-My wychodzimy ! -krzyknęłam aby powiadomić naszych rodziców o wyjściu na imprezę.
-O której będziecie ?
-O 01:00
-Okey ale macie mi się nie upić. Jutro szkoła !
-Jasne pa. -powiedziałam i pociągnęłam brata za rękę. podjechał po nas Alex. W środku już siedziały dziewczyny.
-Siema ! -powiedziałam i pocałowałam każdego w policzek.
-Ej ty będziesz podobno grać Julię na szkolnym przedstawieniu ! Czemu nam nie powiedziałaś ? -spytał Alex siedzący z przodu obok Matta.
-Bo nie ma się czym chwalić a po za tym nie miałam kiedy.
- Wybaczamy !- powiedziała uśmiechnięta Natasza.
- Ej a kto jest Romeo ?
-Rayan. -powiedziałam niechętnie.
-Mmm będzie ostro. -powiedział Matt.
-Bardzoo. -zaśmiałam się. Dojechaliśmy do ślicznego, dużego domu i udaliśmy się do środka.Wszyscy goście już chyba byli.
-To co pijemy ? -spytała Roksana.
-Ja chcę piwo ! -powiedziałam.
- Ja też. - powiedziała Natasza.
-Ok. A wy chłopaki ? Co chcecie ? -spytała Roksi.
- Drinki ! -krzyknęli obydwoje.
-Spoko. Zaraz przyniosę.- powiedziała i poszła po picie po chwili przychodząc z pełnymi kubkami.
-Chodźmy na górę ! Pogramy w coś ! -krzyknęłam aby wszyscy usłyszeli. Udaliśmy się na górę. Weszliśmy do pokoju.
- Oj sorry. -powiedziałam do Biebera i reszty jego przyjaciół którzy grali jak mi się zdaje w butelkę.
-Nie, nic nie szkodzi. Dołączycie się ?
-Am chyba nie powinniśmy. -powiedziałam.
-No dalej. Jezu ! To impreza więc się bawimy ! -krzyknął uradowany Matt. Czyżby już się upił ? Weszłam w głąb pokoju i usiadłam w kółeczku. zaczął kręcić Chaz.
- Okey. To Natasza pocałuj Justina w usta ! -powiedział.
-Ble, fuj, ohyda. -powiedziała przyjaciółka zbliżając się do Justina.
-No dalej maleńka. -pogonił ją Justin kiedy złączyli się w pocałunku. Gdy spojrzałam na mojego brata Matta zobaczyłam lekką nutkę zazdrości. Para oderwała się od siebie i usiadła na swoich miejscach. Teraz kręcił Alex. Wypadło na mnie.
- Ok. Więc Caroline. Prawda czy wyzwanie ?
-Wyzwanie ! -powiedziałam pewnie.
-Ok. Idź do drugiego pokoju na dziesięć minut z Justinem.
- I co my mamy tam niby robić, co ? -spytałam lekko wkurzona.
-Siedzieć, gadać. Co chcecie. Możecie nawet do łózka pójść.
-Kretyn i debil. -powiedziałam do niego wystawiając język. Wstałam razem z Biebsem i poszłam do pokoju obok siadając na kanapie.
-Brzydka jesteś. -powiedział poważnie Justin.
-Tsa. Ty za to piękny.- powiedziałam patrząc na niego a on na mnie.
-Wiem. -wzruszył ramionami. Boże daj mi siłę abym go NIE zabiła. Proszę bo nie wytrzymam.- To co robimy ?
-Siedzimy ? -odpowiedziałam jak by było to oczywiste.
-Nudy. -powiedział.- Mam pomysł ! Zagrajmy w trzy zadania do końca tygodnia. Jak ja wygram to zrobisz z siebie pośmiewisko na przedstawieniu. A jak ty to co chcesz ?
-Nic nie chcę bo nie mam zamiaru grać z Tobą w głupie gierki Bieber.
-Wymiękasz ?
-Nigdy !
-Więc ? -spytał z nadzieją.
-Okey ! Jak ja wygram to będziemy udawać parę. Zaczynamy od jutra ! -powiedziałam i wyszłam z pokoju.
------------------------------------------------------------------------
Właśnie siedzę na przerwie i zajadam pyszną kanapkę z przyjaciółmi.
-Ej ! Caroline ! -ktoś mnie zawołał. Odwróciłam głowę i ujrzałam Biebera. -Możemy pogadać ?
-Taa. -powiedziałam nie chętnie i wstałam podchodząc do niego. -Co ?
-Więc tak. Na lekcji chemii masz powiedzieć na głos : Mm ale mi się ruchać z Justinem chce. On jest taki seksowny, prawda pani profesor ? Aż mi się mokro robi -powiedział uśmiechnięty.
-Powaliło ? -spytałam i spojrzałam na niego z miną WTF ?
- Nie. -powiedział pewnie.
-Okey. Więc ty masz łazić cały dzień za mną i mówić każdemu jak to fajnie jest ruchać się z Melindą.
-Co ?! Tą grubą świnią ?!
-Tak. Właśnie tak, skarbie. -powiedziałam zadowolona.
-I tak nikt nie uwierzy.
-Skąd wiesz ?
-Bo ona się na łóżku nie mieści. -powiedział i wspólnie zaczęliśmy się śmiać.
-Dobra spadam. Cześć. -powiedział.
-Narka. -odpowiedziałam i wróciłam do stolika.
-Mogę wiedzieć o czym ty Caroline Forbes gadasz z Justinem Drew Bieberem bo nie rozumiem ? -spytała Roksana.
-O niczym. -powiedziałam i poszłam pod klasę bo zadzwonił dzwonek. Lekcja chemii. Zajebiście. Usiadłam obok Matta i się rozpakowałam. W czasie lekcji Bieber puknął mnie i powiedział że mam teraz zrobić zadanie. Okey.
-Proszę pani ?
-Tak Caroline ?
-Prawda że Justin jest przystojny ? Aż się ruchać by chciało.
-Caroline ! Do dyrektora ! -wychodząc z klasy powiedziałam:
-Aż mi mokro na jego widok. -wszyscy wybuchnęli śmiechem a Justin aż upadł na podłogę.
Gdy zadzwonił dzwonek wyszłam z pokoju dyrektora i udałam się na przerwę siadając obok znajomych.
-Ja pierdole co Ci jest Caro ? -spytała Natasza.
-Co ? Mi ? Nic. -powiedziałam.
-A to z Bieberem na chemii ? Co to ma znaczyć?
-No bo ja się z nim założyłam. Każdy ma trzy zadania. Jak on wygra to ja muszę zrobić z siebie idiotkę na przedstawieniu a jak ja to będziemy udawać parę.
-Co ?! -powiedział Alex wypluwając spagetti z buzi.
-No co ? -spytałam.
-I co Ci to da że będziecie razem na niby ?
-To że on będzie miał wstyd że ze mną chodzi. Zawsze mnie wyzywał i wgl.
-Dobra. Siostra lepiej żebyś się mu nie dała i wygrała bo ocena z przedstawienia bardzo wlicza się w ocenę końcowo roczną.
-Wiem, wiem.
Leżę w domu po ciemku i zastanawiam się nad dzisiejszym dniem. Jak przypominam sobie jak Justin mówił o Melanie to aż mi się płakać ze śmiechu chce. Serio. Nie wiem czy dobrze zrobiłam wchodząc w ten zakład. Co jak przegram ? Z tymi myślami zasnęłam.
Właśnie skończyłam lekcje. Dziś nie było zadań. Zostały nam dwa zadania i dwa dni szkoły do weekendu. Idę się przejść i wszystko przemyśleć. Usiadłam na ławce. Po chwili dosiadł się kurwa, ja pierdole, jebany Bieber.
-Czego ? -warknęła.
-Spokojnie misiek.
-Nie jestem żadnym miśkiem.
-Okej skarbie.
-Ja pierdole. -powiedziałam do siebie.
-Przejdziemy się ?-spytał.
-Jasne czemu nie. Jest ciemno,zimno a ja przejdę się z moim wrogiem. -powiedziała w sarkazmie.
-Uwierz mi kochanie. Nie wiesz co oznacza słowo ,,wróg".
-Oh a ty niby wiesz, tak ?
-Uwierz mi, że wiem. Choć. Proszę.
-Okey,okey. -powiedziałam i wstałam. Szliśmy ciemną pustą uliczką. Nagle poczułam szarpnięcie od tyłu ramion. Ktoś pociągnął mnie do tyłu.
POV JUSTIN
Strasznie mi się dziś nudziło więc postanowiłem pochodzić. Zobaczyłem Caroline więc zaproponowałem jej spacer.
-Wiesz to śmieszne. Ja i ty spacerujemy tu teraz sami. Wiesz że przegrasz prawda ? Caroline ? -powtórzyłem bo nie otrzymałem odpowiedzi. Odwróciłem się ale nikogo nie było. No cóż. Pewno uciekła bo nie chciała być ze mną. trudno. Idę do domu !
CZYTASZ ? KOMENTUJESZ
Super! !! Czekam na nn ;**
OdpowiedzUsuń