-Co ale jak to ... zginiemy ? Justin co ty mówisz ?
- Po prostu odpowiedź.
-Tak. Zgadzam się zostać Twoją dziewczyną.
-Okey więc teraz słuchaj. -powiedział i zbliżył się do mnie chwytając mnie za biodra. -Nie wiemy ilu jest tam ludzi. Wiemy tylko że nas jest dwojga. Jeśli każę Ci uciekać -uciekasz. Jeśli każę Ci zostawić mnie i ratować siebie tak robisz rozumiesz ? Nie wiemy kto tam jest, naprawdę Caroline. Musisz być ostrożna bo jeśli coś Ci się stanie ... nie wybaczę sobie tego. Obiecujesz ?
-Obiecuję. -powiedziałam. Jus delikatnie uchylił drzwi od magazynu. Przemknął się przez nie i trzymając mnie za rękę pociągnął. Szłam na palcach za nim. Podeszliśmy do drugich drzwi i delikatnie je uchyliliśmy nadsłuchując się rozmowy. Zachciało mi się kichać. Nie, nie teraz Caroline ! Mówiłam do siebie w myślach ale za późno. Kichnęłam. Nie wincie mnie !
POV JUSTIN
Serio Caroline ? Akurat teraz ?! Pomyślałem.
-Uciekaj ! Tam ! -krzyknąłem do dziewczyny i wskazałem palcem na zasłonę. Nie no chyba już nic głupszego nie mogłem wymyślić. Gdy zorientowałem się że jest około dwóch ludzi odetchnąłem z ulgą. Cofnąłem się do tyłu a zza drzwi wyszedł brunet, zaraz za nim jego kolega.
-Mixley zajmij się nim. Ja zajmę się tą ślicznotką. -powiedział blondyn. Więc tak jak się teraz dowiedziałem Mixley podszedł do mnie i chciał kopnąć w brzuch jednak zrobiłem unik. Odwróciłem się na chwile w stronę Caro by zobaczyć czy daje sobie radę. Jest świetna. Poczułem na plecach coś ostrego. Nóż. Odwróciłem się szybko i wyrzuciłem ,,broń" chłopaka. Serio ? Czy oni nie mają pistoletu ? Nie widziałem jeszcze słabszych osób. Wyciągnąłem moją piękną i prawdziwą broń i strzeliłem w nogę chłopaka który natychmiastowo upadł. Haha błagam was! On zwija się z bólu. Odwróciłem się na pięcie i wycelowałem pistoletem w brzuch chłopaka który zbliżał się do Caroline. Kula przeleciała przez całego jego i ... wcelowała również w klatkę dziewczyny. Ja pierdole !
-Caroline !-krzyknąłem i podbiegłem do upadającej dziewczyny.
-Justin idź po Jaxona. Szybko. -wyszeptała.
-Nie mogę Cię zostawić ! Zwariowałaś ?! Jedziemy do szpitala.
-Justin Jaxon ! -krzyknęła
POV CAROLINE
To bolało. Cholernie bolało ale ważniejszy jest Jaxon. Ja dam sobie radę. Kula tylko musnęła mój brzuch. Justin wstał i pobiegł do innego pokoju wracając za raz z pięknym, malutkich chłopcem z loczkami. Spojrzałam na Justina i zobaczyłam że po jego policzku spływa łza. Spojrzał na mnie i podbiegł. Chciał wziąść mnie na ręce.
-Nie, poradzę sobie. -powiedziałam. Miałam już wstawać gdy :
-Jaxon uważaj ! -krzyknęłam po czym usłyszałam jak kula przelatuje przez nogę dziecka.
NIE !!! -krzyknął Justin.
-----------------
Macie dziś. Hmm co myślicie co stanie się z Jaxonem ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz