-Jaxon uważaj ! -krzyknęłam po czym usłyszałam jak kula przelatuje przez nogę dziecka.
NIE !!! -krzyknął Justin
POV JUSTIN
To dzieje się za szybko ! Boże mój brat ! Jaxon ! Panika wzięła mnę górą. Nie wiedziałem co się dzieje. Odwróciłem głowę i podbiegłem do napastnika. Nie daruje mu tego. NIGDY. Wykręciłem mu rękę i kopnąłem w brzuch. Następnie strzeliłem kulką w nogę, rękę i brzuch. Pocierpi sobie. Ale za niem to się stanie muszę zabrać Jaxona do szpitala. Szybko podbiegłem do nie przytomnego chłopczyka i wziąłem go na ręce wsiadając do samochodu. Gdy siedziałem na miejscu kierowcy do auta wsiadła Caroline. Szybko odpaliłem silnik i z piskiem opon ruszyłem przed siebie.
-Kurwa, kurwa, kurwa ! -krzyczałem.
-Justin uspokój się. -wyszeptała Caro jednak zupełnie ją olałem. Po dosłownie 5 minutach znalazem się obok szpitala.
***
Mijają godziny a ja nadal nie wiem co z moim braciszkiem. Mama siedzi roztrzęsiona i co chwile pyta lekarzy o stan chłopca.
-Caroline powinnaś iść do pielęgniarki. Niech opatrzy Ci te rany. -powiedziałem przytulając moją dziewczynę. Strasznie się o nią martwiłem.
-Nie. -powiedziała tylko.
-Proszę. Zrób to dla mnie. Błagam. -jęczałem aby się zgodziła.
-Nie. -powtórzyła na co westchnąłem.
POV CAROLINE
Nie zamierzam iść do żadnej pielęgniarki. To nie zemną jest coś nie tak tylko z Jaxonem ! Trzeba martwić się o niego a nie o mnie. Gdy z sali wybiegł lekarz wyrwałam się z uścisku Justina i popędziłam do lekarza.
-Co z nim ? -spytałam.
-Jesteś z rodziny ?
-Nie.
-Ja jestem. -dodał wyczekująco Justin.
-Z chłopcem powinno być dobrze.
-Jak to POWINNO ?! -warknął Justin.
-Proszę pana on jest mały. Nawet nie zdaje sobie Pan sprawy jak go to wszystko boli i jaki przerażony jest. Z nogą będzie okej ale koniecznie trzeba zapisać go na rozmowę z psychiatrą. Musi mu wszystko wytłumaczyć.
-A kiedy on wróci do domu ? -zapytała Patte.
-Za dwa dni. Teraz proszę wrócić do domu i tak z niem dziś nie porozmawiacie. Proszę odpocząć i wyluzować jak to mówią w dzisiejszych czasach.
***
Siedzę z Justinem przy ciepłym kominku wtulona w jego nagi tors.
-Kocham Cię. -powiedział.
-Kocham Cię bardziej. -odpowiedziałam. Wstałam z sofy aby iść do domu jednak zostałam brutalnie pociągnięta przez Jusina na jego kolana więc usiadłam na niego okrakiem.
-Dokąd się wybierasz ?-wyszeptał całując moją szyję.
-Do domu późno już. -jęknęłam gdy poczułam jak jego palce wbijają się w moje biodra. Zaczął schodzić swoimi pocałunkami niżej gdy nagle usłyszeliśmy głośne chrząkniecie odskoczyliśmy od siebie w mgnieniu oka.
----------------
WAŻNE !
http://dont-cray.blogspot.com/2013_10_01_archive.html czytajcie :) SUPER JEST :)
Chciałby ktoś pisać ze mną bloga I still remember ? CZYLI TEGO ? Jeśli tak to piszcie w komentarzu bo sama rady nie daje :))
