziś po lekcjach zajmij się nią, dobrze ?
-Mhm. Dobra idę. Pa mamo pa Jazzy !-powiedziałem i postawiłem siostrę.
-Justin ! A śniadanie ?!
-Mamo ...
-Nie Justin ! Masz być zdrowy !
-Zjem w czasie drogi, dobrze ? Na prawdę nie chcę się spóźnić.
-Ok. Uważaj na siebie.
-Będę.- powiedziałem i wyszedłem.Tak, piję i palę. Zabijam. Wiem to brzmi źle ale taki już jestem. Jednak bardzo kocham mamę i Jazzy. Oddałbym za nie życie. Mam do nich wielki szacunek i wiele im zawdzięczam. Ojciec ? Palant, który zostawił mamę jak bardzo go potrzebowała. Wszedłem do szkoły i przywitałem się z chłopakami. Miałem już wchodzić do sali jednak ktoś szarpnął mnie więc odwróciłem się do tyłu.
-Czego ? -warknąłem.
-Gdzie jest Caroline ?!
-Co jaka Caroline ?! -spytałem
-Forbes. Moja siostra kretynie !
-A skąd ja mam kurwa wiedzieć, co ?! -krzyknąłem podirytowany.
-Bo ty się ostatnio z nią zadajesz ! Nie wróciła na noc !
-Ja nic nie wiem. Sorry koleś pilnuj lepiej laski.
-Oh wal się.-powiedział i odszedł. Nie mogłem powiedzieć jej bratu że się z nią widziałem. Ale jak to nie wróciła do domu ? Więc co się wczoraj stało i gdzie aktualnie przebywa Caro ? Wyszedłem ze szkoły. Nie poszedłem na resztę lekcji. Ważniejsza jest dziewczyna. Nie to że mi zależy czy coś. Po prostu mamy zakład a jak jej brat się dowie że ja z nią byłem mam przechlapane.
POV CAROLINE
-Bieber się ucieszy jak zobaczy ze Cię złapałem ! Od zawsze chciał Cię zabić za to co zrobił mu Twój brat szmato ! -powiedział i kolejny raz przejechał nożem po mojej dłoni na co skrzywiłam się z bólu.
-Ja z nim kurwa była ]m na spacerze ! Zabije Cię za to. Jak nie on to mój brat. Obiecuję !
-Zamknij mordę. -powiedział i zranił moje udo.
POV JUSTIN
Poszedłem w tamto miejsce co wczoraj. Nie było żadnych śladów. Postanowiłem wrócić do domu. Chłopaki pomogą mi ją odnaleźć a ja będę miał spokój.
-Siema chłopaki ! Jest spawa ! -krzyknąłem i wszedłem do salonu.
-Czekaj ! Mam dla Ciebie niespodziankę ! -powiedział uradowany Chaz.
-Mam ważniejszą sprawę. Słuchaj ... -przerwał mi
-Nie. To na pewno poprawi Ci humorek. Chodź ! -powiedział a ja poszedłem za nim. Otworzył piwnicę. Zobaczyłem tył jakiejś dziewczyny. Z boków lała się krew.
-Kto to ? -spytałem nie pewnie. Boże aby to tylko nie była ...
-Caroline Forbes ! -powiedział zadowolony Chaz.
-Ja pierdole kurwa mać stary co ty jej zrobiłeś ?!-powiedziałem i podbiegłem do Caro. Lekko podniosła głowę. Jej oczy były pełne łez. Była wszędzie pocięta. Ręce miała związane z tyłu krzesła. -Nic Ci nie jest ?
- Nie, kurwa wszystko w porządku, wiesz ? -wyszeptała. Podejrzewam że chciała krzyczeć ale nie miała siły. Odwiązałem jej ręce. Chaz przyniósł apteczkę.
-Co ?! Zakochałeś się w tej suce i teraz dla Ciebie taka ważna tak ?! Jeszcze nie dawno jej nienawidziłeś !
-I nienawidzę. Spierdalaj stąd teraz !-powiedziałam i wyjąłem z apteczki wodę oraz bandaż. Polałem na rękę Caroline a ona się skrzywiła. -Przepraszam. Wstaniesz ? -spytałem a ona tak postąpiła lekko się chwiejąc. -Zadzwoń do brata i powiedz że jutro wrócisz.
-Co ? Nie. Dziś wrócę.
-Ale spójrz na siebie. Jak ty wyglądasz ...
-Tak wiem jestem brzydka mówiłeś już mi to cześć. -powiedziała i wyszła. ZAJEBIŚCIE.
POV CAROLINA
I need u love. I need ... znów ten budzik ! Wstałam, ubrałam się i zeszłam na dół. Wczoraj wytłumaczyłam rodzicom że nocowałam u Nataszy i że się przewaliłam. Przecież nie powiem im prawdy. Zjadłam i wyszłam z domu. Pierwsza lekcja ? WF. Nie ciepię go !
-Caroline ?-spytał Bieber
-Co ? -powiedziałam niechętnie zmęczona już tym wszystkim.
-Dziś musisz na WF powiedzieć pani że śmierdzi.
-Ok. A ty masz dziś się jej oświadczyć.
-Co, proszę ?
-To co słyszałeś. Nara.
(WF)
Siedzę na ławce i słucham aż pani wypowie moje nazwisko aby podejść do próby przewrotów w przód i tył.
-Caroline Forbes. Zapraszam.
-Proszę pani ?
-Tak ?
-Strasznie od pani śmierdzi. Myje się pani ? -zapytałam unosząc brwi.
-Dostajesz naganną ! Nie bierzesz udziału na dzisiejszym WF. Z rodzicami się skontaktuję. -powiedziała wściekła a wszyscy się śmieli. Czas na Biebsa. Ten podszedł do niej i uklęknął.
-Co ty robisz Justin ?
-Kocham panią. Moje życie nie ma sensu bez pani. Wyjdzie pani za mnie ? -spytał a cała klasa dławiła się śmiechem.
-Bieber !Do dyrektora ! Może od razu pan wziąć ze sobą pannę Forbes ! -powiedziała. Zamiast do gabinetu poszliśmy koło szafek.
-Dobra. To jeszcze jedno zadanie dziś. Masz mówić wszystkim że kochasz Matta.-powiedział Bieber.
-Na pewno ?
-Tak.
-Ok. A wiesz że to mój brat ? I każdy wie że go kocham..
-Kurwa zapomniałem !
-No widzisz. Ale nie ma odwracania. A ty masz chodzić i mówić wszystkim że kochałeś się ze swoją mamą.
-Co ?! Pogięło Cię ?
-Trochę. Wymiękasz ?
-Tak ! Wygrałaś ! Nie zrobię tego swojej matce.
- I dobrze ! Więc od dziś jesteśmy parą !
PONIEDZIAŁEK
To dziś mamy udawać parę przed wszystkimi ze szkoły. Właśnie wchodzę do szkoły. Za dziesięć minut mam dzwonek na lekcję.
-Hej kochanie. -powiedział Justin i pocałował mnie w policzek.
-Fuj. Co ty robisz co ?! -spytałam wkurzona.
-No co ? Wygrałaś więc tak jak chciałaś spełniam twoje życzenie. A i nie obrazisz się za to że powiedziałem każdemu że już z Tobą spałem ?
-Co ?! Przecież my się nawet nie widzieliśmy !
-No wiem ale w końcu tak robią pary. -powiedział uśmiechnięty.
-Dobra. Koniec z Tym. Nie udajemy. Załóżmy że ty wygrałeś ! Nie chcę tego ! Jesteś walnięty.
-Jezu żartowałem. -powiedział.
-Nie na widzę Cię.
-Wiem że mnie kochasz.
-Uhg ! -powiedziałam. Justin splótł moją rękę ze swoją i poszliśmy. Wszyscy się na nas gapili. To dziwne.
-Spotkamy się dziś ? Przyjdź do parku ok ? -poprosił Justin.
-Po co ?
-W końcu udajemy parę, tak ?
-Tak ale tylko w szkole, Justin.
-No proszę. -zrobił oczka.
-Ok.
--------
Siedzę w parku i czekam na Justina który idzie już w moją stronę z papierosem.
-Chcesz ? -spytał dosiadając się.
-Nie. Nie palę i nie umiem.
-Otwórz buzię.
-Co ? -spytałam zdezorientowana.
-No rozchyl wargi. -powiedział. Zrobiłam jak prosił. Przybliżył swoje usta do moich i wypuścił dym z ust który powędrował do moich płuc. Zaczęłam się lekko dusić.
-Eh to pierwszy raz. Potem będzie lepiej. -powiedział uśmiechnięty. -Powinnaś mi podziękować.
-Niby za co ?
- Wtedy jak Cię uratowałem. Wiesz jaki ochrzan w domu dostałem ? Miałem iść opiekować się siostrą a ja ratowałem Ciebie. -powiedział dumnie.
-Dziękuje. -powiedziałam.
-Przytul mnie. -powiedział
-Co ? -spytałam nie dosłyszając.
-No za to że Ci pomogłem i wgl. A po za tym będzie Ci cieplej. -wtuliłam się w Justina i tak posiedzieliśmy milcząc. To dziwne. Przytulam się do chłopaka którego nienawidzę. Tu nie jest tak jak w bajce że każdy się zakochuje. Nie to nie to.
KOMENTUJCIE ŻEBYM WIEDZIAŁA KTO CZYTA :))))))))))
wtorek, 1 października 2013
ROZDZIAŁ 2 ,,Wymiękasz?"
-My wychodzimy ! -krzyknęłam aby powiadomić naszych rodziców o wyjściu na imprezę.
-O której będziecie ?
-O 01:00
-Okey ale macie mi się nie upić. Jutro szkoła !
-Jasne pa. -powiedziałam i pociągnęłam brata za rękę. podjechał po nas Alex. W środku już siedziały dziewczyny.
-Siema ! -powiedziałam i pocałowałam każdego w policzek.
-Ej ty będziesz podobno grać Julię na szkolnym przedstawieniu ! Czemu nam nie powiedziałaś ? -spytał Alex siedzący z przodu obok Matta.
-Bo nie ma się czym chwalić a po za tym nie miałam kiedy.
- Wybaczamy !- powiedziała uśmiechnięta Natasza.
- Ej a kto jest Romeo ?
-Rayan. -powiedziałam niechętnie.
-Mmm będzie ostro. -powiedział Matt.
-Bardzoo. -zaśmiałam się. Dojechaliśmy do ślicznego, dużego domu i udaliśmy się do środka.Wszyscy goście już chyba byli.
-To co pijemy ? -spytała Roksana.
-Ja chcę piwo ! -powiedziałam.
- Ja też. - powiedziała Natasza.
-Ok. A wy chłopaki ? Co chcecie ? -spytała Roksi.
- Drinki ! -krzyknęli obydwoje.
-Spoko. Zaraz przyniosę.- powiedziała i poszła po picie po chwili przychodząc z pełnymi kubkami.
-Chodźmy na górę ! Pogramy w coś ! -krzyknęłam aby wszyscy usłyszeli. Udaliśmy się na górę. Weszliśmy do pokoju.
- Oj sorry. -powiedziałam do Biebera i reszty jego przyjaciół którzy grali jak mi się zdaje w butelkę.
-Nie, nic nie szkodzi. Dołączycie się ?
-Am chyba nie powinniśmy. -powiedziałam.
-No dalej. Jezu ! To impreza więc się bawimy ! -krzyknął uradowany Matt. Czyżby już się upił ? Weszłam w głąb pokoju i usiadłam w kółeczku. zaczął kręcić Chaz.
- Okey. To Natasza pocałuj Justina w usta ! -powiedział.
-Ble, fuj, ohyda. -powiedziała przyjaciółka zbliżając się do Justina.
-No dalej maleńka. -pogonił ją Justin kiedy złączyli się w pocałunku. Gdy spojrzałam na mojego brata Matta zobaczyłam lekką nutkę zazdrości. Para oderwała się od siebie i usiadła na swoich miejscach. Teraz kręcił Alex. Wypadło na mnie.
- Ok. Więc Caroline. Prawda czy wyzwanie ?
-Wyzwanie ! -powiedziałam pewnie.
-Ok. Idź do drugiego pokoju na dziesięć minut z Justinem.
- I co my mamy tam niby robić, co ? -spytałam lekko wkurzona.
-Siedzieć, gadać. Co chcecie. Możecie nawet do łózka pójść.
-Kretyn i debil. -powiedziałam do niego wystawiając język. Wstałam razem z Biebsem i poszłam do pokoju obok siadając na kanapie.
-Brzydka jesteś. -powiedział poważnie Justin.
-Tsa. Ty za to piękny.- powiedziałam patrząc na niego a on na mnie.
-Wiem. -wzruszył ramionami. Boże daj mi siłę abym go NIE zabiła. Proszę bo nie wytrzymam.- To co robimy ?
-Siedzimy ? -odpowiedziałam jak by było to oczywiste.
-Nudy. -powiedział.- Mam pomysł ! Zagrajmy w trzy zadania do końca tygodnia. Jak ja wygram to zrobisz z siebie pośmiewisko na przedstawieniu. A jak ty to co chcesz ?
-Nic nie chcę bo nie mam zamiaru grać z Tobą w głupie gierki Bieber.
-Wymiękasz ?
-Nigdy !
-Więc ? -spytał z nadzieją.
-Okey ! Jak ja wygram to będziemy udawać parę. Zaczynamy od jutra ! -powiedziałam i wyszłam z pokoju.
------------------------------------------------------------------------
Właśnie siedzę na przerwie i zajadam pyszną kanapkę z przyjaciółmi.
-Ej ! Caroline ! -ktoś mnie zawołał. Odwróciłam głowę i ujrzałam Biebera. -Możemy pogadać ?
-Taa. -powiedziałam nie chętnie i wstałam podchodząc do niego. -Co ?
-Więc tak. Na lekcji chemii masz powiedzieć na głos : Mm ale mi się ruchać z Justinem chce. On jest taki seksowny, prawda pani profesor ? Aż mi się mokro robi -powiedział uśmiechnięty.
-Powaliło ? -spytałam i spojrzałam na niego z miną WTF ?
- Nie. -powiedział pewnie.
-Okey. Więc ty masz łazić cały dzień za mną i mówić każdemu jak to fajnie jest ruchać się z Melindą.
-Co ?! Tą grubą świnią ?!
-Tak. Właśnie tak, skarbie. -powiedziałam zadowolona.
-I tak nikt nie uwierzy.
-Skąd wiesz ?
-Bo ona się na łóżku nie mieści. -powiedział i wspólnie zaczęliśmy się śmiać.
-Dobra spadam. Cześć. -powiedział.
-Narka. -odpowiedziałam i wróciłam do stolika.
-Mogę wiedzieć o czym ty Caroline Forbes gadasz z Justinem Drew Bieberem bo nie rozumiem ? -spytała Roksana.
-O niczym. -powiedziałam i poszłam pod klasę bo zadzwonił dzwonek. Lekcja chemii. Zajebiście. Usiadłam obok Matta i się rozpakowałam. W czasie lekcji Bieber puknął mnie i powiedział że mam teraz zrobić zadanie. Okey.
-Proszę pani ?
-Tak Caroline ?
-Prawda że Justin jest przystojny ? Aż się ruchać by chciało.
-Caroline ! Do dyrektora ! -wychodząc z klasy powiedziałam:
-Aż mi mokro na jego widok. -wszyscy wybuchnęli śmiechem a Justin aż upadł na podłogę.
Gdy zadzwonił dzwonek wyszłam z pokoju dyrektora i udałam się na przerwę siadając obok znajomych.
-Ja pierdole co Ci jest Caro ? -spytała Natasza.
-Co ? Mi ? Nic. -powiedziałam.
-A to z Bieberem na chemii ? Co to ma znaczyć?
-No bo ja się z nim założyłam. Każdy ma trzy zadania. Jak on wygra to ja muszę zrobić z siebie idiotkę na przedstawieniu a jak ja to będziemy udawać parę.
-Co ?! -powiedział Alex wypluwając spagetti z buzi.
-No co ? -spytałam.
-I co Ci to da że będziecie razem na niby ?
-To że on będzie miał wstyd że ze mną chodzi. Zawsze mnie wyzywał i wgl.
-Dobra. Siostra lepiej żebyś się mu nie dała i wygrała bo ocena z przedstawienia bardzo wlicza się w ocenę końcowo roczną.
-Wiem, wiem.
Leżę w domu po ciemku i zastanawiam się nad dzisiejszym dniem. Jak przypominam sobie jak Justin mówił o Melanie to aż mi się płakać ze śmiechu chce. Serio. Nie wiem czy dobrze zrobiłam wchodząc w ten zakład. Co jak przegram ? Z tymi myślami zasnęłam.
Właśnie skończyłam lekcje. Dziś nie było zadań. Zostały nam dwa zadania i dwa dni szkoły do weekendu. Idę się przejść i wszystko przemyśleć. Usiadłam na ławce. Po chwili dosiadł się kurwa, ja pierdole, jebany Bieber.
-Czego ? -warknęła.
-Spokojnie misiek.
-Nie jestem żadnym miśkiem.
-Okej skarbie.
-Ja pierdole. -powiedziałam do siebie.
-Przejdziemy się ?-spytał.
-Jasne czemu nie. Jest ciemno,zimno a ja przejdę się z moim wrogiem. -powiedziała w sarkazmie.
-Uwierz mi kochanie. Nie wiesz co oznacza słowo ,,wróg".
-Oh a ty niby wiesz, tak ?
-Uwierz mi, że wiem. Choć. Proszę.
-Okey,okey. -powiedziałam i wstałam. Szliśmy ciemną pustą uliczką. Nagle poczułam szarpnięcie od tyłu ramion. Ktoś pociągnął mnie do tyłu.
POV JUSTIN
Strasznie mi się dziś nudziło więc postanowiłem pochodzić. Zobaczyłem Caroline więc zaproponowałem jej spacer.
-Wiesz to śmieszne. Ja i ty spacerujemy tu teraz sami. Wiesz że przegrasz prawda ? Caroline ? -powtórzyłem bo nie otrzymałem odpowiedzi. Odwróciłem się ale nikogo nie było. No cóż. Pewno uciekła bo nie chciała być ze mną. trudno. Idę do domu !
CZYTASZ ? KOMENTUJESZ
-O której będziecie ?
-O 01:00
-Okey ale macie mi się nie upić. Jutro szkoła !
-Jasne pa. -powiedziałam i pociągnęłam brata za rękę. podjechał po nas Alex. W środku już siedziały dziewczyny.
-Siema ! -powiedziałam i pocałowałam każdego w policzek.
-Ej ty będziesz podobno grać Julię na szkolnym przedstawieniu ! Czemu nam nie powiedziałaś ? -spytał Alex siedzący z przodu obok Matta.
-Bo nie ma się czym chwalić a po za tym nie miałam kiedy.
- Wybaczamy !- powiedziała uśmiechnięta Natasza.
- Ej a kto jest Romeo ?
-Rayan. -powiedziałam niechętnie.
-Mmm będzie ostro. -powiedział Matt.
-Bardzoo. -zaśmiałam się. Dojechaliśmy do ślicznego, dużego domu i udaliśmy się do środka.Wszyscy goście już chyba byli.
-To co pijemy ? -spytała Roksana.
-Ja chcę piwo ! -powiedziałam.
- Ja też. - powiedziała Natasza.
-Ok. A wy chłopaki ? Co chcecie ? -spytała Roksi.
- Drinki ! -krzyknęli obydwoje.
-Spoko. Zaraz przyniosę.- powiedziała i poszła po picie po chwili przychodząc z pełnymi kubkami.
-Chodźmy na górę ! Pogramy w coś ! -krzyknęłam aby wszyscy usłyszeli. Udaliśmy się na górę. Weszliśmy do pokoju.
- Oj sorry. -powiedziałam do Biebera i reszty jego przyjaciół którzy grali jak mi się zdaje w butelkę.
-Nie, nic nie szkodzi. Dołączycie się ?
-Am chyba nie powinniśmy. -powiedziałam.
-No dalej. Jezu ! To impreza więc się bawimy ! -krzyknął uradowany Matt. Czyżby już się upił ? Weszłam w głąb pokoju i usiadłam w kółeczku. zaczął kręcić Chaz.
- Okey. To Natasza pocałuj Justina w usta ! -powiedział.
-Ble, fuj, ohyda. -powiedziała przyjaciółka zbliżając się do Justina.
-No dalej maleńka. -pogonił ją Justin kiedy złączyli się w pocałunku. Gdy spojrzałam na mojego brata Matta zobaczyłam lekką nutkę zazdrości. Para oderwała się od siebie i usiadła na swoich miejscach. Teraz kręcił Alex. Wypadło na mnie.
- Ok. Więc Caroline. Prawda czy wyzwanie ?
-Wyzwanie ! -powiedziałam pewnie.
-Ok. Idź do drugiego pokoju na dziesięć minut z Justinem.
- I co my mamy tam niby robić, co ? -spytałam lekko wkurzona.
-Siedzieć, gadać. Co chcecie. Możecie nawet do łózka pójść.
-Kretyn i debil. -powiedziałam do niego wystawiając język. Wstałam razem z Biebsem i poszłam do pokoju obok siadając na kanapie.
-Brzydka jesteś. -powiedział poważnie Justin.
-Tsa. Ty za to piękny.- powiedziałam patrząc na niego a on na mnie.
-Wiem. -wzruszył ramionami. Boże daj mi siłę abym go NIE zabiła. Proszę bo nie wytrzymam.- To co robimy ?
-Siedzimy ? -odpowiedziałam jak by było to oczywiste.
-Nudy. -powiedział.- Mam pomysł ! Zagrajmy w trzy zadania do końca tygodnia. Jak ja wygram to zrobisz z siebie pośmiewisko na przedstawieniu. A jak ty to co chcesz ?
-Nic nie chcę bo nie mam zamiaru grać z Tobą w głupie gierki Bieber.
-Wymiękasz ?
-Nigdy !
-Więc ? -spytał z nadzieją.
-Okey ! Jak ja wygram to będziemy udawać parę. Zaczynamy od jutra ! -powiedziałam i wyszłam z pokoju.
------------------------------------------------------------------------
Właśnie siedzę na przerwie i zajadam pyszną kanapkę z przyjaciółmi.
-Ej ! Caroline ! -ktoś mnie zawołał. Odwróciłam głowę i ujrzałam Biebera. -Możemy pogadać ?
-Taa. -powiedziałam nie chętnie i wstałam podchodząc do niego. -Co ?
-Więc tak. Na lekcji chemii masz powiedzieć na głos : Mm ale mi się ruchać z Justinem chce. On jest taki seksowny, prawda pani profesor ? Aż mi się mokro robi -powiedział uśmiechnięty.
-Powaliło ? -spytałam i spojrzałam na niego z miną WTF ?
- Nie. -powiedział pewnie.
-Okey. Więc ty masz łazić cały dzień za mną i mówić każdemu jak to fajnie jest ruchać się z Melindą.
-Co ?! Tą grubą świnią ?!
-Tak. Właśnie tak, skarbie. -powiedziałam zadowolona.
-I tak nikt nie uwierzy.
-Skąd wiesz ?
-Bo ona się na łóżku nie mieści. -powiedział i wspólnie zaczęliśmy się śmiać.
-Dobra spadam. Cześć. -powiedział.
-Narka. -odpowiedziałam i wróciłam do stolika.
-Mogę wiedzieć o czym ty Caroline Forbes gadasz z Justinem Drew Bieberem bo nie rozumiem ? -spytała Roksana.
-O niczym. -powiedziałam i poszłam pod klasę bo zadzwonił dzwonek. Lekcja chemii. Zajebiście. Usiadłam obok Matta i się rozpakowałam. W czasie lekcji Bieber puknął mnie i powiedział że mam teraz zrobić zadanie. Okey.
-Proszę pani ?
-Tak Caroline ?
-Prawda że Justin jest przystojny ? Aż się ruchać by chciało.
-Caroline ! Do dyrektora ! -wychodząc z klasy powiedziałam:
-Aż mi mokro na jego widok. -wszyscy wybuchnęli śmiechem a Justin aż upadł na podłogę.
Gdy zadzwonił dzwonek wyszłam z pokoju dyrektora i udałam się na przerwę siadając obok znajomych.
-Ja pierdole co Ci jest Caro ? -spytała Natasza.
-Co ? Mi ? Nic. -powiedziałam.
-A to z Bieberem na chemii ? Co to ma znaczyć?
-No bo ja się z nim założyłam. Każdy ma trzy zadania. Jak on wygra to ja muszę zrobić z siebie idiotkę na przedstawieniu a jak ja to będziemy udawać parę.
-Co ?! -powiedział Alex wypluwając spagetti z buzi.
-No co ? -spytałam.
-I co Ci to da że będziecie razem na niby ?
-To że on będzie miał wstyd że ze mną chodzi. Zawsze mnie wyzywał i wgl.
-Dobra. Siostra lepiej żebyś się mu nie dała i wygrała bo ocena z przedstawienia bardzo wlicza się w ocenę końcowo roczną.
-Wiem, wiem.
Leżę w domu po ciemku i zastanawiam się nad dzisiejszym dniem. Jak przypominam sobie jak Justin mówił o Melanie to aż mi się płakać ze śmiechu chce. Serio. Nie wiem czy dobrze zrobiłam wchodząc w ten zakład. Co jak przegram ? Z tymi myślami zasnęłam.
Właśnie skończyłam lekcje. Dziś nie było zadań. Zostały nam dwa zadania i dwa dni szkoły do weekendu. Idę się przejść i wszystko przemyśleć. Usiadłam na ławce. Po chwili dosiadł się kurwa, ja pierdole, jebany Bieber.
-Czego ? -warknęła.
-Spokojnie misiek.
-Nie jestem żadnym miśkiem.
-Okej skarbie.
-Ja pierdole. -powiedziałam do siebie.
-Przejdziemy się ?-spytał.
-Jasne czemu nie. Jest ciemno,zimno a ja przejdę się z moim wrogiem. -powiedziała w sarkazmie.
-Uwierz mi kochanie. Nie wiesz co oznacza słowo ,,wróg".
-Oh a ty niby wiesz, tak ?
-Uwierz mi, że wiem. Choć. Proszę.
-Okey,okey. -powiedziałam i wstałam. Szliśmy ciemną pustą uliczką. Nagle poczułam szarpnięcie od tyłu ramion. Ktoś pociągnął mnie do tyłu.
POV JUSTIN
Strasznie mi się dziś nudziło więc postanowiłem pochodzić. Zobaczyłem Caroline więc zaproponowałem jej spacer.
-Wiesz to śmieszne. Ja i ty spacerujemy tu teraz sami. Wiesz że przegrasz prawda ? Caroline ? -powtórzyłem bo nie otrzymałem odpowiedzi. Odwróciłem się ale nikogo nie było. No cóż. Pewno uciekła bo nie chciała być ze mną. trudno. Idę do domu !
CZYTASZ ? KOMENTUJESZ
ROZDZIAŁ 1 ,, ROMEO I JULIA"
Hej. Mam na imię Caroline. Przyjaciele mówią na mnie Caro. Mam świetnego brata Matta. Moja mama to Oliwia. Pracuje jako adwokat. Tata to John i jest policjantem. Co prawda mamy dużo kasy ale i tak chodzę w zwykłych, nie zauważalnych ciuchach. Mama i tata nie wiedzą o moich problemach. Jedynie Matt wie co się dzieje. Skąd ? Też uczęszcza do tej samej szkoły co ja. Jestem pośmiewiskiem przez Biebera, Rayana i Chaza.
I need u love. I need ... zaczął grać budzik w moim telefonie, który szybko wyłączyłam. Przetarłam rękami twarz i westchnęłam głośno. Podniosłam się i z zamkniętymi oczami udałam się do łazienki. Zapukałam widząc zapalone światło.
-Wbijaj siostra.- powiedział Matt.
-Skąd wiedziałeś, że to ja ?- zapytałam wchodząc i biorąc szczoteczkę do zębów.
-Caro mamy po osiemnaście lat i dobrze wiemy, że tylko ty wstajesz i udajesz się do łazienki dziesięć minut przed lekcjami.- powiedział uśmiechając się słodko i zostawiając mnie samą w toalecie. Założyłam jeansy, czarną bokserkę i na szyi zawiesiłam złoty łańcuszek, który dostałam od siostry Angeli.Wyjechała ona do Niemczech na uczelnię. Zawszę spóźniam się do szkoły z dziesięć minut. Wyszłam i zeszłam na dół do kuchni.Usiadłam przy stole aby zjeść wspólne śniadanie.
- Podasz mi ketchup ? -spytał Matt. Posłusznie mu go podałam.
-O której kończycie ? -Spytał tata.
-O 16 : 50. -powiedział brat.
- Okey. To może po was pojechać ?
- Tato mamy pięć minut drogi. -powiedziałam. Wstałam od stołu i wspólnie z bratem poszłam do szkoły.
-Przepraszamy ! -krzyknęliśmy równocześnie i usiedliśmy na naszych miejscach.
-Dobra słuchajcie. Mamy przygotować przedstawienie pod tytułem Romeo i Julia. Klasa liczy dwudziestu trzech uczniów więc nie każdy weźmie udział. Role już ustaliłam. Romeo to Rayan a Julia to Caroline.
-Pff jeszcze czego. Nie będę gadała roli jakiegoś pedała.
-Panie Rayan ! Natychmiast proszę przestać ! To nie dorzeczne !
-Ale ja nie chcę ! Jezu !
-Nie ma pan wyjścia.
-Ja pierdole. -powiedział i spojrzał na mnie mówiąc po cichu że pożałuję. Ale co ja zrobiłam ? Niech się wali. Tak upłynęła lekcja aż zadzwonił dzwonek. Wyszłam z klasy i udałam się na przedostatnie piętro. Usiadłam przy ścianie obok dziewczyn.
-Siema. -powiedziałam. Odpowiedziały tym samym. Były zajęte uczeniem się na chemię. Nagle spojrzałam do góry i zobaczyłam opartego o szafkę Biebera i resztę.
-Romeo, mój ty Romeo. -Justin naśladował głos Romea i śmiał się przy tym.
-Stary odpuść. To nie jest śmieszne. Ja nie umiem ! Nie nauczę się i już. -powiedział Rayan.
- Ja tam w przedszkolu już to umiałem.Serio. Dasz radę mój ty Romeo - powiedział Justin i wybuchł śmiechem razem z Chazem.
-Ha ha ha - powiedział poirytowany chłopak.
-A kto jest twoją Julią ? -spytał Bieber.
-Julia. -powiedział Rayan.
-Jaka ? -spytał Chaz.
- Y no Romeo i Julia nie ?
- Ale ty głupi jesteś ! Kto gra Julię stary. Ogarniasz o co Cię pytam ? -spytał Justin kiedy ja cały czas obserwowałam sytuację.
-No ta... Boże jak ona ma na imię. O ta ! -pokazał na mnie palcem.
-Caroline ?! Hahaha Caroline jest Julią ?! -ledwo co powiedział Justin ponieważ dławił się śmiechem. - O stary współczuję.
-No co ? Ładna chociaż jest.
-Ale głupia. -powiedział uśmiechnięty Bieber. Zadzwonił dzwonek więc udałam się do klasy na chemię. Kartkówka. Zajebiście.
-Dzień dobry. Moi drodzy dziś macie chwilkę wolnego ponieważ muszę załatwić coś ważnego. Stoję tuż za drzwiami więc proszę o cisze.
-A co z kartkówką ? -spytał klasowy kujon.
-Nie ma. Kiedy indziej. -powiedziała i wyszła. Odwróciłam się w bok do dziewczyn.
- Ja pierdolę. Dwa dni się kurwa uczyłam ! -powiedziała zbulwersowana Roksana.
-Ja tak samo. -dodała Natasza.
- Ej dziewczyny ! -krzyknął Alex. -Dziś jest impreza u mnie. Wbijacie.
-Ok a kto będzie ? -spytałam.
- Matt, ja, ty, dziewczyny, paczka Biebera i parę innych osób.
-Od kiedy ty kolegujesz się z Justinem, co ?
- No muszę ich zaprosić bo tak to nikt nie przyjdzie. -powiedział.
-Ugh dobra ..
PROSZE O KOMENTARZE
I need u love. I need ... zaczął grać budzik w moim telefonie, który szybko wyłączyłam. Przetarłam rękami twarz i westchnęłam głośno. Podniosłam się i z zamkniętymi oczami udałam się do łazienki. Zapukałam widząc zapalone światło.
-Wbijaj siostra.- powiedział Matt.
-Skąd wiedziałeś, że to ja ?- zapytałam wchodząc i biorąc szczoteczkę do zębów.
-Caro mamy po osiemnaście lat i dobrze wiemy, że tylko ty wstajesz i udajesz się do łazienki dziesięć minut przed lekcjami.- powiedział uśmiechając się słodko i zostawiając mnie samą w toalecie. Założyłam jeansy, czarną bokserkę i na szyi zawiesiłam złoty łańcuszek, który dostałam od siostry Angeli.Wyjechała ona do Niemczech na uczelnię. Zawszę spóźniam się do szkoły z dziesięć minut. Wyszłam i zeszłam na dół do kuchni.Usiadłam przy stole aby zjeść wspólne śniadanie.
- Podasz mi ketchup ? -spytał Matt. Posłusznie mu go podałam.
-O której kończycie ? -Spytał tata.
-O 16 : 50. -powiedział brat.
- Okey. To może po was pojechać ?
- Tato mamy pięć minut drogi. -powiedziałam. Wstałam od stołu i wspólnie z bratem poszłam do szkoły.
-Przepraszamy ! -krzyknęliśmy równocześnie i usiedliśmy na naszych miejscach.
-Dobra słuchajcie. Mamy przygotować przedstawienie pod tytułem Romeo i Julia. Klasa liczy dwudziestu trzech uczniów więc nie każdy weźmie udział. Role już ustaliłam. Romeo to Rayan a Julia to Caroline.
-Pff jeszcze czego. Nie będę gadała roli jakiegoś pedała.
-Panie Rayan ! Natychmiast proszę przestać ! To nie dorzeczne !
-Ale ja nie chcę ! Jezu !
-Nie ma pan wyjścia.
-Ja pierdole. -powiedział i spojrzał na mnie mówiąc po cichu że pożałuję. Ale co ja zrobiłam ? Niech się wali. Tak upłynęła lekcja aż zadzwonił dzwonek. Wyszłam z klasy i udałam się na przedostatnie piętro. Usiadłam przy ścianie obok dziewczyn.
-Siema. -powiedziałam. Odpowiedziały tym samym. Były zajęte uczeniem się na chemię. Nagle spojrzałam do góry i zobaczyłam opartego o szafkę Biebera i resztę.
-Romeo, mój ty Romeo. -Justin naśladował głos Romea i śmiał się przy tym.
-Stary odpuść. To nie jest śmieszne. Ja nie umiem ! Nie nauczę się i już. -powiedział Rayan.
- Ja tam w przedszkolu już to umiałem.Serio. Dasz radę mój ty Romeo - powiedział Justin i wybuchł śmiechem razem z Chazem.
-Ha ha ha - powiedział poirytowany chłopak.
-A kto jest twoją Julią ? -spytał Bieber.
-Julia. -powiedział Rayan.
-Jaka ? -spytał Chaz.
- Y no Romeo i Julia nie ?
- Ale ty głupi jesteś ! Kto gra Julię stary. Ogarniasz o co Cię pytam ? -spytał Justin kiedy ja cały czas obserwowałam sytuację.
-No ta... Boże jak ona ma na imię. O ta ! -pokazał na mnie palcem.
-Caroline ?! Hahaha Caroline jest Julią ?! -ledwo co powiedział Justin ponieważ dławił się śmiechem. - O stary współczuję.
-No co ? Ładna chociaż jest.
-Ale głupia. -powiedział uśmiechnięty Bieber. Zadzwonił dzwonek więc udałam się do klasy na chemię. Kartkówka. Zajebiście.
-Dzień dobry. Moi drodzy dziś macie chwilkę wolnego ponieważ muszę załatwić coś ważnego. Stoję tuż za drzwiami więc proszę o cisze.
-A co z kartkówką ? -spytał klasowy kujon.
-Nie ma. Kiedy indziej. -powiedziała i wyszła. Odwróciłam się w bok do dziewczyn.
- Ja pierdolę. Dwa dni się kurwa uczyłam ! -powiedziała zbulwersowana Roksana.
-Ja tak samo. -dodała Natasza.
- Ej dziewczyny ! -krzyknął Alex. -Dziś jest impreza u mnie. Wbijacie.
-Ok a kto będzie ? -spytałam.
- Matt, ja, ty, dziewczyny, paczka Biebera i parę innych osób.
-Od kiedy ty kolegujesz się z Justinem, co ?
- No muszę ich zaprosić bo tak to nikt nie przyjdzie. -powiedział.
-Ugh dobra ..
PROSZE O KOMENTARZE
BOHATEROWIE
CAROLINE - Osiemnastolatka. Nieszanowana w szkole. Z problemami. Tajemnicza. Kocha deskorolkę. Mówią na nią często Caro.
JUSTIN BIEBER - osiemnastolatek. Szalony, znany w szkole i mieście. Kolega Chaza i Rayana. Lubi deskorolkę. Pewny siebie.
Matt- brat Caroline. Lubi deskorolkę. Słodki i zabawny. Ma przyjaciół którzy nienawidzą Biebera i jego bandy. Zawsze pomaga siostrze.
Natasza - ładna, zadbana dziewczyna. Kocha się malować. Zabawna i miła. Przyjaciółka Caroline, Matta. Każdy może na nią liczyć w razie potrzeby.
Roksana - druga przyjaciółka Caroline, Matta i Nataszy. Lubi deskorolkę i dobra zabawę. Szalona.
Alex - przyjaciel Matta i reszty.
Rayan - przyjaciel Justina Biebera. Sympatyczny i zabawny ale tylko dla kolegów.
Chaz - kolega Biebera.
Jak widzicie paczka CAROLINE to 5 osób : Matt (brat), Natasza (przyjaciółka), Roksana (przyjaciółka) , Alex (przyjaciel). Paczka Justina to : Rayan i Chaz.
JUSTIN BIEBER - osiemnastolatek. Szalony, znany w szkole i mieście. Kolega Chaza i Rayana. Lubi deskorolkę. Pewny siebie.
Matt- brat Caroline. Lubi deskorolkę. Słodki i zabawny. Ma przyjaciół którzy nienawidzą Biebera i jego bandy. Zawsze pomaga siostrze.
Natasza - ładna, zadbana dziewczyna. Kocha się malować. Zabawna i miła. Przyjaciółka Caroline, Matta. Każdy może na nią liczyć w razie potrzeby.
Roksana - druga przyjaciółka Caroline, Matta i Nataszy. Lubi deskorolkę i dobra zabawę. Szalona.
Alex - przyjaciel Matta i reszty.
Rayan - przyjaciel Justina Biebera. Sympatyczny i zabawny ale tylko dla kolegów.
Chaz - kolega Biebera.
Jak widzicie paczka CAROLINE to 5 osób : Matt (brat), Natasza (przyjaciółka), Roksana (przyjaciółka) , Alex (przyjaciel). Paczka Justina to : Rayan i Chaz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












