sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 14 NOWY

Wyjątek i dam dziś jeden :)




-Jaxon uważaj ! -krzyknęłam po czym usłyszałam jak kula przelatuje przez nogę dziecka.
NIE !!! -krzyknął Justin

POV JUSTIN

To dzieje się za szybko ! Boże mój brat ! Jaxon ! Panika wzięła mnę górą. Nie wiedziałem co się dzieje. Odwróciłem głowę i podbiegłem do napastnika. Nie daruje mu tego. NIGDY. Wykręciłem mu rękę i kopnąłem w brzuch. Następnie strzeliłem kulką w nogę, rękę i brzuch. Pocierpi sobie. Ale za niem to się stanie muszę zabrać Jaxona do szpitala. Szybko podbiegłem do nie przytomnego chłopczyka i wziąłem go na ręce wsiadając do samochodu. Gdy siedziałem na miejscu kierowcy do auta wsiadła Caroline. Szybko odpaliłem silnik i z piskiem opon ruszyłem przed siebie. 
-Kurwa, kurwa, kurwa ! -krzyczałem. 
-Justin uspokój się. -wyszeptała Caro jednak zupełnie ją olałem. Po dosłownie 5 minutach znalazem się obok szpitala. 
***
Mijają godziny a ja nadal nie wiem co z moim braciszkiem. Mama siedzi roztrzęsiona i co chwile pyta lekarzy o stan chłopca.
-Caroline powinnaś iść do pielęgniarki. Niech opatrzy Ci te rany. -powiedziałem przytulając moją dziewczynę. Strasznie się o nią martwiłem. 
-Nie. -powiedziała tylko.
-Proszę. Zrób to dla mnie. Błagam. -jęczałem aby się zgodziła.
-Nie. -powtórzyła na co westchnąłem. 

POV CAROLINE
Nie zamierzam iść do żadnej pielęgniarki. To nie zemną jest coś nie tak tylko z Jaxonem ! Trzeba martwić się o niego a nie o mnie. Gdy z sali wybiegł lekarz wyrwałam się z uścisku Justina i popędziłam do lekarza. 
-Co z nim ? -spytałam.
-Jesteś z rodziny ?
-Nie.
-Ja jestem. -dodał wyczekująco Justin.
-Z chłopcem powinno być dobrze.
-Jak to POWINNO ?! -warknął Justin.
-Proszę pana on jest mały. Nawet nie zdaje sobie Pan sprawy jak go to wszystko boli i jaki przerażony jest. Z nogą będzie okej ale koniecznie trzeba zapisać go na rozmowę z psychiatrą. Musi mu wszystko wytłumaczyć. 
-A kiedy on wróci do domu ? -zapytała Patte.  
-Za dwa dni. Teraz proszę wrócić do domu i tak z niem dziś nie porozmawiacie. Proszę odpocząć i wyluzować jak to mówią w dzisiejszych czasach.

***
Siedzę z Justinem przy ciepłym kominku wtulona w jego nagi tors. 
-Kocham Cię. -powiedział.
-Kocham Cię bardziej. -odpowiedziałam. Wstałam z sofy aby iść do domu jednak zostałam brutalnie pociągnięta przez Jusina na jego kolana więc usiadłam na niego okrakiem.
-Dokąd się wybierasz ?-wyszeptał całując moją szyję.
-Do domu późno już. -jęknęłam gdy poczułam jak jego palce wbijają się w moje biodra. Zaczął schodzić swoimi pocałunkami niżej gdy nagle usłyszeliśmy głośne chrząkniecie odskoczyliśmy od siebie w mgnieniu oka. 

----------------
WAŻNE !  


Chciałby ktoś pisać ze mną bloga I still remember ? CZYLI  TEGO ? Jeśli tak to piszcie w komentarzu bo sama rady nie daje :)) 













czwartek, 7 listopada 2013

PRZEPROSZENIE

Słuchajcie .. dopiero dziś wróciłam ze szpitala. PRZEPRASZAM. Obiecuje że Niedziele dodam 3 rozdziały na raz. Jestem wam to winna tylko na razie się źle czuje po operacji. Trzymajcie się do niedzieli, kochani !

środa, 30 października 2013

:(

CO RAZ TO MIEJ WYŚWIETLEŃ ! :((( NASTĘPNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ W SOBOTE BO JESTEM W SZPITALU

środa, 23 października 2013

Rozdział 13

-Co ale jak to ... zginiemy ? Justin co ty mówisz ?
- Po prostu odpowiedź.
-Tak. Zgadzam się zostać Twoją dziewczyną.
-Okey więc teraz słuchaj. -powiedział i zbliżył się do mnie chwytając mnie za biodra. -Nie wiemy ilu jest tam ludzi. Wiemy tylko że nas jest dwojga. Jeśli każę Ci uciekać -uciekasz. Jeśli każę Ci zostawić mnie i ratować siebie tak robisz rozumiesz ? Nie wiemy kto tam jest, naprawdę Caroline. Musisz być ostrożna bo jeśli coś Ci się stanie ... nie wybaczę sobie tego. Obiecujesz ?
-Obiecuję. -powiedziałam. Jus delikatnie uchylił drzwi od magazynu. Przemknął się przez nie i trzymając mnie za rękę pociągnął. Szłam na palcach za nim. Podeszliśmy do drugich drzwi i delikatnie je uchyliliśmy nadsłuchując się rozmowy. Zachciało mi się kichać. Nie, nie teraz Caroline ! Mówiłam do siebie w myślach ale za późno. Kichnęłam. Nie wincie mnie !
POV JUSTIN
Serio Caroline ? Akurat teraz ?! Pomyślałem.
-Uciekaj ! Tam ! -krzyknąłem do dziewczyny i wskazałem palcem na zasłonę. Nie no chyba już nic głupszego nie mogłem wymyślić. Gdy zorientowałem się że jest około dwóch ludzi odetchnąłem z ulgą. Cofnąłem się do tyłu a zza drzwi wyszedł brunet, zaraz za nim jego kolega.
-Mixley zajmij się nim. Ja zajmę się tą ślicznotką. -powiedział blondyn. Więc tak jak się teraz dowiedziałem Mixley podszedł do mnie i chciał kopnąć w brzuch jednak zrobiłem unik. Odwróciłem się na chwile w stronę Caro by zobaczyć czy daje sobie radę. Jest świetna. Poczułem na plecach coś ostrego. Nóż. Odwróciłem się szybko i wyrzuciłem ,,broń" chłopaka. Serio ? Czy oni nie mają pistoletu ? Nie widziałem jeszcze słabszych osób. Wyciągnąłem moją piękną i prawdziwą broń i strzeliłem w nogę chłopaka który natychmiastowo upadł. Haha błagam was! On zwija się z bólu. Odwróciłem się na pięcie i wycelowałem pistoletem w brzuch chłopaka który zbliżał się do Caroline. Kula przeleciała przez całego jego i ... wcelowała również w klatkę dziewczyny. Ja pierdole !
-Caroline !-krzyknąłem i podbiegłem do upadającej dziewczyny.
-Justin idź po Jaxona. Szybko. -wyszeptała.
-Nie mogę Cię zostawić ! Zwariowałaś ?! Jedziemy do szpitala.
-Justin Jaxon ! -krzyknęła
POV CAROLINE
To bolało. Cholernie bolało ale ważniejszy jest Jaxon. Ja dam sobie radę. Kula tylko musnęła mój brzuch. Justin wstał i pobiegł do innego pokoju wracając za raz z pięknym, malutkich chłopcem z loczkami. Spojrzałam na Justina i zobaczyłam że po jego policzku spływa łza. Spojrzał na mnie i podbiegł. Chciał wziąść mnie na ręce.
-Nie, poradzę sobie. -powiedziałam. Miałam już wstawać gdy :
-Jaxon  uważaj ! -krzyknęłam po czym usłyszałam jak kula przelatuje przez nogę dziecka.
NIE !!! -krzyknął Justin.
-----------------
Macie dziś. Hmm co myślicie co stanie się z Jaxonem ?




Dla wyjaśnienia !!!!!!!!!!!!!

Piszecie że nie będziecie tego czytać jak teraz nie dodam. Czy ktoś wam każe ? Myślałam że to czytać bo LUBICIE ! Nowy rozdział pojawi się w piątek. Dlaczego ? Bo mam dwie jedynki z historii, geografii i wf. A i jeszcze z niemca i polaka. Super co ? Naprawdę jeśli dam radę dodać wcześniej to DODAM. Obiecuję ! I po co mi komentarze ? Bo chcę wiedzieć ile osób czyta. W tez byście chcieli wiedzieć czy piszecie dla pięciu, piętnastu czy może czterdziestu osób. I błagam dawajcie mi linki do waszych OPOWIADAŃ. Proszęęęę. Napiszcie tutaj. To ważn,e

niedziela, 20 października 2013

Rozdział 12-,,Tak jak myślałem"

,,Drogi pamiętniczku ... obiecuje sobie że już nigdy się nie zakocham. Nie od śmierci mojego chłopaka. To koniec. Koniec tej nędznej walki. Koniec słowa miłość. "
Przeczytałam mój wpis do pamiętnika parę lat temu. Przewinęłam parę kartek do przodu aby znów wpisać co teraźniejszego.
,,Drogi pamiętniku. Czym jest życie ? Zwykłą codzienną sprawą. Nudnym powtarzaniem się. Wstawaniem i spaniem. Po prostu niczym" 
Zamknęłam pamiętnik i położyłam się spać. Około 01:00 poczułam szturchanie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą uśmiechniętego Justina.
-Wstawaj.-powiedział śpiewająco.
-Justin spadaj. Ja chcę spać. -westchnęłam.
-No dalej. Chodź. Masz pół godziny. Ubierz się i jedziemy szukać Jaxona.
-Dobra.-wymamrotałam i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki, przemyłam wodą twarz, założyłam ciemne ubrania i wyszłam.
-Już ?-spytał zaskoczony Bieber. Szeptał aby nie obudzić współlokatorów mieszkających obok.
-No a czego się spodziewałeś ? Że godzinę będę siedzieć? -również pytałam szeptem. W pokoju paliła się tylko lampka więc było ciemno.
-No bo dziewczyną to się z godzinę schodzi. Aż się umalują, ubiorą i tak dalej.
-Ja się nie maluje. Idziemy ?
-A tak, tak.- powiedział. Justin wziął moją torbę a ja zamknęłam nasz pokój na klucz. Podeszliśmy do recepcji aby się wymeldować. Zaraz po tym wyszliśmy z hotelu i wsiedliśmy do TAXI.
-To gdzie teraz ?-spytał.
-Na Mahtter Sand. Masz. -podałam mu mapę oraz adres. Ruszyliśmy w drogę. Włączyłam cicho muzykę aby się rozbudzić. Po około godzinnej jeździe zatrzymaliśmy się przy plaży. Wyszliśmy z samochodu i poszliśmy na sam brzeg.
-Justin co my tu robimy ? -spytałam lekko zaskoczona.
POV JUSTIN
-Justin co my tu robimy ?-spytała Caroline.
-Ja chciałem ...-nie wiedziałem jak to powiedzieć. Złapałem Caroline za rękę i odwróciłem przodem do siebie. Nasze twarze oświetlał tylko księżyc.
-Słuchaj Caroline. Wiele się zmieniło. My się zmieniliśmy. Polubiłem Cię a nawet ... pokochałem. -powiedziałem i spuściłem głowę w dół nadal trzymając rękę Caro.
-Am ja nie wiem co powiedzieć. -wyszeptała. Tak jak myślałem. Ona nic do mnie nie czuje. Odwróciłem się na pięcie i zacząłem iść w stronę samochodu. -Nie czekaj ! -krzyknęła za mną. Odwróciłem się w jej stronę i poczułem jak dziewczyna na mnie wskakuje. Przez chwilę byłem zdezorientowany ale zaraz po tym chwyciłem ją za uda a ona mnie nimi oplotła. Patrzeliśmy chwilę na siebie po czym postawiłem Caroline na ziemi. Położyłem ręce na jej bokach i przysunąłem do siebie. Lekko musnąłem jej wargi i się oddaliłem ale nadaj jej nie puszczałem. Caro położyła dłoń na moim policzku dzięki czemu pod jej dotykiem zamknąłem oczy. Przybliżyła się do mnie i złączyła nasze usta. Przybliżyłem ją jeszcze bliżej jeśli w ogóle  się dało. Przejechałem swoim językiem po jej dolnej wardze prosząc i większy dostęp którego natychmiastowo dostałem.
POV CAROLINE
Owinęłam swoje ręce w okół szyi Jusa. Ten zjechał rękami niżej na mój tyłek i delikatnie go ścisnął. Odsunęłam się od niego aby złapać powietrza.
-Kocham Cię Justin. -wyszeptałam.
-Kocham Cię Caroline. -również odpowiedział z wielkim uśmiechem.  Znów się pocałowaliśmy jednak tym razem krótko. Chciałam wsiąść do samochodu jednak Justin złapał mnie za ręce i usadowił na swoich kolanach. Cały czas się śmieliśmy i żartowaliśmy. Muszę wam coś przyznać. Jestem w nim bezgranicznie zakochana.

Gdy dojechaliśmy do wskazanego adresu wyszliśmy z samochodu a przed naszymi oczami ukazał się wielki magazyn. Można powiedzieć że jest on w ciemnym lesie.
-Masz. -powiedział Justin i dał mi nóż.
-Co po co to ?
-Żebyś przeżyła kochanie. A tak w ogóle zgodzisz się zostać moją dziewczyną zanim zginiemy ?-spytał i spojrzał na mnie.



-----------------------------------------------


http://ask.fm/karolinazd  Mój ask :)) 4 komentarze = nowy rozdział ! :PPP




czwartek, 17 października 2013

ROZDZIAŁ 11-,,Dom Strachów"

CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM

-Caroline ! -krzyknąłem i pomogłem wstać Caro. Cała się trzęsła. Mocno ją do siebie przyciągnąłem i przytuliłem głaszcząc po plecach. -Cii. Już nie płacz, proszę.
-Justin pomóż. -wyszeptała. Odszedłem trochę od dziewczyny i puściłem ją a ta upadła na ziemie.
-Cholera przepraszam !-krzyknąłem. Posadziłem ją na moich kolanach i głaskałem jej plecy.
-To jego wina ! On powiedział że nie dostaniemy Jaxona, Justin !-powiedziała.
-Cii. Nie rozmawiajmy teraz o tym. -powiedziałem. Wziąłem ją na ręce i wyszedłem z klubu. Wsiedliśmy do taksi i pojechaliśmy.
POV CAROLINE
Dojechaliśmy ale nie do domu. Bardziej przypomina mi to wesołe miasteczko.
-Justin co my tu robimy?
-Zabawimy się i zapomnimy. Choć. -Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy na karuzelę ,,Dom Strachów" Wsiedliśmy do wagoników i odjechaliśmy.
-Justin ! -krzyknęłam.
-Co ?
-Boje się !-krzyknęłam na co się zaśmiał.
-Nie ma czego. -powiedział i mnie przytulił. Jezu ale on jest gorący. Gdy już wyszliśmy z wagonika poszliśmy po zimną kole. Kiedy sobie piłam Justin na mnie wylał swój napój.
-Idioto !-powiedziałam i mu oddałam.
-Ej !-krzyknął i wylał na mnie. Tak toczyła się nasza ,,walka". Cali mokrzy udaliśmy się po lody.
-Poproszę czekoladowo- śmietankowego. -powiedział Justin. -A ty ?
-Ja nie chcę.
-Okey. -powiedział i zabrał swojego loda.
POV JUSTIN.
Oblizałem loda. Mmm pycha ! Podstawiłem go pod nos Caroline aby również spróbowała.
-Nie, dzięki.-zaprzeczyła uśmiechnięta.
-Proooszę.-zrobiłem oczka. Zaśmiała się i spróbowała.
-Mniam ! krzyknęła i mi go zabrała.
-Ej ! Oddaj to moje ! -powiedziałem i pobiegłem za nią szybko ją łapiąc co nie było trudne.
-Justin!-krzyknęła śmiejąc się.-Dobra już masz.-powiedziała. Puściłem ją i odwróciłem przodem do siebie. Kiedy już wystawiła rękę aby mi oddać loda podbiegło jakiś dziecko i nam je zabrało. Spojrzeliśmy się w uciekającego chłopca. Następnie spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Chodźmy. -powiedziała nagle.
-Gdzie ?
-Puścić lampion. -powiedziała i pociągnęła mnie za rękę.
-A czy tego nie robią pary ? -spytałem gdy Caroline podpalała lampiona.
-Wiesz .. to tak na znak przyjaźni. -podszedłem do niej od tyłu łapiąc ją za biodra i kładąc brodę na jej ramieniu. -Oh więc jesteśmy przyjaciółmi ?-wyszeptałem jej do ucha trzymając rękę na ręce Caroline, która trzymała lampiona którego puściliśmy patrząc jak odlatuje.
-Jeśli chcesz. -powiedziała a ja jako odpowiedz pocałowałem ją w policzek.
-Lubię Cię.
-Też Cię lubię Justin. -powiedziała odwracając się w moją stronę.
POV CAROLINE
Patrzeliśmy sobie w oczy przez ok minuty. Justin zbliżył się do mnie trzymając rękę na moich bokach i otarł swoje wargi o moje. Oddalił się trochę ode mnie aby znów na mnie spojrzeć jednak po chwili znów przycisnął swoje usta do moich. Mały całus przerodził się w namiętny pocałunek a atmosfera wokół nas się zagenstrzała. Pozostaliśmy tylko my. Ja i on. Justin przejechał delikatnie językiem po mojej dolnej wardze prosząc o dostęp który pewnie mu dałam. Nasza walka toczyła się nieustannie. Jus chwycił w zęby moją wargę i delikatnie nią pociągnął na co jęknęłam.


-----
Rozdział krótki, wiem ale brak czasu :) Bardzo się cieszę że lubicie to opowiadanie i komentujecie. Generalnie jeśli będą 3 komentarze to dam następny rozdział :)) I dawajcie mi WASZE BLOGI !! Sama nawet chętnie poczytam. Proszę !!! Kocham opowiadania o JB <333 A szczególnie jak jest nie sławny i  NIE grzeczny ! :)) P.S. Mogą pojawić się błędy ponieważ nie sprawdzałam :((